Grzegorz Gregorowicz o "Historii jednego przetargu"
List pierwszy opublikował Lubartow24. Również i my otrzymaliśmy jego treść.
Dzieje jednego przetargu
W związku z tym, że do opinii publicznej, na temat przetargu tomografowego w lubartowskim szpitalu, docierają informacje będące częstokroć zwykłymi bredniami, pozbawionymi podstaw spekulacjami, czy podyktowanymi złą wolą osobistymi wycieczkami, pozwalam sobie na podanie swoistego kalendarium zdarzeń z mojego punktu widzenia..
Ale po kolei: gdzieś koło połowy lipca 2009 roku dostałem następującego sms-a : „….przetarg na tomograf jest ustawiony pod firmę… (tu padła nazwa) to znaczy, że będzie droższy o 200 - 300 tys. Firma Siemens zgłasza protest. Proszę skontaktować się z ...(tu pada nazwisko) zanim będzie za późno”. Przeczytałem nieśpiesznie ten sms i wieczorem zajrzałem na internetową stronę szpitala – http://www.spzoz-lubartow.pl. Na zakładce pt. przetargi odnalazłem pod datą 1 lipca 2009 r. przetarg na tomograf 16-to rzędowy. Przeczytałem tzw. specyfikację istotnych warunków zamówienia (siwz) i natknąłem się na kryteria oceny, gdzie podano, że cena stanowi 90% kryterium, a ocena warunków technicznych -10%. Od razu mnie to zaniepokoiło, bowiem przy założeniu, że podobny tomograf kosztuje co najmniej 2,5 mln zł, to 10 % tej ceny stanowi 250 tys. zł, czyli dokładnie w środku przedziału cenowego, który zawarty był w otrzymanym sms-ie. Jeśli w dodatku ocena warunków technicznych odbywa się w sposób subiektywny przez członków komisji przetargowej, bez podanego algorytmu szczegółowej oceny, to taka „ocena” może być w zasadniczy sposób rozbieżna z parametrami tomografu. Następnie zajrzałem do załącznika nr 2 w/w specyfikacji, w której podano ok. 220 danych technicznych. Potem sprawdziłem podpis elektroniczny na tym załączniku. Ściągnąłem mianowicie ten załącznik na pulpit swego komputera, prawą myszką kliknąłem na właściwości i następnie na podsumowanie oraz opcja zaawansowana. W efekcie ukazał mi się autor tego dokumentu: plik utworzyła Marzena S. w dniu 5 grudnia 2008 r., godz. 8, 45. Następnego dnia sprawdziłem, ze nikt o takich inicjałach nie pracował i nie pracuje w temacie tomografu w naszym szpitalu. Tym razem sprawa wydała mi się bardzo naciągana. Po odbyciu 2-ch spotkań z fachowcami z branży upewniłem się w podejrzeniach i zawiadomiłem członka zarządu powiatu, który nadzoruje bezpośrednio szpital w imieniu Powiatu, z wnioskiem o spotkanie z dyrekcją szpitala w przedmiotowej sprawie. Do tego spotkanie doszło 23 lipca. Niestety moje tezy zostały odrzucone przez pozostałych uczestników zebrania. Co więcej, poinformowano mnie, że przygotowano już negatywną odpowiedź na protest Siemensa, który wnosił o zmianę jedynie 5-ciu parametrów ( przypominam - z powyższych 220). W wyniku takiego „ustawienia” parametrów z przetargu wypadał np. tomograf typu „Somatom emotion 16” firmy Siemens, który wygrał ranking specjalistycznej organizacji KLAS na najlepszy tomograf 16-to rzędowy w 2009 roku. Podobnie w przetargu nie mogłaby uczestniczyć firma Philips. Taki pośpiech w ograniczaniu dostępności do uczestnictwa wszystkich renomowanych producentów tomografów ( jest ich tylko 4 – Philips, Siemens, General Electric i Toshiba) stanowił rażące naruszenie zasady uczciwej konkurencji, zawartej w art.7 ustawy prawo zamówień publicznych i skłonił mnie do nieustępliwości. Następnego dnia - 24.07.2009r .- wystąpiłem na piśmie do zarządu powiatu z pismem, w którym powtórzyłem wniosek o zapewnienie uczestnictwa w przetargu wszystkim renomowanym producentom tomografów, co gwarantowało uzyskanie jak najniższej ceny przetargu. Zarząd Powiatu na swoim posiedzeniu w dniu 7 sierpnia poparł mój wniosek i stosowną uchwałę przesłał do dyrekcji szpitala. Następnie, na posiedzeniu Rady Społecznej szpitala w dniu 10 sierpnia doszło do kolejnej próby zakwestionowania mojego i zarządu stanowiska przez przedstawicieli dyrekcji,. Rada jednak nie ustąpiła i wnioskowano o znalezienie rozwiązania. Następnego dnia - 25 sierpnia - zostałem zaproszony do dyrekcji szpitala na rozmowy. W jej trakcie udało się uzyskać porozumienie w sprawie zmiany 5-ciu parametrów. Kolejnym etapem tej „opery mydlanej” był z kolei protest firmy General Electric, która dziwiła się, że najpierw odrzucono oficjalnie protest firmy Siemens, a potem nieoficjalnie go uwzględniono. W tej części protest, choć na pozór logiczny, był jednak niesłuszny, bowiem szpital może zawsze przed złożeniem ofert specyfikację zmienić ( art. 38, ust. 4 ustawy prawo zamówień publicznych). Niestety, ten protest zawierał także słuszny zarzut nieprawidłowego ustalenia daty otwarcia ofert, co niezbyt dobrze świadczy o kwalifikacjach komórki przetargowej szpitala. W wyniku dalszych narad i spotkań szpital zlecił na zewnątrz przygotowanie odpowiedzi na protest, uznając go w części dotyczącej zmiany terminu. Wydawało się, że już dochodzimy do szczęśliwego finału - na 18 września na godz. 9-tą ustalono datę składania ofert, a na 9.15 termin ich otwarcia. Okazało się jednak, że moje wieloletnie doświadczenie przetargowe może być zawodne; następnego dnia bowiem dowiaduję się, że do szpitala wpłynęło odwołanie firmy GE od rozstrzygnięcia ich poprzedniego protestu i dlatego Komisja Przetargowa…nie otworzyła ofert. O czymś tak groteskowym, wręcz nieodpowiedzialnym w postępowaniu przetargowym jeszcze nie słyszałem. Ustawa prawo zamówień publicznych nie warunkuje otwarcia ofert i rozpoczęcia procedury ich oceny od wpłynięcia jakiegoś tam odwołania. Niech na świecie wojna czy cokolwiek innego, ale oferty muszą być otworzone najpóźniej w dniu złożenia ofert ( art. 86, ust. pzp). Potem…było już tylko gorzej. Po kilku dniach szpital zwrócił ofertę, która po złożeniu była już własnością tegoż szpitala jednemu z oferentów. A przecież ustawa prawo zamówień publicznych, publicznych w art.84 mówi, że ofertę można wycofać tylko przed terminem składania ofert, czyli przed 18 września do godz. 9 - tej. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że oferty były zapakowane w dwóch kopertach, z których zewnętrzna była anonimowa. Żeby zatem zwrócić właściwą ofertę trzeba było zapewne rozpakować wszystkie koperty z ofertami.
Następnie było już tylko całkiem wesoło. Trzeba wiedzieć, ze szpital tak naprawdę nie otrzymał odwołania tylko jego kopię. To jest bardzo istotny szczegół, bowiem odwołanie wnosi się do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w Warszawie. Do odwołanie załącza się właśnie dowód przekazania kopii odwołania szpitalowi i dowód opłaty wpisowego. To wpisowe, które wynosi ok. 15 tys. zł jest swoistym sprawdzianem intencji odwołującego. Jeśli ten nie jest bowiem pewny wygranej, to go po prostu nie wnosi i odwołanie jest nieważne.
Wróćmy na chwilę do samego momentu przekazania kopii odwołania do szpitala. Jego władze twierdzą, ze odwołanie wpłynęło przed datą składania ofert, podczas gdy fakty mówią co innego. Otóż pierwsza strona kopii odwołania wpłynęła faxem do szpitala o godz. 8.51, a ostatnia – dziewiąta strona z podpisami pełnomocnika, dopiero o godz. 9.15, czyli w tym samym momencie, gdy powinna się już rozpoczynać procedura otwierania ofert. Jak wytłumaczyć fakt, ze komisja przetargowa, która powinna otwierać oferty o godz. 9.15, nie otworzyła ich, ponieważ wpłynęło odwołanie faxem w zupełnie innym pomieszczeniu szpitala dokładnie w tej samej chwili? Przypominam przy tym, że nawet gdyby odwołanie wpłynęło wcześniej, nie mogło to być powodem ich nieotwierania.
Wielokrotnie - na Zarządzie Powiatu i na radzie Społecznej szpitala interweniowałem w sprawie niezgodnych z prawem w/w działań. Szpital ponad 2 tygodnie, mimo wielu interwencji w dyrekcji, zwlekał z opublikowaniem na swojej stronie internetowej tekstu odwołania. Interweniowałem też bezpośrednio w komórce zamówień publicznych szpitala, żeby sprawdzili w Urzędzie zamówień Publicznych, czy odwołujący dopełnił wszystkich formalności. Pod koniec października wyszło wreszcie na jaw, że żadnego odwołania nie ma, bowiem odwołujący nie wniósł do Prezesa UZP kwoty wpisowego. Szpital w rezultacie, na koniec swej „radosnej” twórczości, unieważnił w dniu 29 października postępowanie przetargowe w sprawie tomografu.
W tej historii mamy wszystko: tworzenie dokumentacji przetargowej kilkumilionowej wartości przez anonimowe – owa Marzena S. - nieznane szpitalowi osoby, jest próba wyrafinowanego wyeliminowania konkurencji z przetargu za pomocą niewielkich i niewidocznych na pierwszy rzut oka modyfikacji parametrów technicznych, potem, gdy to się nie udaje, mamy całą serię nieudolnych i zaskakujących błędów w procedurze przetargowej. Jest np. zatrzymanie procesu otwierania ofert z powodu złożenia odwołania, którego…nie złożono. Jest oczywiste, że gdyby 18 września otworzono oferty, następnie je zbadano i wybrano najlepszą, to w chwili , gdy UZP nie rozpatrzył odwołania z powodu nieopłacenia wpisowego można było już podpisywać umowę na dostawę i montaż tomografu. Zamiast unieważnienia procedury przetargowej w październiku zaczęłaby się realizacja umowy.
Grzegorz Gregorowicz


























Kontakt:
ledwo przebrnąłem
i cytuję: "Następnie było już tylko całkiem wesoło"... To zacne, że pan radny jest tak dociekliwy i broni praw konkurencji i konsumentów, ale tym drugim, pacjentom konsumentom, to wesoło nie jest.
zzz...
zzz...
No właśnie, kogo obchodzą
No właśnie, kogo obchodzą takie, zagmatwane szczegóły. Faktem jest że PiSowski przewodniczący oskarża swoją PiSowską partyjną koleżankę wicestarostę Bielińską (nazywając ją dla zmyłki członkiem zarządu) że przez prawie rok nie kiwnęła palcem, umożliwiając PiSowskiemu dyrektorowi szpitala Dudziakowi kręcenie lodów z tomografem. Sam przewodniczący poza gadaniem, też niewiele zrobił w tym czasie. Zastanawiam się po jaką cholerę nam to teraz opowiada tworząc niemal Białą Księgę? Bo doszedł do wniosku, że należy nam się po roku informacja? Czy może zbliżają się wybory a jego dotychczasowi koledzy z PiSu osiągnęli już Himalaje niekompetencji w rządzeniu szpitalem i teraz przydało by się od tego kłopotu odciąć. Trzeba było o tym pomyśleć, zatrudniając PiSowskiego polityka (zawód dyrektor) który był prezentowany w lokalnych mediach jako wybitny fachowiec. Po roku ten „fachowiec” ciąży PiSowi jak kilo kitu, bo okazał się totalną kalpą. Przełożona w starostwie nie kwapi się do jego zmiany, bo trzeba by zatrudnić już czwartego w tej kadencji dyrektora. Nawet to świadczy o kiepskich kwalifikacjach pani Bielińskiej a jej doświadczenie na stanowisku pielęgniarki w tym szpitalu jak widać nie uczyniło z niej eksperta.
A poza tym, po co wybierać radnych, skoro pod koniec kadencji przewodniczący rady z rozbrajającą szczerością stwierdza, że przez rok w nadzorowanym przez siebie na wszystkie strony szpitalu nie da sie przeprowadzić przetargu bo pracownicy nie znają przepisów. Jak sobie przypominam to już drugi raz pan przewodniczący jest „za a nawet przeciw”. Przed odwołaniem poprzedniego dyrektora też pisał listy i ustawiał się jako osoba neutralna. A ja się zastanawiam, co nas obchodzą takie gierki. Skoro jesteście przy władzy i bierzecie za to pieniądze to rozwiążcie problemy i chwalcie się rezultatami. Zamiast tego wy staracie się za wczasu ustawić wygodnie w blokach startowych do jesiennych wyborów.
Na portalu Lubartów24 ktoś
Na portalu Lubartów24 ktoś zadał pytanie czy radny Gregorowicz zgłosił te nieprawidłowości do prokuratury, bo chyba jak był w posiadaniu takich informacji to miał obowiązek to zrobić?
tylko sms wysłali?
Jak na sposoby działania firm farmaceutycznych to i taK dość powściągliwie. No ale w sumie coż to dla nich za kasa dwa miliony. Bywają większe kokosy do zbicia
Nieco dopowiedzeń...
Odnośnie zawiadomienia prokuratury: zgodnie z art.305 kodeksu karnego przestępstwo z zakresu zamówień publicznych, jeśli nie dotyczy Skarbu Państwa, ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego. W tym przypadku ewentualnym pokrzywdzonym jest szpital. Przypominam, że władze szpitala zostały już zawiadomione przeze mnie 23 lipca 2009.
Po wtóre - sierotka Marysia dyskutuje nie z moim listem do radnych , lecz ze swoimi tezami, których to tez w większości nie podzielam. Na przykład , nie ma żadnego dowodu na moją "neutralność" w tej sprawie; wręcz przeciwnie - przebieg wydarzeń wskazuje, że jestem tu stroną. Ponadto, mimo takich a nie innych uprawnień przewodniczącego rady, chyba dość wnikliwie rozpoznałem temat i uporczywie dochodziłem racji. Mam wrażenie, że sierotka Marysia chce po prostu wszystkim dołożyć po równo, bez względu na rolę, stanowisko i kompetencje jakie wykazali w tej sprawie. Rozumiem ,że tematyka zamówień publicznych jest nieco zawiła i hermetyczna, ale nie usprawiedliwia to ocen oderwanych od rzeczywistego przebiegu wydarzeń.
...
...