drukuj

Centrum Zdrowia Dziecka wreszcie pomoże czteroletniej Ani

Czteroletnia Ania na pomoc czeka już ponad rok. Fot. M. Kaczanowski

Po ponad rocznej przerwie CZD odezwało się do rodziny niepełnosprawnej Ani spod Lubartowa. Obiecało szybką konsultację i dalszą pomoc w leczeniu. O bulwersującej historii dziewczynki napisaliśmy w piątek.

- We wtorek rano zadzwonił do mnie lekarz z Centrum, który kiedyś prowadził leczenie córki – mówi Piotr Szymczak, ojciec dziewczynki. – Obiecał, że wciągu tygodnia czy dwóch Ania będzie skonsultowana, a potem zapadną decyzje o dalszym leczeniu.

Na takie informacje z Centrum Zdrowia Dziecka rodzina dziewczynki czekała od czerwca ub. roku. Wtedy dziecko po raz ostatni było w tym szpitalu.

Czteroletnia Ania jest poważnie chora: nie chodzi, ma rozszczep kręgosłupa, stomię, narośl na plecach. Zaraz po urodzeniu przeszła w CZD operację, potem rodzice jeździli z nią tam na kolejne badania. Podczas każdej z takich wizyt ustalano termin kolejnej konsultacji.

Jednak po ostatniej wizycie lekarz napisał w karcie dziewczynki, że następnym razem będzie przyjęta do kliniki Urologii Dziecięcej CZD po uprzednim porozumieniu telefonicznym. A dalsze postępowanie lecznicze uzależnił od wcześniejszej konsultacji ortopedycznej.

Tymczasem stan pozbawionego opieki Centrum dziecka pogarszał się, bo zaczęły zanikać mięśnie nogi. Wydzwaniających po pomoc rodziców odsyłano z gabinetu do gabinetu. Potem za Anią ujęło się lubartowskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom „Niech się serce obudzi". Najpierw dowiedziało się w CZD, że konsultacja ortopedyczna odbędzie się w lipcu tego roku. Potem, że została przełożona na wrzesień. Ale i to nie był pewny termin, bo profesor konsultant ma w tym miesiącu dwie konferencje naukowe.

CZD zapewniało, że o dziecku nie zapomniało.

– To bardzo skomplikowany przypadek i konsultacji podjął się tylko jeden ortopeda, wysokiej klasy specjalista. Postaramy się, żeby doszło do niej jak najszybciej – tłumaczyła w nam w ubiegłym tygodniu Beata Rędziak z biura prasowego CZD. Radziła, żeby rodzice zapisali dziecko na zwykłą wizytę w CZD w poradni urologicznej.

Szymczakowie zrobili to w ubiegły piątek. Poradnia wyznaczyła termin na... luty 2011 roku.

Rędziak potwierdziła wczoraj, że lekarz z Centrum Zdrowia Dziecka skontaktował się już z rodziną Ani. – Będziemy próbować ściągnąć specjalistę na konsultację – zapewniła i dodała, że sprawa dziewczynki zawsze była w Centrum Zdrowia „w bardzo dobrym punkcie".

– Mam nadzieję, że tym razem szpital dotrzyma słowa – mówi Justyna Wereszczyńska, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Lubartowa, które opiekuje się Anią. – Przecież jej stan się pogarsza.

Zdjęcia

  • Czteroletnia Ania na pomoc czeka już ponad rok. Fot. M. Kaczanowski

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
konry
konry czw., 2010-08-05 02:04

Żyjemy w świecie...

w którym muszą działać stowarzyszenia i fundacje, bo zawodowcy nie potrafią sprostać swoim obowiązkom. Czy to brak dobrej woli, czy konieczność wyboru? Kto ma za sobą silniejszą fundację, może liczyć na pomoc?!

Konry
Kurczakowski
Kurczakowski czw., 2010-08-05 11:04

w naszym kraju termin

wyznaczony przez szpital "na za rok" nie robi już na nikim wrażenia. Wierzącym pozostaje już tylko modlitwa: modlić się, żeby dożyć operacji.

nowy
nowy czw., 2010-08-05 18:03

tvn

było o tej sprawie dzisiaj w prosto z Polski w TVN