Kampania referendalna kosztowała 3,5 tys. zł
Dzisiaj inicjatorzy referendum podsumowali swą kampanię. Była ona prowadzona głównie w internecie, gdzie opublikowali pięć spotów telewizyjnych. Od dzisiaj po Lubartowie jeżdzi też samochód z banerem i nagranym wezwaniem nawołującym do wzięcia udziału w referendum.
"Referendarze" pieniądze wydali głównie na reklamę w internecie, ulotki i plakaty wyborcze. Te ostatnie znowu zostały ostatniej nocy zerwane z tablicy w centrum Lubartowa.
- Referendum przeprowadzamy właśnie teraz, żeby zapobiec sfinalizowaniu przez burmistrza przedsięwzięć, na które nie godzą się mieszkańcy – mówi Jacek Tomasiak, jeden z inicjatorów przeprowadzenia rerefendum. – Chodzi o budowę sortowni śmieci przy ul. Lipowej i bezpowrotne przeniesienie kupców z targu w centrum.
Jerzy Zwoliński, burmistrz Lubartowa, apeluje, żeby mieszkańcy Lubartowa w niedzielę zostali w domach. Z takim wezwaniem zwrócił się do nich w wystąpieniu w lokalnej telewizji.
- Za pół roku mamy wybory samorządowe, społeczeńtwo zweryfikuje każdego z samorządowców – stwierdził. Inicjatywę referendalną określił jako awanturnistwo a argumenty przeciwników uznał za naciągane i wyssane z palca.
3 maja w Lubartowie odbyło się referendum w sprawie przyszłości placu Piłsudskiego. Okazało się nieważne, bo do urn przyszło tylko 2,1 tys. osób czyli 11 proc. uprawnionych. Inicjatorzy niedzielnego referendum liczą na znacznie lepszy wynik.
- Jeśli w czasie długiego weekendu i przy mizernej kampanii do urn poszło 2,1 tys. mieszkańców to frekwencja w naszym referendum powinna być przynajmniej dwa razy większa – uważa radna Bogumiła Lisek-Jublewska.


























Kontakt:
ARTYKUŁ TRZECI
do urn poszło tylko 2,1 tys. mieszkańców- kto mnie obraża, jako jednego z 2,1 hę?***
Będą mieli lepszy wynik, bo są LEPSI?! Tylko lepsi piją pepsi(na BP)
Troskliwe misie ......
Tyle może i wydali, dzieląc to na kilka zaangażowanych osób wyszło po parę setek na głowę „wojowników demokracji”. A ile musieli wydać podatnicy mieszkający w Lubartowie? Pracowało chyba 13 komisji , w każdej pewnie minimum 10 osób, każda otrzymała około 130 zł. Co daje razem 16900zł. To tylko koszty członków komisji. Jakby nie patrzeć kaprys kilku osób kosztował nas kilkadziesiąt tysięcy. Ale przecież to w ramach troski o nasze miasto…
Piotrek, nie przesadzaj!
W czasie referendum w Lubartowie pracowało - i to samo powtórzymy 9-go - 11komisji obwodowych i jedna miejska. Każda z nich liczyła 6 osób, co daje iloczyn 72. A tak prawdę mówiąc, pieniądze zarezerwowane w budżecie na referenda - w części pójdą do naszych mieszkańców, którzy pracowali w tych właśnie komisjach. Szkoda Ci? Ty też możesz w przyszłości tak popracować. Daj namiar. A patrząc z pozycji podatnika, bo także nim jestem - co roku odprowadzam tyle do UM, że wystarczy na pokrycie kosztów wszystkich komisji w jednym referendum. W roku 2009 zapłaciłam za drugie. Działalność prowadzimy od 1986 roku. Wystarczy? Pozdrawiam i zachęcam do udziału w referendum ws. odwołania burmistrza przed upływem kadencji!
Cyniczna babo
"Szkoda Ci? Ty też możesz w przyszłości tak popracować. Daj namiar."
By zamknąć komuś buzię jesteś wstanie nawet przekupić oponenta!.
Jacek Tomasiak"no gdzież" przegrał po raz drugi i przegra znowu, co okaże się po niedzielnym referendum. Następny który bawi się za pieniądze podatników i zapewne tak jak pani uważa, ze skoro płaci podatki to może wykorzystywać je do własnych rozgrywek.
Jestem mieszkańcem bloku spółdzielni i płacić będę za oświetlanie wcześniej czy później bo nawet tak nakazuje prawo.Ale przyznanie się do porażki Jacka "no gdzież" jest przecież nie w jego stylu i nadal ślepo brnie w gówno które sam narobił.Moim zdaniem powinien zrezygnować z funkcji prezesa chociażby za to ze działa na szkodę mieszkańców nie mówiąc już o tym ze czego sie nie tknie to i tak nie wyjdzie.
Zostaje mi jeszcze podsumować silnie psychiczną panią Wąs czy też Was (do dzisiaj nie wiem bo chyba nawet nie potrafi używać polskich liter na klawiaturze), ale za to na polityce zna się jak nikt w mieście. Przynajmniej ta pani pogodziła się z porażką i już nie opisuje swoich mądrości na necie.
Moim zdaniem popełniliście kardynalny błąd licząc na to iż ludzie dadzą sie ogłupić i poprą Wasze prywatne rozgrywki z burmistrzem co zweryfikują jesienne wybory.
Powiem szczerze, że nie życzę pani szczęścia na drodze politycznej, ale za to, życzę dużo zdrowia.
Derik- bohater jednej akcji
„cyniczna babo, silnie psychiczna pani Wąs”
To już wszystkie twoje argumenty?
Nie tylko My prowadziliśmy kampanię referendalną! W jaki sposób „przekonywano” mieszkańców żeby zbojkotowali referendum wiem ja, wiedzą adresaci owych argumentów, wiedzą sami argumentujący, oraz ich przyjaciele i znajomi(czyt. Lubartów). Mimo tego do urn poszło ponad 2 tys. mieszkańców! To klęska? A jak bywa w innych miejscach?
Miejska Komisja Wyborcza w Siedlcach- frekwencja wyniosła 7,61%
Augustów(!)- nieważne* http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dlaczego_referendum_ws_obwodnicy_augu... Wracając na nasze podwórko chcę przypomnieć, że OBOP za poprzednie konsultacje zainkasował ok. 9 tys. zł. Za nie również wszyscy mieszkańcy zapłacili. W przypadku referendum teoretyczna liczba osób mogących wyrazić swoje zdanie liczyła 17000. Dlaczego teoretyczna? Każdy z nas ma sąsiada, znajomego, czy krewnego, który jest zameldowany w Lubartowie, lecz mieszka poza granicami kraju. Druga sprawa- termin- jakież uradowane miny mieli radni koalicyjni, którzy na sesji Rady Miasta przegłosowali tę datę. Zobaczyć to- bezcenne ;)
My proponowaliśmy kwiecień. Trzecia sprawa- pytanie- także przegłosowana wersja. Skąd sformułowanie? http://molubartow.comlu.com/plac/plackomercyjnie.html
dlaczego?
"Jeśli w czasie długiego weekendu i przy mizernej kampanii do urn poszło 2,1 tys. mieszkańców to frekwencja w naszym referendum powinna być przynajmniej dwa razy większa – uważa radna Bogumiła Lisek-Jublewska."
Dlaczego?
Spoko,ludzie wyjechali. A ja ulotki widziałem i ogłoszenia na klatkach. A mizerna,bo wmawialiście ludziom,że to piersze jest na próbę,a jak nie pójdą to nie szkodzi
"Dlaczego te referenda?"(wasza strona=wasze referenda?)..."Pan Zwoliński obawia się, że mieszkaniec, który weźmie udział w referendum w sprawie jego odwołania ( 9-go maja) zagłosuje za jego odwołaniem, a 2-go maja wypowie się przeciwko sprzedaży Placu Piłsudskiego na cele komercyjne. Dlaczego tak bardzo boi się szczególnie 9-go maja? Bo wie, że nawet gdyby nie wyszło referendum 2-go maja ( koalicja przegłosowała tę datę licząc na słabą frekwencję) – to jeśli zostanie odwołany 9-go maja – sprawa placu zostanie załatwiona zgodnie z oczekiwaniami większości mieszkańców." Nic z tego. Na pierwszym byłem,na WASZE - nie idę. Mam pożałować,że wydaliście 3,5 tys.? Na głodujące dzieci w Afrece trzeba było dać :P I chętnie wybiorę się na wiec o 15.
eeeee
@Zenek:no co Ty? Ja Tobie powiadam IDŹ!
Ela Was
Czy pani kiedykolwiek pomyślała o tym że oprócz tych 2000 tyś. osób uczestniczących w referendum 15 tyś nie uczestniczyło w "wyborach" bo po prostu jest przeciwko Waszym intencjom!!!?
tytułem komentarza
@Derik:http://www.regioset.pl/gazeta.php?choice=475&dr=rady
Derik masz całkowitą rację. Ci co nie poszli na to referendum
poprostu nie popierają złych intencji i tych ludzi. I mieli całkowitąrację.
Pani Elu, a tak właściwie to po co było referendum
ws. placu. Przecież było wiadomo, że nie zostanie plac sprzedany. Burmistrz i Rada Miasta jasno dali do zrozumienia, że nie zamierzają sprzedawać placu w tej kadencji. Nastepna rada miasta moglaby miec takie samo zdanie lub inne, i wtedy mozna by bylo myslec o takich inicjatywach. A teraz to referendum było wyrzuceniem pieniedzy w bloto, i przy okazji mialo sluzyc oczernieniu burmistrza.
trudno dyskutować
@noname:kiedy ludzie nie wiedzą o czym mówią. Zamiast powtarzać zasłyszane plotki z "pewnego źródła" wystarczy zajrzeć do dokumentów, które udostępniamy mieszkańcom na naszych stronach. Zdanie burmistrza na temat placu znajduje się choćby w piśmie z 06.11.2009, zapraszam do lektury. Po niej możemy faktycznie porozmawiać.