drukuj

Bezradność w cieniu ankiety

Fot. archiwum

Jeden z bardziej prominentnych członków koalicji rządzącej Lubartowem postawił tezę, że celem ankiety w sprawie lokalizacji sortowni przy ulicy Lipowej jest chęć dowiedzenia się, co ludzie o tym myślą.

. Intencja ankiety wyrażona w taki sposób jest nieco zaskakująca, bowiem wydaje się oczywiste, że ludzie myślą o tym albo dobrze, albo źle, albo mają to wręcz gdzieś. Przy czym jakoś żaden zwolennik tej lokalizacji nie ujawnił publicznie w sposób zwięzły i w miarę logiczny swojego stanowiska.

Bardziej konkretny był inny mniej znany i mniej miarodajny członek koalicyjnego układu. Ten z kolei twierdzi, że koalicja zrobi tak, jak chce lud: jeśli lud będzie za lokalizacją przy Lipowej, to ją zbudują, jeśli nie – to nie. Takie oczekiwanie wobec wyników ankiety wskazuje zatem, że nie chodzi o to, co myślą ludzi, lecz o to, ilu ich myśli podobnie jak władze. Chociaż też chyba nie, ponieważ władze także są przeciw lokalizacji, ale tragizm sytuacji zmusza ich do działań przeciwnych. Jak mawia klasyk: są za, a nawet przeciw.

Jak by nie patrzeć, od przedstawicieli koalicji płyną sprzeczne sygnały. Jeśli jednak przyjąć za dobrą monetę, że władze oczekują „podpowiedzi" od obywateli, co robić w tej sprawie, to jasne jest, że taka ankieta dla tej władzy stanowi równoważnik referendum. Można by wręcz dosadniej stwierdzić, że w postaci ankiety planuje się przeprowadzić „referendum inaczej".

I tu właśnie wychodzi szydło z worka. Referendum jest wiążącym dla władz rozstrzygnięciem ważnych lokalnych kwestii w drodze głosowania. Między referendalnym, jednoznacznym pytaniem a zero –jedynkową odpowiedzią nie ma żadnych pośredników. Pytania zaś ankiety mogą być sugerujące odpowiedź. Wpływ na odpowiedzi ma też tzw. „efekt ankietera". Każde zachowanie ankietera, jego mimowolne nastawienie, sposób narracji, mimika mogą wpłynąć na zachowanie osoby poddanej ankiecie.

Ankieta ponadto nie jest przewidzianym prawem sposobem rozstrzygania wielkich społecznych dylematów, tak jak referendum. Instytucja referendum zaś ma oparcie w Konstytucji RP, ustawie o referendum lokalnym, czy w ustawie o samorządzie gminnym. Ankieta zatem może być zakwestionowana, jako podstawa do podejmowania odpowiedzialnych decyzji inwestycyjnych.

O referendum też nie napiszę nic dobrego. Jego sens organizacji widzę tylko wokół kwestii merytorycznych i to w środowisku politycznie i społecznie stabilnym. Tak właśnie jak jest w Szwajcarii, która wszystkie spory ideowe, doktrynalne ma już dawno za sobą. Tam instytucja referendum rozstrzyga wyłącznie problemy merytoryczne. Władze pytają Szwajcarów na jaki drogowskaz postawić w danej kwestii. U nas marnowalibyśmy czas i energię na rozstrzyganie, kto ma prawo te drogowskazy nosić. Jesteśmy zbyt rozjątrzeni emocjonalnie, zbyt uwikłani w personalne odniesienia, by spokojnie i obiektywnie referendować.

Zatem co o tym wszystkim sądzić? Wydaje mi się, że koncepcja ankiety śmieciowej więcej mówi , co władza teraz myśli o budowie sortowni, niż udzieli odpowiedzi po jej przeprowadzeniu. Myślę więc sobie, że jest im wszystko jedno, jaki będzie rezultat ankiety. W istocie rzeczy chodzi im li tylko o alibi, że podstawą ich decyzji będzie wola ludu. Ocena skutków takiej a nie innej woli, nie ma tutaj większego znaczenia. Liczy się tylko parawan, za którym będą mogli skryć własną bezradność. Właśnie tak – ankieta ma być tym parawanem, a opinia publiczna zakładnikiem owej bezradności koalicjantów. I tak, koncepcja budowy i lokalizacji sortowni przestaje być rozstrzygana w kategoriach ekonomicznych, prawnych i komunalnych, a staje się pomnikiem bezradności.

Zdjęcia

  • Fot. archiwum
Mam ileś tam lat i na tyle doświadczeń, by na niektóre sprawy reagować pobłażliwe, na inne zaś bez zbędnej zwłoki.
Gregor
Autor:Gregor

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Ela Was
Ela Was pon., 2011-09-19 11:53

...

11 marzec 2011, 8:09
Gregor
Referendum - znowu nonsens?1?

... Pamiętam, jak lubartowski PiS był co najmniej sceptyczny wobec poprzedniego referendum ( vide oświadczenie z 11 lutego 2010 roku). A przecież w Polsce ta instytucja miała mieć zastosowanie praktyczne w kwestii odwoływania władz samorządowych...
Po drugie - mamy u nas demokrację pośrednią, przedstawicielską. Po to wybieramy wójtów, burmistrzów i radnych by to oni, mając nasz mandat i zaufanie, procedowali i podejmowali konkretne działania w każdej istotnej społecznej sprawie. Tutaj zaś p. Andrzej K proponuje w w zasadzie chowanie głowy w piasek, odwołując się, moim zdaniem pozornie, do głosu ludu. Po to wybrano tych radnych, by zajęli się z troską o naszą i Lubartowa przyszłość, by zajęli się m.in. lokalizacją sortowni. Jako ciekawostkę podam, że w przywołanym przeze mnie oświadczeniu PiS-u, także tenże p. Andrzej Kardasz nawoływał, by nie zajmować się np. kłótniami, tylko, wypisz wymaluj, lokalizacją sortowni:))). Proszę znaleźć to oświadczenie choćby na stronach MM Lubartów. Dzisiaj natomiast, zamiast zajmowania się ową lokalizacją, nowa koalicja rządząca powiela stare , niedobre pomysły starej niedobrej koalicji:))). Stare, niedobre rozwiązania, starej niedobrej koalicji mają bowiem stać się dobre w rękach nowej koalicji, która wywodzi się ze starej opozycji za owej starej koalicji, która dzisiaj za nowej koalicji jest nową opozycją:))) (uff, nareszcie zakończyłem zdanie:))) ). Wszytko to wskazuje jednoznacznie, że owa nowa koalicja nie ma odwagi do podjęcia jednoznacznej decyzji: tak albo nie. Zamiast tego miota się w lewo i w prawo, wozi ludzi po krzakach, "konsultuje" możliwość" innej lokalizacji, słowem - wykonuje ruchy pozorne i czeka na jakieś nadzwyczajne objawienie. I, oto proszę, jest to objawienie w postaci mitycznego referendum. To, co niedawno było złe, dzisiaj jest dobre. Nóż w łapach bandziora, staje się skalpelem w rękach Profesora Wilczura, A przecież nic się nie zmieniło. Wady referendum lokalnego w sprawach innych niż personalne są dalej te same:
1. Wysokie, niepotrzebne koszty.
2. Wyręczanie wybranych przedstawicieli w drodze demokracji bezpośredniej( Po co zatem pobierają diety?).
3. Referendum lokalne nie ma sensu w podzielonej, niejednorodnej społeczności. Ludzie nie będą głosować w sprawie sortowni, tylko za albo przeciw komuś lub czemuś. Będą załatwiać swoje porachunki osobiste, polityczne, socjalne. To nie będzie merytoryczne głosowanie tylko w sprawie sortowni.
4. Nastąpi dalsze skłócenie i podział obywateli.
5. Niska frekwencja. Gadanie, że będzie inaczej to tylko mowa trawa.
6. Ludzie nie są "świadomi zagrożeń i...konsekwencji", bo po prostu nie mają dostępu do informacji ani narzędzi, by je ocenić. Mam wrażenie, że niektórzy radni też nie mają:))).
Znamienne, że to referendum zapowiada radny miejski, który nie jest mieszkańcem Lubartowa, lecz Szczekarkowa. W tym sensie nie powinien być, moim zdaniem, nawet radnym miejskim w świetle artykułu 5, ustęp 1 ustawy z dnia 16 lipca 1998 roku ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw ( Dz. U. z 2010 r., nr 176, poz 1190). Znamienne też, że tzw. różą wiatrów zagrożone są m.in. obszary mieszkalne okręgu nr 1 ( także osiedla w rejonie 3-go maja), w którym owy radny jest/był zapewne zameldowany ( Żeby startować w wyborach trzeba stale zamieszkiwać, z zamiarem stałego pobytu na danym obszarze. A to zupełnie co innego, niż zameldowanie. Zainteresowanych odsyłam do szerokiej literatury w tej sprawie) i w którym zdobył mandat radnego. Ciekawe, co na to powiedzą wyborcy...
Reasumując, inicjatywa referendalna to ucieczka od odpowiedzialności i próba wykręcenia się od decyzji, która wymaga, fakt faktem, pewnej odwagi cywilnej. Nie powinno to być jednak problemem, dla kogoś, kto jeszcze dwa lata temu publicznie był przeciw:)))

http://www.mmlubartow.pl/artykul/bedzie-referendum-w-sprawie-budowy-sort...

Gregor
Gregor pon., 2011-09-19 18:09

Dziekuję....

@Ela Was:

... za przypomnienie starego postu, który tylko potwierdza, że jestem i byłem przeciwko referendum. Podobnie jak przeciw ankiecie:)

Sosia
Sosia pon., 2011-09-19 12:10

Czym się różni słoń od parawanu?

Przy którym przejściu na K-19 stanie pomnik bezradności komitetu protestacyjnego?

Negatywnym emocjom mówimy głośne NIE!
Gregor
Gregor pon., 2011-09-19 18:20

Sosiu...

@Sosia:

... Komitet Protestacyjny nie ma statutu, nie płaci tam się składek, nie zapisuje i nie wypisuje. To umowna nazwa tych, którzy publicznie protestują i sprzeciwiają się budowie sortowni przy ulicy Lipowej. To jedyny cel, który nas (przynajmniej mnie) wiąże z tą grupą. Robię to od 3 lat li tylko z zawodowego i naturalnego przeświadczenia, że rządzący Lubartowem chcą uczynić koszmarny błąd. Jeśli mimo tego dojdzie do wspomnianej lokalizacji, to będzie to dowód także twojej bezradności. Może bardziej, niż mojej. "...Z czego się śmiejecie; sami z siebie się śmiejecie" - to znany cytat z "Rewizora" Gogola skierowany także do ciebie, Sosiu.

Sosia
Sosia pon., 2011-09-19 20:41

Wolę "Martwe dusze" i też widzę analogię ;)

@Gregor:

Umiejętność śmiechu z siebie samego jest rzadka i nad wyraz cenna.
U większości "rozmaitych prominentnych" - niewidoczna. Obowiązkowo natomiast powinni ci rozmaici prominentni - w tym radni - być zaopatrywani w poduszeczkę z pokaźnych rozmiarów szpilką. Co któremu za dużo - wyjmuje i sam powietrze spuszcza.
"Jesteśmy zbyt rozjątrzeni emocjonalnie, zbyt uwikłani w personalne odniesienia, by spokojnie i obiektywnie referendować."
Otóż... ani rozjątrzenia, ani personalnych odniesień nie mam potrzeby wikłać.
Jestem przeciwnikiem sortowni, co jak rozumiem jednoznacznie wskazuje, że albo jestem z Komitetem, albo za sortownią? Bo pisze Pan, że to umowna nazwa sprzeciwiających się.
Cóż, bardziej niż przynależność cenię wolność wyboru.

Negatywnym emocjom mówimy głośne NIE!
RF
RF pon., 2011-09-19 22:38

Temat zastępczy

Wydaje mi się,że cały ten temat tzw. sortowni, czy śmieciarni jak zwał tak zwał, jest jedynie tematem zastępczym dla grupy dobrze sytuowanych osób. Spójrzmy chociażby na czołowych działaczy komitetu protestacyjnego. Gregorowicz, Jublewska, Tomasiak. Szczególnie ten ostatni wykazuje się szczytem hipokryzji.
Pobiera pensje jako prezes SM, pobudował się w Lisowie ( pewnie wygrał w lotto?, bo przeciez nie z pieniędzy mieszkańców spółdzielni ), i tam mieszka i protestuje przeciwko budowie sortowni. Jemu nie będzie jak oni to mówią śmierdziało ( już kończy ogrodzenie/ raczej mur z drogiego klinkieru, żeby oddzielić się od ludu).
Ostanio w lubartowskim TVN ( Tomasiak Vision Network, jak mówi ludzie na mieście), dla zamydlenia zwanym canałem S czyli telewizją spółdzielczą, obejrzałem ciekawy materiał, którego bohaterem jest kandytat na posła. Tenże twierdzi, że przeniesienie sortowni to żaden problem dla niego. No tak, on już wybudował lotnisko w Niedżwiadzie, przecież wszyscy słyszyny te startujące samoloty. Teraz przenosi sortownie, chyba do 9 pażdziernika czyli wyborów ( życzę powodzenia).
Prawdziwym problemem jest bieda, która panuje w naszym mieście. Słyszę,że szykują się ogromne zwolnienia w naszym szpitalu , mają stracić pracę ludzie
( głównie kobiety), których niejednokrotnie ta niewielka pensja jest jedynym, żródłem utrzymania ich i ich dzieci, czy to DOBRZE DZIANE towarzystwo OBCHODZI ? bo mnie tak. Jak mam wytłumaczyć dziecku, że dziś na kolacje jest tylko chleb. Wy tych problemów nie macie, więc szukacie tematów zastępczych i otumaniacie tym ludzi.

Gregor
Gregor wt., 2011-09-20 20:46

Grab zagrabione...

@RF:

Postawiłeś, RF, tezę, że sortownia jest dla mnie min. tematem zastępczym, jako dla osoby "dobrze sytuowanej". Rozumiem, że wystarczy samo takie stwierdzenie, by zdrowy smrodek rozszedł się wokół mojej osoby, a wszyscy musimy ci wierzyć na słowo, pomni twego niewątpliwego autorytetu.. Może jednak rozwiniesz szerzej temat, w którym spróbujesz to uzasadnić.
Uważasz też, że "to dobrze dziane towarzystwo" nie obchodzi fakt, że swojemu dziecku na kolację dajesz tylko chleb. O tym wszystkim bredzisz o godzinie 22.38 przy kompie z wyjściem internetowym. Zastanawiam się, ile kostek masła i pęt kiełbasy mógłbyś kupić dziecku do tego chleba, gdybyś zamiast wystukiwać na klawiaturze owe bzdury - owy komputer sprzedał.
Ja pamiętam z dzieciństwa rzeczywistą biedę i rwanie szczawiu na torach, by mama zrobiła z tego zupę szczawiową (tak przy okazji, ja posypywałem suchy chleb cukrem i polewałem z lekka wodą. Czasami, od święta zamiast wody polewałem śmietaną. Pycha). Dlatego też składam publiczną deklarację, ze, jeśli skontaktujesz się ze mną prywatnie i wykażesz swoją trudną sytuację, to kupię ci 10 bochenków chleba, wytłaczankę z 10-ma jajkami i zaprowadzę cię na tory, gdzie onegdaj sam zrywałem szczaw, byś przejął po mnie to miejsce. Po to chociażby, by kto inny w przyszłości pokazywał na ciebie palcem z obrzydzeniem: - "patrzcie, oto dziany facet, który nie rozumie biedy". Brr, obrzydliwość...

Ela Was
Ela Was śr., 2011-09-21 10:48
Ela Was
Ela Was śr., 2011-09-21 10:47

Dokąd nas to zaprowadzi?

@Gregor:

"Zastanawiam się, ile kostek masła i pęt kiełbasy mógłbyś kupić dziecku do tego chleba, gdybyś zamiast wystukiwać na klawiaturze owe bzdury - owy komputer sprzedał."
Czy powyższe zdanie może oznaczać, że "jak jesteś biedny - powinieneś być i głupi"?
Super rada dla ludzi, którzy są upodleni swoim ubóstwem...A społeczeństwo obywatelskie, to i biedni i bogaci są... A kapitał zaczyna się tworzyć brudnymi od pracy rękami.
PS. Mam kilka słoiczków szczawiu, zbieranego na łąkach. Pamiętam chleb z wodą i cukrem i mam nadzieję, że w przyszłości, moje "obrzydliwie" bogate dzieci pokażą moim wnukom, gdzie babka szczaw zbierała :))

Ela Was
Ela Was śr., 2011-09-21 10:36

nie fair..

@RF:

RF, nie potrzebnie zaglądasz komukolwiek do kieszeni. Z ich - jak wskazujesz - dostatku, wynika dla mnie tylko jedna istotna kwestia, mianowicie taka, że swoje "nadwyżki" mogli przeznaczyć na finansowanie działań, związanych z protestem, do których należą: opłata za znaczki, benzynę, ksero, papier, telefony, itd.

Jarosław
Jarosław wt., 2011-09-20 18:03

Ankiety, spotkania, spotkania, dyskusje, mediacje...

To moim zdaniem nie żadna bezradność koalicji, a kiwanie, kiwanie i kiwka, a śmiechu co niemiara za nasze publiczne pieniądze. A ile niektórzy się opiszą o współpracy, o protestach, ale ile powydziwiają sobie w mediach, na komentarzach, to jest ich. Tematy to zastępcze jak najbardziej, bo o sensie wielu działań można by dyskutować długo, np. o sensie wspomnianej ankiety. Ale widocznie tego ludzie potrzebują, zamiast zajęcia się pożytecznymi dla mieszkańców sprawami. Ale to wydaje mi się jeszcze nie ostatnie ciekawostki z Lubartowa. Ankieterzy do roboty! :-)

W. Nowak
W. Nowak śr., 2011-09-21 10:55

Też pamiętam...

Gregor, też pamiętam te kromki chleba posypywane cukrem, zmiękczone wodą lub śmietaną, zupa szczawiowa smakuje mi do dzisiaj. Jednak w kwestii kapitału- kapitalizmu poglądy mam chyba (tylko krowa nie zmienia poglądów?) bardziej zbieżne z Elą ...

Gregor
Gregor śr., 2011-09-21 18:59

Nie na temat...

@W. Nowak:

Odnośnie kapitalizmu, to nigdy nie miałem okazji, ani ochoty, wyrażać publicznie zdania w tej sprawie, więc nie mogę tutaj być punktem odniesienia:))

W. Nowak
W. Nowak śr., 2011-09-21 18:10

falstart

Jeżeli to do mnie- mógł być falstart, nieważne. Tak sobie klikałem. Przestanę jednak na jakiś czas, przynajmniej. Bez odzewu...

Ela Was
Ela Was śr., 2011-09-21 18:45

W żadnym razie!

@W. Nowak:

Posłałam niechcący pół komentarza, potem tę połówkę na ile mogłam usunąć - usunęłam, więc falstart był mój ;)
Przepraszam, ale musiałam "popełnić" odzew...