Komitet protestacyjny rozmawiał ze stroną szwajcarską w sprawie sortowni śmieci
Tak wielkie zrozumienie dla grupy kwestionującej obecną lokalizację połączone z gotowością współpracy z władzami Miasta i Związku w kierunku zmiany miejsca pod zakład zagospodarowania odpadów – było dla nas wielką niespodzianką. Wracając do Lubartowa pomyślałam głośno ,,Dzisiejszy dzień wniósł nową porcję nadziei w moje serce” – „Niekoniecznie uzasadnionej!” – dodał pan Gregorowicz. Chyba coś w tym jest, jak pokazuje życie.
We wtorek rano skierowałam do burmistrza Bodziackiego jako Przewodniczącego Zgromadzenia ZKGZL oficjalne pismo rozpoczynające się słowami:
„W związku z rozmową, którą odbyliśmy z przedstawicielami strony szwajcarskiej - wnosimy o skierowanie urzędowego pisma ze strony inwestora, czyli Związku Komunalnego Gmin Ziemi Lubartowskiej do Władzy Wdrażającej przy Ministerstwie Rozwoju Regionalnego - dotyczącego podjęcia zdecydowanych kroków w kierunku zmiany lokalizacji Zakładu Zagospodarowania Odpadów.”
Oto treść całego pisma:
Uprzejmie informuję, iż w imieniu osób, które reprezentuję skorzystałam z zaproszenia Dyrektora Biura Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy pana Heinza Kaufmanna w związku z trwającym protestem przeciwko aktualnej lokalizacji Zakładu Zagospodarowania Odpadów przy ulicy Lipowej w Lubartowie. Spotkanie odbyło się w Warszawie w dniu 30 maja 2011r. Ze strony Komitetu Protestacyjnego uczestniczyły w nim dwie osoby: Bogumiła Lisek-Jublewska i p. Grzegorz Gregorowicz. Stronę szwajcarską reprezentował Dyrektor Biura p. Heinz Kaufmann i menadżer projektu ZKGZL p. Krzysztof Kaczmarek. Spotkanie protokołowała p. Sylwia Słomiak.
Celem naszego spotkania było przedstawienie argumentów przemawiających przeciwko lokalizacji ZZO w obrębie miasta Lubartów po jego zachodniej stronie, udowodnienie na podstawie zebranych dokumentów, iż przedmiotowa inwestycja została wprowadzona z pominięciem konsultacji społecznych, podkreślenie, iż obecnej lokalizacji będą towarzyszyły nieustanne protesty zarówno na drodze administracyjnej, jak także w różnych formach ostrego sprzeciwu społecznego. Jednocześnie chcieliśmy dowiedzieć się, czy są realne szanse na skorzystanie ze wsparcia tzw. funduszu szwajcarskiego przy podjęciu działań w kierunku zmiany lokalizacji. Na stronie internetowej Biura Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy znajdują się informacje, iż dokumentacja związana z projektami powinna być zakończona do czerwca 2012 roku. Uzyskaliśmy potwierdzenie tego faktu z jednoczesnym daniem nadziei na współpracę w tym zakresie z inwestorem, czyli Związkiem Komunalnym Gmin Ziemi Lubartowskiej. Użyto sformułowania „zielone światło” dla projektu w innej lokalizacji, oczywiście przy podjęciu zdecydowanych i konkretnych działań ze strony Związku w tym kierunku.
Na zakończenie spotkania zarówno pan Kaufmann, jak i pan Kaczmarek wyrazili zadowolenie, iż do takiej rozmowy doszło. Podkreślono, iż ważnym elementem przy wprowadzaniu budzących protest inwestycji jest umiejętność słuchania drugiej strony, wyciągania wniosków i wspólnego szukania dobrych rozwiązań. Ze strony szwajcarskiej padły miłe słowa pod naszym adresem, iż w przyszłości władze Miasta i Związku mogą nam być bardzo wdzięczne za zorganizowanie tego spotkania, gdyż może ono zaowocować zrealizowaniem projektu w nowej lokalizacji. Takie rozwiązanie zadowoliłoby wszystkie strony i trzeba podjąć zdecydowane kroki w kierunku jego wprowadzenia. Z alternatywnych rozwiązań, które przedstawiliśmy stronie szwajcarskiej najbardziej przekonywującym była lokalizacja przedmiotowego zakładu przy wysypisku śmieci w Rokitnie. Po zapoznaniu się z obecną lokalizacją na podstawie planu naszego miasta zdecydowanie podkreślono, że wskazane pod zakład miejsce nie jest zbyt trafne, w związku z tym w pełni rozumieją naszą determinację i podejmowane przez Komitet Protestacyjny działania.
Jednocześnie prosimy o bieżące informowanie Komitetu Protestacyjnego o każdym działaniu ze strony inwestora w kierunku zmiany lokalizacji zakładu i o dokumentach dotyczących powyższej kwestii, które mogą wpłynąć do Związku Komunalnego Gmin Ziemi Lubartowskiej.
Z upoważnienia Komitetu Protestacyjnego
Bogumiła Lisek-Jublewska



























Kontakt:
Wołanie o skuteczność
Ostatnio spotykam się z zarzutami, dotyczącymi braku skuteczności naszych działań. Szkoda, że w wypowiedziach, oceniających negatywnie efekty naszej działalności nie dostrzegam osobistego zdania autorów postów na temat lokalizacji ZZO. Szkoda...
Można się jedynie domyślać, że ich autorzy mają w związku z działaniami naszego komitetu uczucia ambiwalentne ;)
W nawiasie powiem, że mam to samo.
Otóż, drodzy adresaci mojego postu, nie spowodujecie swoimi (wg. was) sprytnymi prowokacjami, że np. wezmę w dłoń spray i wyruszę na Ratusz, aby wypisywać hasła typu:
- Precz z komuną, albo Księża na księżyc, czy Byle do wiosny itd. itp.
Nie wezmę jajek ani tym bardziej kamieni i nie pójdę obrzucań nimi siedziby ZKGZL, bo nie!
Kto ma cokolwiek oliwy w głowie jest świadomy, że problemu lokalizacji ZZO nie rozwiążemy przez "pół dnia". Sprawy zaszły zbyt daleko. Zbyt wiele podpisów, na zbyt wielu decyzjach....
Ostanie wydarzenie, które odbieram jako sukces, czyli wizyta w ambasadzie, była wypadkową wszystkich naszych wysiłków.
Postępowanie administracyjne, w którym uczestniczymy, to faktycznie mało widowiskowy spektakl, ale jak się człowiek chce rozerwać, to proponuję raczej wybierać tematy związane z rozrywką. Postępowanie administracyjne polega na:
1. Nadawaniu przesyłek w okienku pocztowym
2. Wyglądaniu z niepokojem listonosza(którego pozdrawiam)
W między czasie preparuje się treści, wkładane później do kopert;)
MOL, w odpowiedzi na argumenty, dot. wejścia do postępowania na prawach strony otrzymał z Ratusza odpowiedź odmowną, co nie zniechęciło nas do podjęcia dalszych starań. W marcu b.r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało nasze racje i mamy pełnoprawny status - jako strona - w toczącym się postępowaniu. Faktycznie, do tego czasu nasza działalność polegała na wymianie korespondencji, uczestniczeniu w zebraniach i demonstracjach, organizowanych przez panią Jublewską. A i zapomniałam o niemniej ważnej sprawie! W 2008 roku złożyłam swój podpis na listach protestacyjnych, z czego do dzisiejszego dnia się nie wycofałam, więc oficjalnie jestem na "nie" od 2008 roku ;)
PS
Zawsze czytam, co podpisuję :D
Fajnie powiedziane:
"postępowanie administracyjne polega na nadawaniu i odbieraniu przesyłek pocztowych oraz preparowaniu treści'. Definicja jak z przedszkola. Poziom rozumowania pani Wąs, z przykrością trzeba stwierdzić nie pomaga sprawom którymi się zajmuje. A aktywność którą się wykazuje to chyba kompensacja braku podstawowej wiedzy w tych sprawach. Wszystko jedno na jaki temat, aby tylko o niej nie zapomnieli. Być może do podobnych wniosków po kilku latach działalności pani Wąs doszli wyborcy w jej okręgu .
pytam
@sierotka MaRysia:Z tydzień temu zagadnąłem Jublewską na temat podpisów na jej listach protestacyjnych. Jak czytam twoje posty, to domyślam się, że należysz do nieszczęśliwie podpisanych.
Nie dostrzegłem w komentarzach pani Wąs objawów schizo, natomiast u ciebie jest to ewidentne. Jak ja kogoś nie lubię, to nie piszę o dupie Maryni, sortowniach, spółdzielniach, tylko o konkretach.
sierotka - nie chcesz wiedzieć do jakich konkretów doszli wasi wyborcy. Niestety, czas płynie nieubłaganie i wkrótce trzeba będzie spojrzeć prawdzie w oczy.
...
@Jajakobyły:...
sierotko
W komunikacji werbalnej należy używać kodu, który będzie zrozumiały dla adresata. Jeżeli czujesz się adresatem mojej wypowiedzi i obraża cię jej forma – przepraszam, ale celowo ją przejaskrawiłam, nadając jej prymitywny ton.
Jeżeli chodzi o ostatnie wybory(dzięki, że się odniosłeś) swój głos oddałam na Jana Ścisła, podobnie jak moja rodzina, sąsiedzi i znajomi, których do tej kandydatury przekonałam.
Moje nazwisko znalazło się listach w innym okręgu wyborczym. Kto, jak kto, ale sierotka MaRysia dokładnie o tym wie...
Zresztą, z powodu mojego aktywnego poparcia dla pana Ścisła muszę teraz przed znajomymi oczami świecić. Dotyczy to zresztą zachowania całego komitetu, z którym współpracowałam, a związane jest z cichą akceptacją, lub cichym protestem(sama już nie wiem) dla lokalizacji ZZO.
I na koniec
A czy sierotka M. ma jakieś zdanie na temat lokalizacji ZZO, czy chciała jedynie zabrać głos na mój temat?
I jeszcze memento:
"2 sierpień 2010, 22:05
sierotka MaRysia
Moim zdaniem osoba taka jak
Moim zdaniem osoba taka jak pani w pełni zasługuje na mandat radnego. Działalność pani ma juz kilkuletnią historię i jak widać nie robi pani tego z obowiązku, ale z poczucia potrzeby zmian szerszej niż tylko własne podwórko. Gdyby wszyscy nasi radni myśleli w podobny sposób, a nie tylko zaliczali sesje, to miasto byłoby w innym miejscu. Poza tym nie boi sie pani, za wczasu, poddać swoich pomysłów pod osąd publiczny. To się nie zdarza obecnym decydentom. Gdyby tak postępowali, nie było by wojny o sortownię i o plac. Obecne władze uważają, że cztery lata temu, dostali miasto razem z mieszkańcami na własność .
Mam nadzieję, że razem z takimi ludzmi jak pani przyjdzie nowe. A nasi wybrańcy zaczną z nami rozmawiać, choćby nawet przez internet. Natomiast jeżeli chodzi o przystanek to po pierwsze, argument cmentarza jest przesadzony, bo podobno on jest już od kilku lat zamkniety. Po drugie, ekonomicznie rzecz ujmując, zarabiać będzie kilku mieszkańców szaniawskiego, a wszyscy obawiają się utrudnień. Handlowcy chyba nie mają się co śpieszyć, bo nie ma żadnych sygnałów o chęci przeniesienia autobusów na tą ulicę i rozszerzania "centrum". Jak zrozumiałam to powiat odmówił i nie ma sobie nic do zarzucenia. Wszystko więc pozostaje po staremu, przynajmniej do wyborów."
Do Jakobyłego
Zazwyczaj staram się zabierać głos w sprawach, które znam lub jeśli forumowicze proszą o jakąś informację. Tak się złożyło tym razem, że właśnie od 3-go czerwca nie zaglądałam do internetu.Pytasz o nazwiska radnych (tak przynajmniej zrozumiałam Twoją prośbę), którzy wcześniej oficjalnie oponowali przeciwko obecnej lokalizacji - a nadal są radnymi. Zatem podaję: Andrzej Kardasz, Zbigniew Maciejewicz, Jan Ściseł, Jacek Tomasiak i Jerzy Tracz. Informacyjnie podaję, iż 21 lutego 2009 roku skierowaliśmy pismo tej samej treści do Wojewody Lubelskiego, Marszałka Województwa, Starosty Powiatu Lubartowskiego, Komitetu Sterującego RPO i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Pod treścią widniały podpisy trzynastu radnych miejskich i powiatowych. Z ówczesnych radnych powiatowych radnym nadal jest p. Tadeusz Kasperek, a p. Krzysztof Karczmarz jest obecnie wójtem gminy Ostrówek. Do każdego pisma dołączyłam xero list z podpisami mieszkańców Lubartowa - łącznie 1625 podpisów zebranych w ciągu trzech dni. Ze względu na mój wyjazd nie kontynuowałyśmy zbierania podpisów, a szkoda, bo byłby to wymierny dowód na negację obecnej lokalizacji w obrębie miasta.
Pani Bogumiło
@bjublewska:Chciałabym sie dowiedzieć, czy pan Szumiec był przeciwko budowie sortowni zanim stał się vice-burmistrzem?
antykoalicja w koalicji?
Rozumiem, że panowie: Andrzej Kardasz, Zbigniew Maciejewicz, Jan Ściseł, Jacek Tomasiak i Jerzy Tracz są przeciwni budowie zzo na Lipowej.
Skoro tak, to co stoi na przeszkodzie, żeby tę lokalizację z centrum miasta wyprowadzić? Wnioskuję, że wymienieni radni należą do ścisłego gatunku radnych-bezradnych. To swoisty rodzaj lokalnych działaczy, którzy niby są przeciw, a niby za, w zależności od poglądów rozmówcy. Wychodzą po prostu naprzeciw społecznym oczekiwaniom:)) Taki jeden z drugim wszystkim przyzna rację, a zagłosuje jak kazali. ONI kazali(kłaniam się Ted).
Jakiś czas temu była pani celem ataków prawych i sprawiedliwych obywateli naszego miasta. O ile pamiętam zarzucali pani zmianę poglądów, albo list wyborczych(mogę nie pamiętać). Humor i satyra!
Jak wyglądają teraz panowie radni w świetle podanych informacji?
Proponuję założenie w radzie nowego sojuszu: Żal niemoc...program już jest...
Do Zenka i Agusi
Pan Szumiec nie wstydzi się tego (i słusznie), że w roku 2009 złożył swój podpis na liście osób negujących obecną lokalizację. Dla mnie cała ta sytuacja jest iście patologiczna. Burmistrz Bodziacki mówi, że jest to jedna z najgorszych lokalizacji, potwierdza to burmistrz Szumiec, radni obecnej koalicji publicznie negują także obecne miejsce zakładu - a gdyby nie akcja protestacyjna - ten zakład powstałby już w następnym roku! Z pewnością tak by było! Jeden z mieszkańców Lipowej określił to bardzo trafnie jako ,,jakiś surrealizm". Czego właściwie się obawiamy, skoro nasi przedstawiciele - radni - tego tak samo nie chcą, jak nie chcą mieszkańcy?! Jutro Komitet Protestacyjny spotyka się z burmistrzem Bodziackim w tej właśnie sprawie. Z pisma, które skierował do p. Kaufmanna wynika, iż ,,do dnia dzisiejszego nie udało się uzyskać alternatywnej lokalizacji". Zenek, nawiązujesz delikatnie do przeszłości. Przed wyborami do samorządów rozmawiałam z p.Bielińską, gdyż chciałam startować do Rady Powiatu z listy PiS. Niestety, powiedziała, że jest już za późno, że listy są już zamknięte i.t.d. Jestem przekonana, że bała się mnie jako konkurentki z tej samej listy, ale to już nieważne. Najważniejsza jest w tym momencie naszych dziejów, odpowiedzialność wszystkich samorządów za właściwie prowadzoną gospodarkę odpadami. To ciekawe, dlaczego żadna gmina nie chce tego zakładu, chociaż możliwa jest lokalizacja w wielu miejscach z dala od zabudowań ludzkich?! Decyzja dot. zmiany lokalizacji zapisze się grubą czcionką na kartach historii danej gminy, albo... zechcemy szybko zapomnieć o tej administracyjnej gehennie! Ja będę nad tym bardzo pracowała, bo szkoda reszty życia.
dziękuję za odpowiedź
Ja nie chcę zawstydzać pana Szumca, chcę żeby wszyscy potwierdzili działaniem swoje deklaracje.
Szwajcarzy rozumieją, "Wspólnota" kłamie...
W tym dniu, gdy byłam z p. Gregorowiczem w ambasadzie Szwajcarii i rozmawialiśmy na temat zmiany lokalizacji ZZO, redaktor tygodnika"Wspólnota" Radosław Szczęch przygotował do druku artykuł pt.: "Mogą budować sortownię", w którym w sposób nieuprawniony bez przeprowadzenia rozmowy ze mną, stwierdził, że pojechałm do ambasady, aby zablokować fundusze szwajcarskie dla Lubartowa. Ponieważ moje nazwisko pojawiało się kilkakrotnie także w następnych numerach "Wspólnoty" przy temacie "sortowni" chciałama skorzystać z przysługujacego mi prawa ustosunkowania się do zawartych w artykułach stwierdzeń. Niestety to prawo zostało mi odebrane, mój list do redakcji ocenzurowany, skrócony, zatem zabroniłam publikowania go w wersji zmienionej. Szanowni Forumowicze przekazuję całą treść mojego listu i proszę jednocześnie o udostępnienie go rodzicom lub dziadkom, którzy czytają 'Wspólnotę". Z góry dziękuję za współpracę.
List do Redakcji
Lokalne media nie powinny wprowadzać w błąd opinii publicznej.
Szanowni Czytelnicy!
W ostatnich trzech numerach „Wspólnoty” pojawiły się artykuły związane z zakładem zagospodarowania odpadów, który zaplanowany jest przez poprzednie władze miasta i ZKGZL w Lubartowie, w pobliżu ulicy Lipowej. Należą się Państwu wyjaśnienia z mojej strony, gdyż moje nazwisko często się pojawia , a stwierdzenia, szczególnie w pierwszym artykule „Mogą budować sortownię”, zdecydowanie odbiegają od rzeczywistości.
Artykuł ten przygotowany został do druku w dniu, kiedy byłam w Warszawie z p. Gregorowiczem na rozmowie z dyrektorem Biura Szwajcarsko – Polskiego Programu p. Heinzem Kaufmannem. Redaktor Szczęch nie zapytał nas przed wyjazdem, jakie nadzieje łączymy z tą wizytą, czy jakie stawiamy sobie cele. W sposób nieuprawniony używa stwierdzenia, iż zapowiedziałam wyjazd do ambasady, żeby zablokować pieniądze dla Lubartowa. Taka sytuacja nigdy nie miała miejsca, a redaktor Szczęch nie ma prawa wprowadzać w błąd opinii publicznej. Faktycznie wzięłam ze sobą artykuły prasowe, które pojawiały się od początku protestu społecznego w lokalnych gazetach na udokumentowanie faktu, iż nasz protest trwa prawie trzy lata i przybierał różne formy łącznie z pikietą w centrum miasta emitowaną przez TVN24 w programie „Prosto z Polski”. Przedstawiając plan naszego miasta udowodniliśmy absurdalność obecnej lokalizacji, w związku z czym spotkaliśmy się ze zrozumieniem naszego protestu. Ważnym aspektem tego spotkania było uzyskanie aprobaty na zmianę lokalizacji przy jednoczesnym skorzystaniu z poważnego wsparcia finansowego, o którym mówi się w aspekcie projektu Związku. Projektu, który oprócz zakładu zagospodarowania odpadów obejmuje rekultywację starych wysypisk i gospodarkę azbestem. Oczywiście oficjalne dokumenty muszą wpłynąć do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z ramienia wnioskodawcy, czyli ZKGZL. Dotychczas pismo do ambasady skierował burmistrz Bodziacki, w którym wyjaśnia, że podjął rozmowy z różnymi osobami na naszym terenie w celu znalezienia alternatywnej lokalizacji.
Kolejne stwierdzenie, iż ostatnimi czasy przeciwnicy budowy „sortowni” są uśpieni – absolutnie zaprzecza temu, co dzieje się na drodze administracyjnej i świadczy o słabej znajomości tego tematu. Kilka grup mieszkańców ulicy Lipowej „walczy” w Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Lublinie o przyznanie nam statusu strony w tej sprawie, a najważniejszą kwestią jest decyzja SKO unieważniająca tzw. decyzję środowiskową, na którą jeszcze czekamy. Zatem nasza aktywność jest oczywista, a brak listów do redakcji na ten temat nie powinien być wykładnikiem braku naszej aktywności. Z pewnością są inne przyczyny zniechęcające wiele osób do pisania. Przede wszystkim cenzura redaktora Radosława Szczęcha, która zdecydowanie zmienia sens przekazywanych treści.
Rozmowa ze stroną szwajcarską przełomem w trwającej procedurze.
Osobiście uważam, że rozmowa ze stroną szwajcarską jest wielkim przełomem w całej procedurze. Całkowicie inne zdanie burmistrza Bodziackiego na ten temat - przytoczone przez redaktora Szczęcha – nie ma większego znaczenia. Biorąc pod uwagę wyjaśnienia p. burmistrza w tej kwestii, należy sądzić, że redaktor Szczęch ciągle szuka sensacji i eksponuje takie informacje, które według niego są tzw. „łyżką dziegciu” w danej sprawie (to jest wyłącznie mój wniosek, a nie pana burmistrza). Trzeba tu stwierdzić, że strona szwajcarska nie wiedziała o konflikcie społecznym związanym z obecną lokalizacją, zatem zabrakło rzetelnej informacji ze strony Związku. Moje pismo informujące o tym, które dotarło do ambasady 28 kwietnia b.r. – było pierwszą informacją na ten temat udokumentowaną naszymi pismami, które kierowaliśmy zarówno do burmistrza Zwolińskiego we wrześniu 2008r., jak i do władz naszego województwa w lutym 2009r.
Rozmowa ze stroną szwajcarską jest wielkim przełomem, ponieważ Szwajcarzy nie wiedzieli o próbach szukania nowej lokalizacji, a co najważniejsze te działania zostały przez nich zaakceptowane. Ucieszyli się nawet, że uczciwie przedstawiliśmy nasz problem i chcemy wspólnymi siłami znaleźć optymalne rozwiązanie. Pan Kaczmarek użył stwierdzenia, że czasem warto zrobić krok do tyłu, aby znaleźć takie rozwiązanie, które zadowoli wszystkie strony.
Odpowiedzialność wszystkich gmin za projekt Związku
Duża część mieszkańców Lubartowa, która protestuje przeciwko obecnej lokalizacji zakładu, nigdy nie negowała zasadności jego powstania, aczkolwiek zawsze podkreślałam, iż taka inwestycja powinna znajdować się z dala od zabudowań. W zaistniałej sytuacji, gdy strona szwajcarska akceptuje zmianę aktualnej lokalizacji – obecne władze gmin wchodzących w skład Związku powinny jeszcze raz przeanalizować możliwość lokalizacji zakładu zagospodarowania odpadów na swoim terenie. Jest z pewnością co najmniej kilka miejsc zdecydowanie lepszych, bo bardziej oddalonych od najbliższych zabudowań. Wprowadzenie tego zakładu w bezpośrednim sąsiedztwie terenów przemysłowych przygotowanych dla potencjalnych inwestorów – zdecydowanie obniża atrakcyjność projektu „Czas na Lubartów”. Wcielenie tego obszaru do „mieleckiej strefy ekonomicznej” daje naszemu miastu niepowtarzalną szansę na przyciągnięcie poważnych inwestorów i stworzenie setek miejsc pracy. Nie możemy tej szansy zniweczyć poprzez wprowadzenie na ten teren zakładu zagospodarowania odpadów – początkowo dla pięciu gmin, finalnie dla całego powiatu, a także sąsiednich – przy zaplanowanej rezerwie terenu pod rozbudowę zakładu (patrz materiały ZKGZL). Zakładu, który będzie zatrudniał tylko 20 osób, a swoją uciążliwością obejmie kilka tysięcy mieszkańców Lubartowa.
Bogumiła Lisek-Jublewska
zmiany...
Zmiany są naturalną koleją rzeczy. Zmienia się świat wokół nas, tak jak my sami, a wraz z nami zmienia się forma i charakter "Wspólnoty Lubartowskiej"(to tak od ogółu do szczegółu;). Wolałabym, żeby te zmiany szły na dobre, jednak z mojego punktu widzenia zadziało się coś złego.
Nie tak dawno, za czasów red. Furtaka prowadziliśmy na łamach WL spór na temat Święta 1 Maja. Sposób, w jaki redakcja przypomniała o święcie robotniczym skłonił mnie do napisania listu do Redakcji. Była to dość ostra krytyka materiału redakcyjnego. Zapytałam wtedy red. Furtaka, czy mój tekst się ukaże. Nie zacytuję dokładnie jego odpowiedzi, ale jej sens był taki: owszem, ale pani wie, że my mamy prawo się bronić i powinna się pani spodziewać odpowiedzi redakcji.
Odpowiedziałam, że tego właśnie się spodziewam i...
rozstaliśmy się w zgodzie.
To prawda, pamiętam dawną Wspólnotę
Nie wiem czy miała mniejszy nakład, czy większe branie ale na pewno nie zarastała kurzem na sklepowych półkach.
A znasz przypowieść o Osie?
@Marian:Była sobie raz różnych stron wspólna Osa, co wsadziła sobie żądło do ..nosa.
Lato było takie cudne i słowikom brakło tchu, przez co ogłupiałe zwierzątko zupełnie straciło poczucie miejsca i czasu(bo sensu dawno jej zbrakło).
Udzieliło się insektowi poczucie ogólnej szczęśliwości i otumanione zapachem fermentujących resztek z pańskiego kosza silnie zapragnęło dać światu to, co ma najlepszego. Gówno w papierku. I dało przecudną próbkę talentu literackiego w znanym z rzetelności ogródku działkowym "WueSce". Zwierzątko raz kokieteryjnie kręci noskiem innym razem zawadiacko smaga kolegów biczykiem po pupci. Oj, radości z niej co niemiara! Wszyscy są zadowoleni! Najbardziej się cieszy sama zainteresowana, że niby takie ma wzięcie. Bo kto by zganiał bzyka z żerowiska? Śmierdzi, bzyczy, już nie żądli(trudno wyciągnąć żądło z nosa)pocieszne to i wszyscy traktują lalę z pobłażaniem... Leć Stasieniek, leć....
Było dzwonić po ludziach?
a wiesz co...
coś mONdrego miało być, a wyszło.... exemplum sclerosis multiplex ad vocem konkordatum misericordia pluralis non sensoris epitafium memento Varsovia simfonia ex aemplum tempus fugit manet veni vidi ambulare dictum diem carpe sum cogito ergo......... "ubi societas, ibi ius"
ps.ubi Vespula, ibi societas