Chcę przystopować burmistrza Zwolińskiego (cz. I)
• Bogumiła Lisek-Jublewska wygrywa w ostatnich wyborach z Jerzym Zwolińskim i obejmuje rządy w Lubartowie. Jak wyglądałoby nasze miasto?
Z pewnością byłoby w Lubartowie wieczorami jaśniej, na co dzień spokojniej i zdecydowanie czyściej. LOK nadal funkcjonowałby w budynku SM przy ul. Cichej 6, w centrum byłby przystanek autobusowy, a jedyny pomnik w mieście znajdowałby się na swoim miejscu - byłby jednak zadbany, oczyszczony, wówczas znacznie ładniejszy. Gazony z kwiatami w okresie lata dodawałyby temu zakątkowi pewnego uroku. Targowisko funkcjonowałoby w obecnym miejscu, byłoby zorganizowane zgodnie z koncepcją kupców - drewniane butiki uszeregowane wzdłuż dwóch alejek zajmowałyby w sumie 1/3 obszaru Rynek II.
Pozostała część służyłaby w ciągu dnia jako miejsca parkingowe, których zdecydowanie brakuje. Powiecie, że to utopia. Niestety nie. Tak mogło być. Wiadomym jest, że od początku kadencji "dogaduję" się z radnym Jackiem Tomasiakiem, a jednocześnie prezesem SM. Jako burmistrz chciałabym uregulować na samym początku kadencji sprawę czynszu jaki płacić miało miasto Spółdzielni Mieszkaniowej za dzierżawę powierzchni zajmowanej przez LOK. Cała procedura była rozpoczęta przez P. Tomasiaka już w kwietniu 2006 roku. Wtedy padła propozycja z jego strony 10 zł za m2. Dlaczego dyrektor LOK nie zaakceptował tej kwoty? - tego nie wiem. Potem doszło do bezprawnego korzystania z tej powierzchni, ponieważ prezes Tomasiak wypowiedział warunki umowy dzierżawy, jako że SM nie otrzymywała należnych jej kwot. Potem była rozprawa sądowa, która zakończyła się wyrokiem na niekorzyść LOK-u. Wszyscy wiedzą, że chodzi o eksmisję.
Nie doszłoby też do takiej sytuacji, że jako burmistrz nakazałabym wyłączenie światła na terenach spółdzielczych. Nawet jeśli strażnicy finansów miejskich zwróciliby mi uwagę na ten aspekt – ustawa nie zabrania burmistrzowi płacenia za oświetlenie. Prezes Tomasiak mógłby funkcjonować spokojnie dla dobra członków spółdzielni, a ci to przecież także mieszkańcy naszego miasta!
Pewnych rozwiązań uratować już nie można ( przystanek, pomnik, LOK). Można zastanowić się jeszcze nad przeniesieniem lub pozostawieniem targu. Wiadomym jest, że obecna forma targowiska miejskiego uwłacza zarówno sprzedającym jak i kupującym, strona wizualna jest nie do przyjęcia. Dziwię się, że pan burmistrz przez tak długi okres czasu patrzy na te "tatarskie namioty" jak to się zwykło określać w urzędzie i że do tej pory nie skorzystał z propozycji kupców, którzy chcieli ponieść koszty związane z organizacją pasażu handlowego na targowisku. W sumie koszt rozwiązań infrastrukturalnych na tym obszarze, czy położenie kostki - byłyby to kwestie możliwe do udźwignięcia przez budżet miasta.
Wrócę jeszcze do stwierdzenia, iż na co dzień byłoby w Lubartowie spokojniej. To prawda. Już od maja 2008 r. kiedy Rada Miasta podjęła uchwałę w sprawie rozbiórki pomnika, światło dzienne ujrzała kwestia związana z możliwością sprzedaży placu Piłsudskiego. Od tej chwili rozpoczął się czas zbierania podpisów przez członków Stowarzyszenia Miasto Obywatelskie Lubartów, manifestacji w centrum miasta, tworzenia list, aby zapobiegać skutkom pewnych sprytnie forsowanych rozwiązań. Trwa to aż do tego roku kiedy 2- krotnie zbieraliśmy podpisy w celu przeprowadzenia dwóch referendów. Wizja zabudowy placu Piłsudskiego jest do chwili obecnej forsowana przez pana burmistrza i jego zwolenników.
Zatem czas obecnej kadencji to ciągłe konflikty pomiędzy mieszkańcami a burmistrzem Zwolińskim, a także niesamowicie nasilony konflikt pomiędzy burmistrzem Zwolińskim a prezesem SM Jackiem Tomasiakiem. W naszych domach mówi się o tych problemach, tymi sprawami mieszkańcy żyją i często trudno jest im się pogodzić z istniejącą sytuacją. Podkreślają, że światło na osiedlach powinno być, a skoro obydwaj panowie nie mogą się dogadać, to sąd powinien rozstrzygać w tej sprawie.
• Po co to referendum? – jedno z najczęściej zadawanych pytań…
• - Kalina : Dlaczego uważa Pani że burmistrza należy odwołać właśnie teraz na kilka miesięcy przed wyborami? Jakie to da POZYTYWNE według Pani skutki? Dexler: Co chce Pani w ten sposób osiągnąć?
Uważam, że jest to jedyne wyjście, aby przystopować działania burmistrza Zwolińskiego, którego celem jest sfinalizowanie procedury związanej z Zakładem Zagospodarowania Odpadów – 1 km od centrum i 250 m od zabudowań przy ul. Lipowej oraz powstającego osiedla mieszkaniowego. Zdaję sobie sprawę, że zastosowaliśmy radykalne kroki, aby zapobiec skutkom decyzji podejmowanych w utajnieniu przed mieszkańcami. Procedura związana z zakładem przetwórstwa odpadów od początku prowadzona jest w sposób bardzo dziwny - do tego stopnia, iż uniemożliwiono nam - mieszkańcom skorzystanie z naszych obywatelskich praw odwołania się od decyzji dotyczącej środowiskowych uwarunkowań zgody na tę właśnie inwestycję . Nie zaskarżyliśmy tej decyzji, gdyż nie wiedzieliśmy, że taka została wydana i wywieszona na tablicy ogłoszeń w UM.
Kalina, nie czujesz się oszukana przez burmistrza Zwolińskiego jako mieszkanka tego miasta? Bo my tak, tym bardziej, że od 21 września 2008r oficjalnie protestujemy przeciwko tej inwestycji. Nie miałabym nic przeciwko tak prowadzonej procedurze tzn.” na tablicy ogłoszeń”, gdybym wiedziała, że mam pilnować pewnych terminów w tym właśnie miejscu. A tak, decyzja ta jest prawomocna i ostateczna, a jest to bardzo ważny dokument związany z tą sprawą. Dlatego mieszkańcy walczą w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym o ponowne przywrócenie całej procedury.
• JohnDoe: Czyżby obawiała się pani konkurenta do fotela burmistrza?
Jeśli zdecyduję się na kandydowanie w wyborach jesiennych na stanowisko burmistrza – poważnie będę traktowała osobę Pana Zwolińskiego jako mocnego konkurenta z dobrze zorganizowanym komitetem wyborczym. Zorganizowanie referendum dotyczącego jego odwołania ma na celu przede wszystkim przystopowanie procedury związanej z wprowadzeniem na teren miasta niebezpiecznej dla mieszkańców inwestycji. Sprawy polityczne są w tym momencie mniej ważne.
• - Jeśli natomiast referendum okaże się porażką jego pomysłodawców to czy weźmie Pani odpowiedzialność za zmarnowane pieniądze i zrezygnuje z mandatu radnej?
W żadnym wymiarze nie można mówić o porażce. Fakt zebrania ponad 2 tys. podpisów pod tym referendum już jest określonym sukcesem. Kilka list złożymy jeszcze u Komisarza Wyborczego, aby docenić każdy podpis i wolę mieszkańców popierających to referendum. Zwolennicy burmistrza są niesamowicie zaskoczeni tą sytuacją, a wpisy na forach internetowych świadczą o ich wielkim strachu. Odwołanie burmistrza to także rozpad układu - budowanego pieczołowicie przez okres 12 lat. Stąd ten strach. Z mandatu radnej nie zrezygnuję, gdyż bardzo zawiodłabym moich wyborców. Jeśli referendum nie przyniesie oczekiwanego skutku w postaci odwołania burmistrza – także nie można mówić o stracie. Inicjatywa obywatelska jaką jest chęć przeprowadzenia referendum jest bezcenna. Bezcenny jest też fakt, iż mieszkańcy chcą wziąć ważne sprawy miasta w swoje ręce i wreszcie uwierzyli, że to przyniesie oczekiwany skutek. Poznali swoją wartość i za to im chwała.
• - John Doe: Czy to, że posiada pani dobrze zarabiająca firmę, nie szanuję pani pieniądza jak zwykły "przeciętny" obywatel i usilnie forsuje pani kolejne kosztowne referenda?
Właśnie dlatego, że potrafię szanować pieniądze - mam dobrze prosperującą firmę. Dziwny jest Twój tok myślenia. Chcę przy tym podkreślić, że szanuję także ludzi i zawsze doceniam wkład moich pracowników w obecny kształt firmy. Przeanalizuj może gospodarność niepodzielnie panującego nam burmistrza. Sądzę, że więcej roztropności trzeba wykazywać, gdy dysponuje się pieniędzmi samorządowymi, niż finansami własnej firmy. Jeśli chodzi o kosztowność tego referendum, to będzie tańsze, niż referendum w sprawie sprzedaży placu, którego tak naprawdę mogłoby nie być, gdyby wola mieszkańców była uszanowana przez burmistrza.
Nasze referendum jest współfinansowane z budżetu państwa, a to jest dla nas bardzo ważne. Skoro tak się troszczysz o budżet miasta i jest to dla Ciebie sprawą priorytetową, powinieneś dołożyć wszelkich starań, aby mieszkańcy wzięli udział w tym referendum i odwołali burmistrza Zwolińskiego. Zyskamy wtedy do kasy miasta ok. 70 tys. Pasuje Ci taka kwota do budżetu? Zaznaczam, że dla mnie nie jest to w tym momencie najważniejsze, ale nie powtarzajcie bzdur, że to referendum jest takie kosztowne.
• - Czy chce Pani zostać burmistrzem Lubartowa w tym roku?
– pyta Doman. A za nim inni.
Poważnie biorę to pod uwagę, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam. Powiem jednak o sytuacji, która dałaby mi w tym momencie zdecydowaną odpowiedź, nawet pewnie nie uczestniczyłabym w cyklu: Zadaj pytanie…. . Wyjaśniam dlaczego. Kilka miesięcy temu na sesji, a właściwie w czasie przerwy, doszło do krótkiej rozmowy miedzy mną, a burmistrzem Zwolińskim. Ponieważ wcześniej podkreślał, że negując lokalizację Zakładu Zagospodarowania Odpadów robię sobie punkty w kontekście przyszłych wyborów, że to są działania typowo polityczne itd. – zaproponowałam następujące rozwiązanie: „Proszę zmienić lokalizację tego zakładu, wyprowadzić go z obszaru miasta, a ja nie będę kandydowała nawet na radną, nie mówiąc o stanowisku burmistrza.” Pan Zwoliński z tej sytuacji nie skorzystał. Trudno. Okazję ma się raz, często ją się traci bezpowrotnie. Dla niego zlokalizowanie zakładu na terenie miasta ma inny podtekst, którego na razie nie znamy, ale którego można się domyślać i o którym mówi się w mieście. Być może właśnie dlatego powiedział z dużą stanowczością, że będzie torpedował każde moje działanie, które będzie miało na celu zmianę obecnej lokalizacji.
• - Igorka: Dlaczego Pani będzie lepszym burmistrzem niż obecny???
Jeśli w ogóle będę - to zdecydowanie lepszym. Taki z pewnością będzie odbiór mojej osoby przez społeczeństwo. Pan Zwoliński za długo piastuje to stanowisko, nie zawsze szanuje mieszkańców, często jest arogancki, nie ma ciekawych pomysłów na nasze miasto. Oceniamy go przez pryzmat 12 lat jego rządów. Ale o moich pomysłach na Lubartów porozmawiamy w późniejszym czasie. Ja nie jestem tak zarozumiała jak on, szanuję ludzi i wiem, że to jest wielki dar, którego wielu osobom po prostu brak. (...)
- Igorka: Czy jest Pani za rozliczaniem starej władzy, czy raczej uzna Pani, że lepiej zająć się wszystkim od początku??
Z pewnością nie jestem za rozliczaniem, nie będę szukać haków, aczkolwiek może się zdarzyć, że o pewnych sprawach dowiem się i będę zmuszona je wyjaśnić. Zatem uznaję, ”że lepiej zająć się wszystkim od początku”, kontynuować rozpoczęte działania na rzecz dobra miasta i stwarzać taką atmosferę, aby mieszkańcy czuli się dowartościowani, zauważeni, aby mogli decydować w ważnych dla miasta sprawach.
• -Ela Wąs: Przypuśćmy, że po wyborach zostaje Pani burmistrzem, Rada Miasta pozostaje w tym, lub zbliżonym składzie, jak ocenia Pani możliwość współpracy ze wszystkimi Radnymi?
Możliwość współpracy ze wszystkimi radnymi oceniam jako bardzo realną. Może wreszcie pracowałabym z taką Radą Miasta, o jakiej wcześniej myślałam. I powiem szczerze, że jest to możliwe do zrealizowania. Przyznam się też do daleko idącej naiwności, którą wykazałam kandydując na radną w 2002 roku. Sądziłam, że Rada Miasta to jedna wielka koalicja działająca na rzecz mieszkańców. To, w czym uczestniczyłam, było jak zimny prysznic. W wakacje 2003r zmiana koalicji – wyrzuca się z przewodniczącego RM Zbigniewa Maciejewicza, na jego miejsce wchodzi Marek Pankowski, do koalicji z WiR-em dołączają członkowie Unii Wolności. Ci dyktują warunki. Za Marka Pankowskiego burmistrz płaci dwoma ważnymi stanowiskami – Pan Świętoński jest drugim wiceburmistrzem obok Pana Trąbki, Pan Kijek zostaje Sekretarzem Miasta pełniąc jednocześnie ważną funkcję Przewodniczącego Rady Powiatu. Stanowisko Sekretarza Miasta opuszcza ceniony przez wszystkich Pan Jan Zaczek. To był dla mnie prawdziwy szok. Ten koleżeńsko – partyjny układ kosztował budżet miasta ok. pół miliona zł. To przecież były nasze wspólne pieniądze. Dlaczego wtedy nikt nie protestował? A opozycja nagłaśniała ciągle tę kwestię.
• -Drexler: Proszę ustosunkować się do opinii jakie krążą w kuluarach, iż te działania wspólnie z Panem Tomasiakiem to wczesna koalicja która zakończy się stanowiskiem burmistrza dla Pani i przewodniczącym Rady Miasta dla Pana Tomasiaka?
Odpowiedź na to pytanie przeczytasz jutro.


























Kontakt:
wywiad rzeka..
wiosła poproszę
Bardzo proszę...
....i zapraszam do naszej łodzi!
Trzeba przyznać, że pani
Trzeba przyznać, że pani Jublewska to umie budować nastrój! Pani Bogumiło nie zgodzę się jednak z pani zarzutem, odnoszącym się do braku odzewu ze strony mieszkańców: „Dlaczego wtedy nikt nie protestował? A opozycja nagłaśniała ciągle tę kwestię.” W jaki sposób w 2003 roku ta kwestia była nagłaśniana? W Lubartowiaku?
Do Eli Was
"Dziwny jest ten świat " - to tytuł pierwszego mojego listu do Redakcji, który napisałam do "Lubartowiaka" - na ten właśnie temat w marcu 2004 r.. Koalicja w odwecie "wysmarowała "zgryźliwą odpowiedź, a ja po niej, aby wyjaśnić postawione mi zarzuty, musiałam płacić za każdy moduł mojego listu jak za reklamę. To kosztowało mnie ok. 300 zł i szybko wyleczyłam się z chęci pisania w "Lubartowiaku ". Na ten temat bardzo często mówił na sesjach Pan Zbigniew Maciejewicz, ale bezpośrednich relacji z sesji wtedy nie było. Sporadycznie też ktoś z mieszkańców uczestniczył w obradach. Napisałam to w kontekście aktualnych protestów dotyczących tego referendum i jego kosztów.
uuuuuf!
pierwsza odpowiedź żyć nie umierać albo :zobaczyć Lubartów i umrzeć, a może tak: Szczepcio i Tońcio znów zaśpiewają : Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu,
tylko we Lw.. Lubartowie, gdzie śpiewem cię tulą i budzą ze snu, tylko w Lubartowie
i bogacz i dziad tu są za pan brat i kużden ma uśmiech na twarzy a panny to ma słodziutkie ten gród jak sok, czekolada i mniód. Ole!
Trudny wybór burmistrza.
O ile będzie Pani kandydowała na stanowisko burmistrza, to koncepcją pozostawienia targu w tym samym miejscu nie przekonała mnie Pani, tu zdecydowanie popieram burmistrza Zwolińskiego, kóry proponuje przenieść targ na Kościuszki. Z drugiej strony twardo walczy Pani o zablokowanie sprzedaży placu w centrum, co również ma moje poparcie. Stosunek do sortowni mam obojętny, bo nie mieszkam na Lipowej, ale rozumiem,że mieszkańcom tej ulicy będzie to przeszkadzać...Powstaje więc dylemat na kogo głosować. Podobnie więc jak Pani , decyzji narazie nie podejmę i poczekam na dalszy rozwój wydarzeń.
Pozdrawiam
Do Domana
Treść Twego komentarza świadczy o tym, że przebrnąłeś przez I część materiału. Cieszę się, iż coraz większa część mieszkańców interesuje się sprawami naszego miasta, chociaż Ciebie pamiętam z innych forów. Zechcę Cię jednak przekonać - nie tylko Ciebie, ale także dużą część naszego społeczeństwa, że nie powinniście jako mieszkańcy tego miasta mieć obojętnego stosunku do zagadnienia: Zakład Zagospodarowania Odpadów Lubartów. Przeczytaj dziś II drugą część wywiadu ze mną - może zainteresujesz się bliżej materiałem zawartym w Raporcie firmy ABRYS (zwróć uwagę na zapisy w tab.nr 4 - str. 35 rubryka I i IV). Ja w każdym bądź razie nie ustąpię - będę Was przekonywać do swoich racji.
Serdecznie pozdrawiam.
Bogumiła Lisek - Jublewska
Kpina. Przecież odwołanie
Kpina. Przecież odwołanie obecnego burmistrza uniemożliwi jego start w kolejnych wyborach, a Pani piszę, że traktuje Pana Zwolińskiego jako mocnego konkurenta.
do JohnDoe
Jeśli to kpina - podaj podstawę prawną takiego stwierdzenia. Pozdrawiam.
Nie chodzi mi o podstawę
Nie chodzi mi o podstawę prawną, tylko o logiczny tok myślenia. Najpierw chce Pani aby mieszkańcy odwołali burmistrza a następnie aby mógł ubiegać się o kolejną kadencje w sprawiedliwych i równych wyborach. Dla mnie to wyjątkowo brzydkie i niesprawiedliwe zagranie, podburzanie autorytetu i psucie opinii oponenta w celu własnej korzyści. Kojarzy mi się to tylko z PiSowską polityką J. Kaczyńskiego wyszukiwania haków i skompromitowania konkurenta za wszelką cenę.
Przeczytaj proszę - do JohnDoe
Sporo czasu poświęciłam zagadnieniom, o które pytaliście. Sądzę, że nie przeczytałeś całego wywiadu, możemy podyskutować, gdy to zrobisz - ale w całości. Jeśli moja prośba przekracza Twoje powiedzmy - chęci, wytłumacz mi proszę, o jakich moich własnych korzyściach mówisz.