drukuj
Dzień Otwartych Drzwi w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce
Utworzono: 04-11-2011, godz. 13.08, Ostatnia aktualizacja: 04-11-2011, godz. 15.02
To jedyna okazja, aby bezpłatnie i indywidualnie, bez przewodnika i limitów czasowych obejrzeć nasze ekspozycje: wnętrza pałacowe, kaplicę oraz galerię socrealizmu.
Muzeum otwarte będzie w godz. 10.00 – 15.00.



























Kontakt:
trzeba przyznać, ze jest co oglądąć
no ale jak sobie pomyślę, ze na to bogactwo pracowało dużo ludzi w tym rodzin, którzy cierpieli biedę, żyli w nędzy , to odechciewa mi się oglądać
Podobnie
jak jadjan, również zwiedzając niegdyś Kozłówkę, zadawałem (sobie) takie pytanie, dlaczego tyle biedoty pracowało na garstkę arystokracji. Teraz na przykład nurtuje mnie zagadnienie kryzysu w krajach (południowej Europy) z wielką historią, tradycjami, sprzyjającym klimatem... Chyba to nie tylko polityczne, ale też socjologiczne zjawiska we współczesnym świecie. Fenomen gospodarczy Brazylii pod przywództwem socjalisty (mam na myśli byłego prezydenta, którego uhonorował ostatnio Wałęsa), hegemiona gospodarcza komunistycznych? Chin... Pamiętam opowiadania rodziców o wielkiej biedzie w Polsce przedwojennej, gdy tymczasem z reguły gloryfikuje się te lata międzywojenne. Obecnie Szwajcarzy wyliczyli ile jest w świecie, ale też w Polsce, miliarderów i milionerów. Oby jednak nie dochodziło do dalszego rozwarstwiania, bo to niczego dobrego, moim zdaniem, nie wróży.
a niby jesteśmy od pokoleń katolikami
arystokracja, milionerzy itp. którzy kosztem biedoty (ich wyzyskiem) żyją w luksusie
Pomyliłem portale
Sądziłem, że te swoje dywagacje zamieszczę pod tekstem o lubartowskich schetynówkach. Ale skoro wybrałem się do mm, to nie będę rezygnować z zamieszczenia tychże nieuczesanych (zapożyczenie) myśli.
Wiadomo (to do jadjana), że Kościół był zależny, szczególnie w tamtych czasach, od bogatych. Ale tutaj krótko (mam taki kaprys) na inny temat- aktualnej budowy dróg, infrastruktury i porównań do PRL-u. Zastanawiamy się, czy w roku budżetowym uda się, z pomocą środków unijnych, wybudować w powiecie kilka kilometrów dróg. Czy ktoś policzył, ile kilometrów dróg rocznie budowano w powiecie w PRL-u, jakie nakłady przeznaczano rocznie na powiatową infrastrukturę (budowę zakładów, szkół...) i porównał to z dzisiejszymi czasami dobrobytu? Ile kosztowała każdego Polaka odbudowa zniszczonej Warszawy? Jak te porównania odnosiłyby się właśnie do czasów współczesnych, na przykład po roku 1989. Wiadomo, że Polska zawsze, historycznie, była zapóźniona gopodarczo, cywilizacyjnie, naukowo itd.- w porównaniu do Europy Zachodniej. Czyżby obecnie miało się okazać, że w niektórych krajach europejskich żyje się ponad stan, a Polskę, dzięki wielkiej pracy pokoleniowej w PRL-u, ale także skromnemu życiu, ominie lub w mniejszej skali dotknie ten kryzys? Może niepotrzebnie wywołuję „wilka z lasu”, ale po prostu czasem tak jak tutaj próbuję swoje myśli przelać na papier...
"a Polskę, dzięki wielkiej pracy pokoleniowej w PRL-u.."
Lubię czytać Pana - nieraz kontrowersyjne - wypowiedzi. Stanisław Soyka chwalił kiedyś w jednej ze swoich piosenek cud "zapomnienia" :
To tylko chwila, może dwie
Na nic lamenty, utyskiwanie
Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci. Niech się święci
Cud...
Bardzo ładna piosenka, której treść odnoszę jedynie do czasu mierzonego małym zegarkiem;) Mówi o chwilowych zawieruchach i nadziei, która chętniej gości u "zapominalskich".
Nie odnosi się ona do przemian historycznych, bo tu zapomnienie oznacza zdradę. Zdradę pamięci swoich przodków, którzy - czasem z powodu braku możliwości, czasem z wyboru - zostali w Ojczyźnie. Raził mnie drwiący stosunek do powojennych budowniczych PRL-u, który w pewnym momencie stał się oznaką nowoczesności i postępu. Temat jest ciężki i kontrowersyjny, ale na pewno nie należy go przemilczać w imię tzw. poprawności politycznej.
Polonistką Pani Elu
powinna Pani być, czyż nie minęła się Pani z powołaniem?, piszę poważnie (a wyszło tak jak w tym żartobliwym monologu dzieciaka: "proszę pani, nasza pani prosi panią, żeby pani naszej pani pożyczyła piłkę"...). Następnym razem może będę tytułować tylko imieniem, ale przecież sam nie lubię zwrotów do siebie (zdrobniałym) imieniem; dlaczego imię W. było wówczas takie popularne?- można się tylko domyślać...
wolę matmę ;)
Ja bardzo poważnie odbieram Pana teksty. Poza tymi żartobliwymi;)
Stanęłam, podobnie jak Pan, w obronie bohaterów "mimo woli", bo uważam, że na tym polega sprawiedliwość.
Ps.
Okazja do bezpośredniej wymiany poglądów nadarzy się zapewne w środę, w związku z zaproszeniem burmistrza.
http://lubartow.pl/index.php?temat=101318