Lubartów: Ostra walka o władzę w spółdzielni mieszkaniowej
- Materiał powstał, żeby pokazać, że szykuje się upolitycznienie przyszłej Rady Nadzorczej – mówi Jacek Tomasiak, prezes spółdzielni. – Wśród kandydatów na członków rady 7 jest związanych z PiS a 8 z PO. Partie polityczne delegują swoich namiestników do rady nadzorczej. A spółdzielnia ma być apolityczna.
Program Kanału S zaczyna się od fragmentu nagrania z ukrytego dyktafonu ze spotkania z 2006 pomiędzy działaczami lubartowskiego PiS a członkami komitetu, który walczył wówczas o odsunięcie poprzedniego zarządu spółdzielni. Na czele komitetu stał Jacek Tomasiak.
Spółdzielnia była wówczas w tarapatach. Okazało się, że ówczesne zainwestowały miliony złotych na zagranicznej giełdzie. Pieniądze przepadły.
Kanał S. cytuje wypowiadającego sie na spotkaniu Andrzeja Kardasza, obecnie przewodniczącego klubu radnych PiS w Radzie Miejskiej. Kardasz deklaruje pomoc posłów PiS w rozwiązaniu problemów spółdzielni zastrzegając, że ugrupowanie chce mieć wpływ na jej działalność.
- Działacze PiS chcą wprowadzić swoich ludzi do Rady Nadzorczej, tym razem w koalicji z PO – stwierdza dalej Kanał S.
- Rozmowa została nagrana potajemnie – oburza się Andrzej Kardasz. – W programie wyciągnięto z kontekstu kilka zdań, nie przedstawiono jej w całości.
Kardasz, który jest teraz kandydatem na członka Rady Nadzorczej, zaprzecza, że w sprawie wyborów władz spółdzielni doszło do porozumienia partyjnego.
- Jest grupa osób, która uważa, że nie ma jawności w działalności spółdzielni i doszła do wniosku, że trzeba to zmienić – mówi.
Do rady nadzorczej kandyduje również wymieniony w programie Jakub Wróblewski, radny PO.
- Nie ma żadnego porozumienia z PiS – mówi. – Do kandydowania namówili mnie sąsiedzi. Spółdzielnia mieszkaniowa wykorzystywana jest do celów politycznych, chce doprowadzić, żeby była w niej uprawiana wyłącznie polityka mieszkaniowa.


























Kontakt:
Panie Wróblewski
Niech pan się nie kompromituje! W jaki sposób DZIAŁACZE PARTYJNI mają odpolitycznić spółdzielnię mieszkaniową?
Pisowcy też nieźle kombinowali...Powoli wychodzi na jaw żałosna prawda, że polityczne rachunki mieliśmy spłacać wszyscy - bezpośrednio członkowie spółdzielni i pośrednio całe miasto.
Panie Zenku
@Zenek:Co to znaczy działacz partyjny?
Ja się nim nie czuję. Nie kandyduję do Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej, jako członek jakiejkolwiek partii, ale jako członek Spółdzielni Mieszkaniowej, mieszkający w jej zasobach od kilku lat i regularnie opłacający czynsz.
Jestem radnym, ale radnym jest też Pan Tomasiak - obecny prezes SM, który piętnuje innych radnych, że śmią kandydować do rady Nadzorczej SM Lubartów.
Czy to jest prywatna własność Pana Tomasiaka, czy też winni tu decydować członkowie Spółdzielni?
Niech się Pan zastanowi, jak określi Pan działalność Pana Tomasiaka w Spółdzielni, jeśli nie "upolitycznianie? Kto wykorzystuje instrumentalnie utworzony za nasze pieniądze i utrzymywany przez SM kanał S? Kto tworzył złożone z członków SM komitety wyborcze i startował z nimi w wyborach? Czy próbował Pan kiedykolwiek dowiedzieć się czegoś o swoich pieniądzach wpłacanych co miesiąc do SM? Udało się Panu? Bo mi nie. Prośbę o pokazanie mi uchwał Rady Nadzorczej SM musiałem, na żądanie Prezesa Tomasiaka formułować na piśmie, choć nie umiał mi wskazać, na jakiej podstawie. Nie pozwolił na skopiowanie projektów uchwał i materiałów, które mamy głosować na Walnym Zgromadzeniu, by móc się z nimi zapoznać, a niektóre są dosyć obszerne. Ja się na to nie godzę. Jako członek SM chcę wiedzieć, co się dzieje w Spółdzielni i chcę mieć wpływ na to, na co idą wpłacane przeze mnie co miesiąc pieniądze.
Z poważaniem
Jakub Wróblewski
PS.
A tak poza tym, ciekawe jak Pan określi praktykę nagrywania przebiegu zamkniętych spotkań i publikowania tych nagrań w "odpowiednim" momencie? Jeśli się Pan spotykał z Panem Tomasiakiem, to proponuję pogrzebać w pamięci i zrobić rachunek sumienia. Co też Pan mógł nieopatrznie powiedzieć?
"odpowiednim" momencie?
@El hombre:Wiesz Jakubie rzeczywiście muszę się nad tym zastanowić .Czy prywatne rozmowy mogą być upublicznione?Czy rozmowy w cztery oczy mogą być wykorzystane do celów publicznych?odpowiedz.
do Roberta
@robert lubartów:Czyżbyś insynuował, że kiedykolwiek nagrywałem prywatne rozmowy i je upubliczniałem? Jeśli tak - proszę podaj przykłady i poprzyj je dowodami. Jeśli nie - powstrzymaj się, proszę od takich prób obrzucania mnie cudzym błotem.
Jakub Wróblewski
błoto było
@El hombre:pana kolegi. Tomasiaka była łopatka i wiaderko
Do Jakuba
@El hombre:Żle mnie zrozumiaałeś.Pytam tylko czy takie działania są do końca ok.Wynika z materiału że było to dość dawno i w moim mniemaniu tyczy się to tamtego czasu i tamtych warunków na scenie politycznej.Oczywiste jest to że politycy spotykają się za zamkniętymi drzwiami niekoniecznie te rozmowy są wiążące.tak zawsze było .Pamiętajmy ,że kompromisy zawsze są wynikiem rachunku sił ,a nie intelektualnej perswazji.W moim przeświadczeniu jest to polityczny szantaż .I nie powinno się poufnych rozmów nagrywać gdzie te rozmowy nie są wiążące.
A jak miał zrozumieć?
@robert lubartów:Pisz jaśniej, wtedy nikt nie będzie miał problemów ze zrozumieniem co autor miał na myśli.
Ale przyznasz, że za to zdanie należy się medal: "W moim przeświadczeniu jest to polityczny szantaż .I nie powinno się poufnych rozmów nagrywać gdzie te rozmowy nie są wiążące."
ha ha ha Wiążące nagrywać, nie wiążące ignorować ha ha... Kiedy rozmowy stają się wiążące?
W orszaku czy karawanie ?
Zaczęto wyścig wg nowych zasad do Rady Nadzorczej naszej spółdzielni. Pan Prezes walczy o byt nie tylko na tym stanowisku.......To ważna rozgrywka ma ogromny wpływ na kolejne lata.....
Mieliśmy przedsmak ....teraz jest cały tort do podziału....By rozważyć za i przeciw należy znać wszystkie fakty..., a dostęp do nch ma na wyłączność PAN PREZES..
Czy spółdzielcy mają być jasnowidzami ??
To już się okaże w tym miesiącu.....
Trzeba sięgnąć po ulotki spółdzielcze i wycisnąć ten zawarty w nich jad...może też być pomocny w dyskusji na zebraniach.....Walczmy o prawdę i o wspólne dobro.
Radny P. Tomasiak wie , że będąc radnym poprzedniej kadencji nie przeciwstawił się skutecznie umiejscowieniu sortowni śmieci....a ma anse do byłych członków Rady Nadzorczej o pozwolenie defraudacji wspólnych środków finansowych.....czy można porównać odpowiedzialność bez znajomości faktów w tych sprawach ???
precz z .................
".. szykuje się upolitycznienie przyszłej Rady Nadzorczej – .."
politycy spieprzać od naszych pieniędzy, wystarczy jak już nas raz oszukano
leniwy się ożywił
Ty też walisz na swój kawałek tortu? Strasznie niektórych boli fakt, że Tomasiak ma się czym pochwalić w przeciwieństwie do całej reszty. Wypisujesz straszne głupoty i myślisz, że ktoś w to uwierzy? Dobrze, że poruszyłeś temat sortowni, bo dawno chciałem zapytać Jublewskiej ile nazwisk, oprócz Tomasiaka, który jako jedyny się z deklaracji nie wycofał, miała na swoich listach protestacyjnych, aktorów z naszego teatrzyku politycznego? Pani Jublewska -proszę o odpowiedź.
Up, Up and Away!
@Jajakobyły:Jakoś nie wyobrażam sobie Tomasiaka w rajtuzach i pelerynce z wielką literą S.
Nie fantazjuję na temat Iniemamocnych z POPiSu .
Tylko niech ktoś powie, że nie ostrzegałem przed starym-nowym układem
Reminiscencja daje poczucie spełnienia...
Bilans wychodzi na plus...
Ale niech się nie święci niepamięci cud...
nie jest żle to po co psuć
nie jest żle to po co psuć ... nowe przyjdzie to i nowy bajzel będzie
Lepiej z mądrym zgubić...
Brałem udział w tym potajemnie nagranym przez przedstawicieli spółdzielni spotkaniu z lubartowskim PiS-em. W sumie to tych spotkań było nawet dwa...Potwierdzam tym samym autentyczność fragmentów opublikowanych nagrań. Mogę nawet powiedzieć, że kilka miesięcy po tych spotkaniach otrzymałem kopię tego nagrania na 90-cio minutowej kasecie magnetofonowej od jednej skonfliktowanej w międzyczasie osoby z otoczenia nowych władz spółdzielni:).Chyba mam ją do dzisiaj...Oczywiście, że poinformowałem o tym fakcie moich byłych kolegów, ale nie wykazywali wtedy jakiegoś szczególnego zainteresowania spółdzielnią:) Muszę też powiedzieć, ze byłem zażenowany niektórymi niepotrzebnymi, nieupoważnionymi i na wyrost wypowiedziami moich byłych kolegów i koleżanek. Ma rację p. Poseł Sadurska, ze nadużyto jej imienia w po prostu niepoważnych wypowiedziach niektórych przedstawicieli PiS-u. Z ich po prostu głupich wypowiedzi można rzeczywiście wyciągnąć wniosek o próbie korupcji politycznej. Oczywiście za naganny i nielegalny uważam i uważałem fakt nagrywania prowadzonych rozmów. Uważam, że intencje lokalnego PiS-u były dobre, ale jak to zwykle bywa, niekompetentne i nieprofesjonalne wykonawstwo było do de:). Zawsze mówię przy takich okazjach: jeśli walicie prawdę i macie rację, to nie ma się czego obawiać podsłuchów. Niech obawiają się ich ci, co mają coś na sumieniu.. Przypominam też, ze należałem do bardzo, ale to bardzo nielicznego grona osób, które artykułowały publicznie krytyczny stosunek do nowych porządków w spółdzielni od początku zmian. Zainteresowanych odsyłam do obszernej literatury przedmiotu:). Dzisiaj też twierdzę, że przydało by się kilka nowych, niezależnych od zarządu i naprawdę profesjonalnych osób w nowej Radzie Nadzorczej Spółdzielni. Powinny one zagwarantować większe otwarcie spółdzielni wobec członków spółdzielni. Ale jednocześnie, przez swój obiektywizm i oderwanie od bieżącej walki politycznej, zagwarantowałyby dalszy jej rozwój. Najgorsze bowiem co może się zdarzyć, to wyniszczająca walka wewnętrzna organów spółdzielni. Bo przecież, mówię to jako już "nie członek" spółdzielni i bez dostępu do spółdzielczych materiałów, widać na zewnątrz szereg dobrych rzeczy, które w spółdzielni się dzieją... Dzisiaj, przy całym moim krytycyzmie wobec osoby prezesa Tomasiaka, nóż mi się w kieszeni otwiera na widok niektórych nowych kandydatów do Rady Nadzorczej. Widzę też jednak kilka osób, których obecność w nowej Radzie podniosłaby jakość jej procedowania...
P.S. Nowo wybranym członkom Rady Nadzorczej umożliwię wgląd do mojej pracy dyplomowej u prof. Kidyby pt. "Nadzór w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością". Wprawdzie spółka kapitałowa to nie spółdzielnia, ale zasady nadzoru i kontroli ze strony Rady Nadzorczej są w zasadzie jednakowe ...:)
a ty Gregor nie masz chętki
@Gregor:a ty Gregor nie masz chętki na członka rady ?? niby nic wielkiego, ale pokazać się można, pole do kwiecistych* wypowiedzi też, a lubisz to, a i jakiś mały pieniąz jest ... i potem też do CV można akapicik dopisać :-))))))))))))
* (nie znaczcy sensownych)
Kiedyś chciałem...
@uamek:...jak byłem członkiem spółdzielni:))). Teraz niestety członkiem już nie jestem (spółdzielni znaczy się :)). Odnośnie sensowności twoich wypowiedzi - historiozofia milczy:). I wcale jej się nie dziwię...
wgląd do pracy dyplomowej
a na wuj mi to, gdzie można z internetu ściągnąć i napisać swoimi słowami, po to aby nie był to plagiat. Teraz to co druga osoba to ma skończone po dwa fakultety, tylko, że posiadanie samego "papierku" nie świadczy o wybitnej mądrości.
***** chłopu, nie zegarek...
@jadjan:Jadjan, ty masz chyba jakieś kompleksy. Przecież nie piszę o mojej jakoby to "wybitnej mądrości" ( co z pewnością by cię zasmuciło), bo to akurat tu nie jest istotne:), lecz o tym , ze mogę tym, co tak się rwą do nadzorowania, udostępnić moją pracę w tym zakresie :). Można ją wtedy np. sprawdzić pod kątem plagiatowania i zawiadomić odpowiednie służby. Na to też się zgadzam:).
zaznaczam
że moja znajoma jest sprzątaczką i ma ukończoną szkołę średnią, także ona tez może napisać pracę dyplomową na tema właściwego trzymania miotły. Niestety takie są realia pracy w naszym Lubartowie i przestańcie się przechwalać jacy to wy dobrzy, bo teraz w CV to jest modne wychwalanie siebie. Nie dam się napewno wykorzystać, już wystarczy jak mnie poprzedni zarząd ..... z moich pieniędzy. Żadnej polityki, żadnego kościoła, to są nasze .......... tj.mieszkańców blokowisk pieniądze, precz z "łapami" od nich.
nie, nie mam kompleksów
tylko, ze mam swój honor, który pomimo posiadania wykształcenia nie pozwala mi podejmować pracy na której się nie znam, w przeciwieństwie do tych co się pchają na stołki, pomimo, że są wypychani z nich na sile.
Wataha ostrzy kły i pazury.
Wataha ostrzy kły i pazury
mieszkancy nie dajmy sie
idźcie na zebrania, nie pozwólmy aby ta tacy ludzie bez honoru.... honoru ........ (bo ich pogoniono z innych stołków) rozwalali nasza spółdzielnię, już wystarczy jeden ich poprzedni "kumpel" w balona nas załatwił. Wysłuchałem tego reportażu w telewizji. Odniosłem wrażenie, że sąd też się bierze za pracę jak dotrze się do niego po znajomości. I to ma być niezawisły sąd.
A ja chcę
płacić pensję dawnym kolegom dawnego prezesa. jajdan, za coś trzeba żyć ;)
śmiało!
@Jajakobyły:Przyjdź i głosuj na POPiS :))
Oświadczenie Andrzeja Kardasza
Oto oświadczenie nadesłane w związku z tematem artykułu przez Andrzeja Kardasza
OŚWIADCZENIE
W związku z emisją materiału filmowego w kanale S, w którym między innymi moja osoba oraz kilka innych zostały przedstawione w bardzo negatywnym i nieprawdziwym świetle oświadczam co następuje:
Emisję powyższego materiału traktuję jako próbę publicznego linczu wykonanego na mojej osobie przez obecnych dysydentów Spółdzielni Mieszkaniowej. Nikt z redaktorów Kanału S nie zwrócił się do mnie choćby o słowo komentarza w danej sprawie, nikt nawet nie wykonał telefonu, aby potwierdzić informacje. Redaktorzy natomiast zadali sobie trud, by zatelefonować do posłanki Sadurskiej i poprosili o wypowiedź, choć nie była obecna podczas rozmów, a jej nazwisko pada tylko w rozmowie. Nie dano mi żadnej możliwości obrony oraz przedstawienia faktów, które są zupełnie inne niż te przedstawione w materiale filmowym.
Informacje zawarte w publikacji sugerują, że powyższe wypowiedzi, padły z moich ust z mównicy, jako radnego Rady Miasta, co jest nieprawdą i kompletną bzdurą. Są to zdania wyrwane z kontekstu i niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Pochodzą z nagrania wykonanego po kryjomu, w 2006 roku, w sposób urągający relacjom międzyludzkim, bez wiedzy, zgody i woli osób w nim uczestniczących, czyli między innymi: mnie, Pani A.Bielińskiej i Pana G.Gregorowicza. Rozmowy rzeczywiście odbyły się w gronie 7 osób (A.Bielińska, G.Gregorowicz, A.Kardasz, J.Tomasiak, L.Zawadzki, ….. Mielczarek), trwały ok. 90 minut i dotyczyły głównie możliwości pomocy dla Spółdzielni, a ich przebieg według mnie był zupełnie inny, jak ten przedstawiony w nagraniu filmowym.
Domniemam, że nagrania rozmów zrobił, ktoś z obecnych lub byłych dysydentów S.M. w Lubartowie będących na tym spotkaniu. Fakt ten jest zupełnie pominięty przez robiących opublikowany materiał filmowy. Nie podano od kogo to nagranie pochodzi? Kto je zrobił? i kto je oddał do publikacji do kanału S? Dziwne jest to, że inne media nie dostały tego materiału do publikacji. Dlatego rodzą się pytania do „zupełnie obiektywnych i bezstronnych, jak nakazuje prawo prasowe, dziennikarzy KANAŁU S”.
• Dlaczego nie wyemitowano całej nagranej przez obecnych lub byłych dysydentów SM rozmowy? Być może jest tam coś niewygodnego dla nich?
• Dlaczego fragmenty tego nagrania, wykonanego w sposób nielegalny, są udostępniane dopiero po 5 latach od zdarzenia?
• Dlaczego bezpośrednio przed wyborami do Rady Nadzorczej S.M.?
• Czyżby jakieś obawy ze strony Prezesa J.Tomasiaka?
Ocenę moralną do sprawowania ważnych funkcji w Spółdzielni, osób nagrywających prywatne rozmowy, zostawiam mieszkańcom do przemyślenia. Moja ocena jest jednoznaczna. Nigdy czegoś takiego nie robiłem i robił nie będę. Są różne określenia w języku polskim na takie postępowanie, proszę czytelników o ich wybranie.
Dodam tylko, że doświadczyłem na własnej osobie, prób niedozwolonego nacisku ze strony p.J.Tomasiaka, jaki wywierano na mnie, abym zrezygnował z kandydowania do Rady Nadzorczej S.M. w Lubartowie. Mianowicie, w trakcie rozmów o utworzeniu większości po wyborach samorządowych, jednym z warunków przystąpienia do tzw. koalicji w Radzie Miasta był warunek postawiony przez p. J.Tomasiaka (obecnego prezesa S.M), że mam zadeklarować, jak to wówczas ujęto, „nie wtrącanie się w sprawy spółdzielcze”. Według mojej oceny próbowano pozbawić mnie praw, jakie przysługują mi jako członkowi Spółdzielni. Jednoznacznie odpowiedziałem, że z tych praw nie zrezygnuję. Według mnie proponowanie czegoś takiego było nielegalne. Być może również z tych rozmów istnieje nagranie, jeżeli tak, to proszę o publikację.
Również w późniejszym okresie dochodziły do mnie sygnały, żebym się samowolnie pozbawił statutowych uprawnień i zrezygnował z kandydowania do Rady Nadzorczej SM. To właśnie dla mnie jest prawdziwa AFERA, a nie to, co Nam się próbuje wmawiać, publikując dobrze zmontowane fragmenty nagrań, wygodne dla ich autorów, wykonane 5 lat temu i dziś właśnie na potrzeby utrzymania się przy władzy ujawnione.
Nie podejmuje się tutaj oceny prawnej zachowania pana prezesa J.Tomasiaka i innych dysydentów SM lecz moja ocena moralna takiego postępowania jest zdecydowanie negatywna i utwierdza mnie w przekonaniu, że nie wszystko jest tak dobrze poukładane, jak przedstawia to między innymi Pan Tomasiak i jego telewizja - Kanał S. Dodam tylko, że i pan prezes i Kanał S funkcjonują dzięki nam, spółdzielcom, bo to z naszych funduszy otrzymują pensję i mają służyć spółdzielcom, a nie uprawiać politykę i reklamę osoby pana prezesa. To nie jest prywatna telewizja.
Telewizja, której właścicielem jest Spółdzielni Mieszkaniowa w Lubartowie (czyli my wszyscy), zamiast przedstawiać najważniejsze wydarzenie dla członków Spółdzielni jakim jest Walne Zgromadzenie jej członków, prezentować na antenie poglądy kandydatów do Rady Nadzorczej, a także podawać terminy zebrań i projekty uchwał, które mają być rozpatrywane zajmuje się DYSKREDYTOWANIEM LUDZI, KTÓRZY MAJĄ NIECO INNE ZDANIE NA TEMAT FUNKCJONOWANIA SÓŁDZIELNI niż JEJ OBECNY PREZEZ PAN J. TOMASIAK.
Nie mamy nawet tak podstawowej informacji, jak nazwiska kandydatów, z którymi mamy kandydować.
W związku z tym, że nie dano mi możliwości obrony oraz przedstawienia własnych racji na temat materiału filmowego wyemitowanego w kanale S, zwracam się z prośbą do niezależnych mediów lubartowskich o publikacje tego oświadczenia.
Jednocześnie zwracam się do kandydatów do rady SM, których nazwisk jeszcze w większości nie znam (jest to tajemnica według władz S.M.) oraz członków Spółdzielni o to, abyśmy spierali się merytorycznie i przedstawiali swoją wizję funkcjonowania SM bez względu na poglądy jakie każdy z nas ma.
Z poważaniem
Andrzej Kardasz
Jedny pytań
czy pisofnia jezd oryginalna?
Ten "dysydent" to chyba takie myślenie życzeniowe.
Sam edytor tekstu nie wystarczy. Ani logicznie nie poprawia,
ani wszystkich gramatycznych...
OŚWIADCZENIE
W związku z emisją materiału filmowego w kanale S, w którym między innymi moja osoba oraz kilka innych zostały przedstawione w bardzo negatywnym i nieprawdziwym świetle oświadczam co następuje:
Emisję powyższego materiału traktuję jako próbę publicznego linczu wykonanego na mojej osobie przez obecnych dysydentów Spółdzielni Mieszkaniowej. Nikt z redaktorów Kanału S nie zwrócił się do mnie choćby o słowo komentarza w danej sprawie, nikt nawet nie wykonał telefonu, aby potwierdzić informacje. Może nie umieją?
Redaktorzy natomiast zadali sobie trud, by zatelefonować do posłanki Sadurskiej i poprosili o wypowiedź, choć nie była obecna podczas rozmów, a jej nazwisko pada tylko w rozmowie. Nie dano mi żadnej możliwości obrony oraz przedstawienia faktów, które są zupełnie inne niż te przedstawione w materiale filmowym.
Informacje zawarte w publikacji sugerują, że powyższe wypowiedzi, padły z moich ust z mównicy, jako radnego Rady Miasta, co jest nieprawdą i kompletną bzdurą. Są to zdania wyrwane z kontekstu i niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Albo – albo. Pochodzą z nagrania wykonanego po kryjomu, w 2006 roku, w sposób urągający relacjom międzyludzkim, bez wiedzy, zgody i woli (jak bez wiedzy, to skąd zgoda?) osób w nim uczestniczących, czyli między innymi: mnie, Pani A.Bielińskiej i Pana G.Gregorowicza. Rozmowy rzeczywiście odbyły się w gronie 7 osób (A.Bielińska, G.Gregorowicz, A.Kardasz, J.Tomasiak, L.Zawadzki, ….. Mielczarek), trwały ok. 90 minut i dotyczyły głównie możliwości pomocy dla Spółdzielni, a ich przebieg według mnie był zupełnie inny, jak ten przedstawiony w nagraniu filmowym.
Domniemam, że nagrania rozmów zrobił, ktoś z obecnych lub byłych dysydentów S.M. w Lubartowie będących na tym spotkaniu. Fakt ten jest zupełnie pominięty przez robiących opublikowany materiał filmowy. Nie podano od kogo to nagranie pochodzi? Kto je zrobił? i kto je oddał do publikacji do kanału S? Dziwne jest to, że inne media nie dostały tego materiału do publikacji. Dlatego rodzą się pytania do „zupełnie obiektywnych i bezstronnych, jak nakazuje prawo prasowe, dziennikarzy KANAŁU S”.
• Dlaczego nie wyemitowano całej nagranej przez obecnych lub byłych dysydentów SM rozmowy? Być może jest tam coś niewygodnego dla nich?
• Dlaczego fragmenty tego nagrania, wykonanego w sposób nielegalny, są udostępniane dopiero po 5 latach od zdarzenia?
• Dlaczego bezpośrednio przed wyborami do Rady Nadzorczej S.M.?
• Czyżby jakieś obawy ze strony Prezesa J.Tomasiaka?
Ocenę moralną do sprawowania ważnych funkcji w Spółdzielni, osób nagrywających prywatne rozmowy, zostawiam mieszkańcom do przemyślenia. Moja ocena jest jednoznaczna. Nigdy czegoś takiego nie robiłem i robił nie będę. Są różne określenia w języku polskim na takie postępowanie, proszę czytelników o ich wybranie. Jakieś propozycje?
Dodam tylko, że doświadczyłem na własnej osobie, prób niedozwolonego nacisku (dozwolony nacisk, to jaki?) ze strony p.J.Tomasiaka, jaki wywierano na mnie, abym zrezygnował z kandydowania do Rady Nadzorczej S.M. w Lubartowie. Mianowicie, w trakcie rozmów o utworzeniu większości po wyborach samorządowych, jednym z warunków przystąpienia do tzw. koalicji w Radzie Miasta był warunek postawiony przez p. J.Tomasiaka (obecnego prezesa S.M), że mam zadeklarować, jak to wówczas ujęto, „nie wtrącanie się w sprawy spółdzielcze”. Według mojej oceny próbowano pozbawić mnie praw, jakie przysługują mi jako członkowi Spółdzielni. Jednoznacznie odpowiedziałem, że z tych praw nie zrezygnuję. Według mnie proponowanie czegoś takiego było nielegalne. Być może również z tych rozmów istnieje nagranie, jeżeli tak, to proszę o publikację.
Również w późniejszym okresie dochodziły do mnie sygnały, żebym się samowolnie pozbawił statutowych uprawnień i zrezygnował z kandydowania do Rady Nadzorczej SM. To właśnie dla mnie jest prawdziwa AFERA, a nie to, co Nam się próbuje wmawiać, publikując dobrze zmontowane fragmenty nagrań, wygodne dla ich autorów, wykonane 5 lat temu i dziś właśnie na potrzeby utrzymania się przy władzy ujawnione.
Nie podejmuje się tutaj oceny prawnej zachowania pana prezesa J.Tomasiaka i innych dysydentów SM lecz moja ocena moralna takiego postępowania jest zdecydowanie negatywna i utwierdza mnie w przekonaniu, że nie wszystko jest tak dobrze poukładane, jak przedstawia to między innymi Pan Tomasiak i jego telewizja - Kanał S. (a między innymi kto jeszcze?) Dodam tylko, że i pan prezes i Kanał S funkcjonują dzięki nam, spółdzielcom, bo to z naszych funduszy otrzymują pensję i mają służyć spółdzielcom, a nie uprawiać politykę i reklamę osoby pana prezesa. To nie jest prywatna telewizja.
Telewizja, której właścicielem jest Spółdzielni Mieszkaniowa w Lubartowie (czyli my wszyscy), zamiast przedstawiać najważniejsze wydarzenie dla członków Spółdzielni jakim jest Walne Zgromadzenie jej członków, prezentować na antenie poglądy kandydatów do Rady Nadzorczej, a także podawać terminy zebrań i projekty uchwał, które mają być rozpatrywane zajmuje się DYSKREDYTOWANIEM LUDZI, KTÓRZY MAJĄ NIECO INNE ZDANIE NA TEMAT FUNKCJONOWANIA SÓŁDZIELNI niż JEJ OBECNY PREZEZ PAN J. TOMASIAK.
Nie mamy nawet tak podstawowej informacji, jak nazwiska kandydatów, z którymi mamy kandydować.
W związku z tym, że nie dano mi możliwości obrony oraz przedstawienia własnych racji na temat materiału filmowego wyemitowanego w kanale S, zwracam się z prośbą do niezależnych mediów lubartowskich o publikacje (ę) tego oświadczenia.
Jednocześnie zwracam się do kandydatów do rady SM, których nazwisk jeszcze w większości nie znam (jest to tajemnica według władz S.M.) oraz członków Spółdzielni o to, abyśmy spierali się merytorycznie i przedstawiali swoją wizję funkcjonowania SM bez względu na poglądy jakie każdy z nas ma. A spieramy się...? nie ze względu na rozbieżne poglądy?