25 lat więzienia za obcięcie głowy
Wszystko to działo się 22 stycznia ub. roku w Leszkowicach pod Lubartowem. Kilku miejscowych mężczyzn, którzy nie stronili od kieliszka, urządziło sobie popijawę w rozpadającym się domu Henryka L. Skończyło się na jatce. Zabójca odciął Edwardowi Z. głowę, a potem próbował poćwiartować ciało.
Policja znalazła siekierę ze śladami krwi zamordowanego w domu innego z uczestników libacji – Adama G. To on został oskarżony o odcięcie głowy. Trzej pozostali uczestnicy imprezy – Henryk L., Henryk G. i Tomasz P. – o to, że nie zawiadomili prokuratury o zbrodni. Żaden z nich nie przyznał się do winy.
Proces przed lubelskim Sądem Okręgowym ruszył na początku tego roku.
Adam G. twierdził na Sali rozpraw, że 22 stycznia ub. roku Edwarda Z. w ogóle nie widział. I właściwie to nic z tamtego dnia nie pamięta. Nie potrafił wytłumaczyć, w jaki sposób w jego mieszkaniu znalazła się zakrwawiona siekiera.
Pamięci nie stracił Henryk L., który gościł u siebie biesiadników. Według jego relacji, najpierw zaczęli się bić bracia Adam G. z Henrykiem G. – Potem Adam rzucił się z pięściami na Edwarda Z. – relacjonował właściciel domu.
Napastnik chwycił za siekierkę, którą uderzył przeciwnika w klatkę piersiową. Trysnęła krew. Co było dalej, tego Henryk L. już nie widział, bo wybiegł z domu. Wrócił po kilku godzinach. Znalazł poćwiartowane zwłoki kompana.
Henryk G. utrzymywał, że o zabójstwie nic nie wie, bo wyszedł zanim jeszcze Adam G. zaatakował swoją ofiarę. Tak samo twierdzi Tomasz P., który przyznał, że widział tylko początek awantury.
Początkowo wszyscy mężczyźni mieli postawiony zarzut zabójstwa i przebywali w areszcie. Potem za kratkami pozostał tylko Adam G. Prokurator zażądał dla niego dożywocia.



























Kontakt: