Czas na lekką atletykę w Lubartowie
Powstaje Gimnazjum Sportowe pod nadzorem Starostwa, w tym klasa z profilem lekkiej atletyki. Pomyślałem, że w tej sytuacji nie powinienem już walczyć, ale raczej współpracować. Skoro Starosta mówi, ze gimnazjum nie będzie „generować" dodatkowych kosztów, to ja rozumiem, że nie będzie dokładać do klubu sportowego (jest tam szkolny klub- „TOP").
Czyli zdolniejszych lekkoatletów mógłby jednak szkolić Młodzieżowy Klub Lekkoatletyczny Nefryt. Wybierają się zresztą do tego gimnazjum m.in. dwaj utalentowani biegacze, uczniowie SP1 i SP4, którzy deklarują chęć reprezentowania Nefrytu (jadą ze mną na przełaje 05.03. do Zamościa).
Prosiłbym jednak o większe wsparcie finansowe klubu ze strony miasta Lubartów. W ubiegłym roku, podobnie zresztą jak w poprzednich latach, lubartowska lekka atletyka (czyli MKL Nefryt) otrzymała 5 procent z miejskiej puli na sport i na przykład 15 procent w porównaniu do lubartowskiego taekwon do ITF (licząc 2 kluby)...Aktualnie jest 9-cioro zawodników z licencjami PZLA (4) i LOZLA (5). W planie mam wykupienie licencji dla następnych kilkorga uzdolnionych lekkoatletów. Mogłaby być oczywiście większa grupa. Ale w sporcie wyczynowym nie liczy się ilość, a jakość. O masowość dbam prowadząc dodatkowe zajęcia- dla większej grupy.
Poza tym, co ja mam dla nich do zaoferowania oprócz obiecywanych strojów sportowych za wyniki, ewentualnie dofinansowania do obozu sportowego ? (jeżeli będą na to pieniądze). Liczę jeszcze na wpłaty z tytułu 1%, z których to środków mógłbym np. organizować dożywianie (od września m.in. Pydyś i Nowosacka będą uczniami lubartowskich szkół) lub doceniać za wyniki nagrodami pieniężnymi (w innych miastach funkcjonują już sportowe stypendia, u nas chyba obawiamy się, że pierwszymi pretendentami do takich stypendiów byliby mistrzowie taekwon-do?).
Niech więc dalej króluje w Lubartowie piłka nożna, ale na drugim miejscu (osobiście – co jest także zrozumiałe) postawiłbym na lekką atletykę. Tradycje ma tenis stołowy, który odżył dzięki byłym zawodnikom Dystansu Niedźwiada, a przede wszystkim dzieciom trenera Mariusza Baranowskiego (tenisiści starują często z powodzeniem w cyklu GP LZS, porównywalnym z naszym biegowym Grand Prix Polski Środkowowschodniej - ale my na te imprezy przestaliśmy jeździć gremialnie z braku pieniędzy; dodam, że w GP odgrywaliśmy w poprzednich latach również czołowe role, tym bardziej że nie są to zawody rangi mistrzowskiej). Kolarstwo również ma swoje tradycje, a czołowa zawodniczka Patrycja Urban pragnie spróbować swoich sił w lekkiej atletyce- w biegach.
Nie przeceniam (nie doceniam) aktualnie medali lubartowskiego taekwon do ITF (wywodzącego się z Korei Płn., bo jest jeszcze olimpijskie WTF- z Korej Płd.), które rozmieniają się na drobne. Mimo, że kiedyś byłem gorącym orędownikiem przygarnięcia tej dyscypliny sportu przez miasto Lubartów (za czasów burmistrza J.K. Świętońskiego). W Polsce jednak jest to dyscyplina uprawiana w kilkudziesięciu klubach, a na imprezach rangi mistrzowskiej spotyka się często kilku (-a) zawodników (-czek).
My też w Nefrycie, w dyscyplinie „psie zaprzęgi" mieliśmy swego czasu medalistów Mistrzostw Świata. Ale nie było to doceniane tak jak w taekwon do. Także próba kontynuowania treningów bokserskich zakończyła się z braku środków. W krajowej lekkiej atletyce, podobnie jak np. w tenisie stołowym, jest ok. tysiąca klubów, poza tym są to dyscypliny obowiązkowe na lekcjach wf, gdzie odbywa się naturalna selekcja do sportu. Oczywiście trzeba wspierać lubartowskie taekwon do z tradycjami, ale moim zdaniem zachowując proporcje.
Zaznaczam, że powyższe uwagi odnoszą się do sportu wyczynowego, bo rekreacja fizyczna, a nawet sport masowy powinny być kwestią na szczeblu szkół, rodzin i grup zainteresowań.
W.Nowak


























Kontakt:
Panie Wiesławie
Zapewne w Urzędzie Miasta zostanie pan potraktowany z należytym zrozumieniem :)))
i na tym się skończy, ale obym się mylił