Ania ma szansę na lepsze życie
– Ania powoli dochodzi do siebie. Jest w gipsie, nie może się ruszyć, ale jest bardzo cierpliwa. Już zaczyna jeść – relacjonuje nam ze szpitala w Międzylesiu Izabela Szymczak, mama Ani. Dzień i noc czuwa przy łóżku córeczki. – Lekarze mówią, że są zadowoleni z operacji – dodaje
O kłopotach rodziny Szymczaków z uzyskaniem pomocy dla swej córki pisaliśmy przed kilkoma miesiącami. Czteroletnia Ania od urodzenia nie chodzi, ma rozszczep kręgosłupa, stomię, narośl na plecach. Tuż po przyjściu na świat była operowana w CZD, potem rodzice jeździli z nią tam na kolejne badania.
Dziewczynka miała z czasem przejść kolejną operację, jednak kontakt ze szpitalem się urwał. Przez półtora roku Szymczakowie nie mogli się dowiedzieć, jak i kiedy będzie leczone ich dziecko. Gdy opisaliśmy sprawę, Centrum tłumaczyło, że lekarz, który miał się zająć małą pacjentką, jest... trudno uchwytny.
Wreszcie – po naszych publikacjach i reportażuw TVN – wszystko potoczyło się we właściwym kierunku. Ania trafiła n akonsultacje, a szpital wyznaczył termin zabiegu na połowę grudnia. Słowa dotrzymał. Operacja odbyła się tuż przed świętami.
– Przygotowanie córki do operacji zaczęło się już o godz. 8,operacja trwała do godz. 16 – opowiada Piotr Szymczak, tata Ani. – Lekarze na nowo ustawili jej biodra, żeby miała szansę chodzić. Bardzo się cieszymy, że mamy to już za sobą.
Przez pięć dni dziewczynka była na Oddziale IntensywnejTerapii. Zaraz po wybudzeniu przyjechali do niej rodzice. Mama została, a niedługo zastąpi ją babcia. Dziecko w szpitalu będzie przebywało jeszcze conajmniej kilka tygodni.
– Wszystko dobrze się goi – mówi Piotr Gastoł, lekarz prowadzący Anię w CZD. – Operacja ma dać szansę dziecku na lepszą egzystencję.
Teraz wiele będzie zależało m.in. od rehabilitacji.W Lubartowie już myślą, jak po powrocie do domu zapewnić dziewczynce właściwą opiekę.
– Nie liczymy na cud, ale należało zrobić wszystko, żeby poprawić dziecku komfort życia – mówi Justyna Wereszczyńska, prezes Stowarzyszenia „Niech się Serce Obudzi", które opiekujesię Anią. – Teraz chcemy się dowiedzieć, jaki sprzęt rehabilitacyjny będzie jej potrzebny. Po to, żeby czekał na nią w domu.


























Kontakt:
dobrą żeście robotę
załatwili. brawo!!!
Uffff
wytrwałości rodzicom życzę, bo jeszcze wiele przed nimi... Dla Stowarzyszenia ukłony za desperację i konsekwencję w działaniu. Serce się budzi, gdy się to czyta!!!!:)))
Jesteście Kochani!
Pozdrawiam
Dobra Strona Mocy
Myślę, że największy szacunek należy się Darkowi Jędryszce, który stanął po Dobrej Stronie Mocy. Napisał świetny artykuł w Dzienniku Wschodnim i nie pozwolił o Ani zapomnieć. Uparcie dopominał się w CZD o to dziecko (dzięki temu nie tylko my okazaliśmy się namolni, fajne uczucie), a znając obecną sytuację sądzę, że ciąg dalszy nastąpi.
Ludkowie kochani, a dla Was dzięki za wsparcie. Jakby co, to wiecie, gdzie nas szukać :). Pozdrawiam serdecznie.
Justyna Wereszczyńska
Dziękujemy
@Stowarzyszenie ...:Panu Darkowi:)))
Z drugiej strony
zzz...
a co z tymi osobami chorymi
co nie są nagłaśniani w telewizji, życie jest brutalne, nawet w czasie choroby należy walczyć o swoje, gdzie chory winien automatycznie z urzędu być jak najlepiej leczony.
Nasze państwo
ucieka od wszelkiej odpowiedzialności. Co się dziwić, że My uciekamy od naszego państwa? Fizycznie, psychicznie, EKONOMICZNIE. Ale to nic. Właśnie ruszyła wielka kampania pt. "Rodacy - do pracy! Brakuje nowych podatników, więc kto żyw niech łapie co ma pod ręką iii ..." ;)
Nasza cywilizacja zaburzyła naturalny proces ewolucji gatunków, więc koniecznym jest manewr wstecz. Na drzewa Rodacy!
Dla "Budzików" - szacuneczek :D