drukuj

Lubartowski szpital - komercjalizacja, prywatyzacja, a może konfabulacja

SP ZOZ w Lubartowie

Nie sposób dzisiaj rozmawiać, spokojnie i rzeczowo, o podstawowych problemach życia społecznego bez uwikłania w konflikt polityczny. W warunkach wojny na górze, która wciąż toczy nasz kraj, każda debata publiczna, wcześnie czy później, grzęźnie w epitetach i pomówieniach.

 Nie inaczej jest z dyskusją n/t stanu służby zdrowia. Po setkach obrad, narad i paneli dyskusyjnych, po morzu wypowiedzianych słów w powszechnej świadomości zapamiętane zostały tylko słowa- wytrychy, które mają naznaczyć wroga niesławą, niczym gwiazda Dawida Żydów w czasie wojny. Takie pojęcia, jak np. komercjalizacja czy prywatyzacja oderwały się od swego znaczenia i dzisiaj fruwają po gminach i miasteczkach, by pohańbić domniemanego przeciwnika.

Mimo wszystko uważam, że tematyka zdrowotna oraz pakiet świadczeń zdrowotnych jest tak społecznie istotny, że warto bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu i samodzielnie wyrobić sobie zdanie, o co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim, nawet za cenę pomówień w małomiasteczkowym maglu. Najlepiej na przykładzie powiatowego szpitala.

Na co dzień wszyscy jesteśmy lekarzami, pielęgniarkami albo znamy się na lecznictwie. O służbie zdrowia możemy mówić bez końca i najczęściej źle. Niestety, najczęściej też kończy się na narzekaniach. W dużej odległości od jakichś praktycznych wniosków.

O szpitalu powiatowym , nie tylko w Lubartowie, rzeczywiście można powiedzieć wiele złego. Przerosty zatrudnienia, nepotyczna i kumplowska polityka kadrowa jego kierowników, podwyżki dla swoich faworytów, zwłaszcza w okresie odwoływania, notoryczne udawanie się na zwolnienia lekarskie w chwili odwoływania kierowników, uleganie naciskom związków zawodowych i naciskom politycznym, lekceważenie przepisów ustawy o finansach publicznych, lekceważenie wskaźników ekonomicznych, nonszalanckie podejście do problematyki zadłużenia szpitala, pozorowanie działań restrukturyzacyjnych, brak osobistej odpowiedzialności kadry kierowniczej za skutki błędnej polityki finansowej i zdrowotnej, beznadziejna struktura kosztów, brak harmonijnej współpracy z organem założycielskim, brak skuteczności w zakresie pozyskiwania środków zewnętrznych, niewłaściwa polityka przetargowa, brak rzeczywistej podmiotowości pacjentów – to tylko niektóre elementy, które z różnym natężeniem można by tu wymienić. Do tej wyliczanki można by dołożyć błędy organu nadzorczego, piszę tu o poprzednich okresach: traktowanie personelu szpitala jako potencjalnej bazy wyborczej, prowadzenie „selektywnej" polityki personalnej, nieprofesjonalna współpraca z kadrą zarządzającą szpitala, brak egzekwowania poczynionych ustaleń, tolerowanie braku efektywności ekonomicznej i organizacyjnej, upolitycznianie relacji między starostwem a szpitalem.

No dobrze, wyliczanka wyliczanką, ale co dalej. Proszę jednak zauważyć, że powyższe wady funkcjonowania szpitala, mniej lub bardzie znaczące, są w dużym stopniu związane z obecnym stanem prawnym, w jakim funkcjonuje szpital. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, bo tak brzmi jego pełna nazwa, w praktyce jest „Niesamodzielny". Za zobowiązania szpitala odpowiada powiat, za straty realnie nie odpowiada dyrektor, przed związkami zawodowymi można się wytłumaczyć naciskami z powiatu, adresatem pretensji i wspólnej presji dyrekcji i załogi szpitala też jest powiat, który z kolei nie ma dostatecznych narzędzi do korygowania błędnych decyzji kierownictwa szpitala. Uprawnienia właścicielskie powiatu wobec szpitala są zwłoczne i mają właściwie bierny charakter. Powiat może, a i to z dużym opóźnieniem, jedynie reagować na to, co już się stało. Dyrektor jest w stanie np. przyjąć plan finansowy szpitala ze stratą choćby i 10 mln zł, a powiat może go tylko odwołać z tego tytułu. Może też wlepić karę finansową za spowodowane straty - nie więcej niż trzymiesięczne wynagrodzenie(sic!).

I tu nadszedł już czas na użycie owego odmienianego we wszystkich przypadkach epitetu – komercjalizacja. Co to za , tak ostatnio nienawidzone, zwierzę? Bez zbędnym szczegółów, komercjalizacja szpitala powiatowego to jest jego przekształcenie, jako dotychczasowej jednostki organizacyjnej powiatu, w spółkę prawa handlowego ze 100 % własnością tegoż samego powiatu. Innymi słowy: przed komercjalizacją szpital powiatowy jest jednostką organizacyjną powiatu, który jest jego właścicielem. Po komercjalizacji szpital powiatowy będzie spółką kapitałową, której właścicielem też staje się powiat.

A gdzie tu ukrywa się podstępna prywatyzacja? Wszak podobno komercjalizacja to paluszek, a prywatyzacja - to wredna rączka. Prywatyzacja to jest sprzedaż majątku samorządowego/państwowego, w tym przypadku szpitala, osobom bądź firmom prywatnym. Czy komercjalizacja jest zatem prywatyzacją. Oczywiście, że nie.

Czy komercjalizacja oznacza w następnym etapie prywatyzację i czy brak komercjalizacji chroni przed prywatyzacją? Ani jedno, ani drugie. Można wprawdzie sprzedać osobom prywatnym spółkę komercyjną, ale tutaj najważniejsza jest wola właścicieli, a nie forma prawna i organizacyjna szpitala. Przypominam, że w Lubartowie są dwie skomercjalizowane miejskie spółki – Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, a jakoś nikt nie wyraża obaw, że właściciel - miasto sprzeda owe spółki inwestorom prywatnym. Podobnie, brak komercjalizacji nie chroni z kolei przed prywatyzacją, można bowiem sprywatyzować szpital powiatowy bez komercjalizacji! Przykłady? Proszę bardzo i to z naszego terenu: szpitale powiatowe w Biłgoraju i Rykach wydzierżawiono firmom prywatnym! I z tego co słychać, mają się całkiem nieźle.

Wróćmy zatem znowu do komercjalizacji i co ona tak naprawdę oznacza. Komercjalizację stanowi szereg zasadniczych zmian w ustroju wewnętrznym szpitala, tak, by na zewnątrz zmieniło się jak najmniej. Szpital staje się spółką kapitałową, najpewniej spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Dyrekcja staje się zarządem, a dyrektor – prezesem. Właścicielem jest dalej powiat, który tym razem nie odpowiada za długi szpitala. Za nie odpowiada sam szpital i jego zarząd. Nadzór właścicielski powiatu będzie wreszcie szybki i systemowy, zgodnie z kodeksem spółek handlowych. Szpital może też zbankrutować, przez co jego kierownictwo weźmie się wreszcie za nieudawane zmiany i za solidną robotę. Pacjenci dalej będą leczeni bezpłatnie, jak dotychczas, w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Szpital będzie miał możliwość dorabiania odpłatnymi usługami.

Komercjalizacja, moim zdaniem, poprawi jakość obsługi pacjentów i zahamuje spiralę zadłużania szpitali. W Polsce, nie czekając na uchwalony już w sejmie pakiet ustaw zdrowotnych, skomercjalizowano ponad 60 szpitali powiatowych na ogólną ilość ok. 250 szpitali. Komercjalizacja spowoduje umorzenie długów publicznoprawnych szpitali, które przejmie powiat( i też będzie miał umorzone). Komercjalizacja umożliwi redukcję głównego, cywilnoprawnego zadłużenia szpitala, jeśli przejmie je powiat, poprzez szanse na dotację celową z tego tytułu. W innym przypadku obecny, prawie 20 mln zł dług, przygniecie ten szpital całkowicie. Jeśli szpital nie przystąpi do komercjalizacji, powiat będzie musiał pokrywać każdorazową stratę szpitala( ostatnio ponad 1 mln zł). Jeśli nie pokryje – i tak będzie ustawowo zmuszony do komercjalizacji...

Grzegorz Gregorowicz

Zdjęcia

  • SP ZOZ w Lubartowie
Mam ileś tam lat i na tyle doświadczeń, by na niektóre sprawy reagować pobłażliwe, na inne zaś bez zbędnej zwłoki.
Gregor
Autor:Gregor

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
ted
ted pon., 2011-04-04 12:27

no i wyjaśniłeś nareszcie

żeby moherowe nie zbierały już więcej podpisów przeciwko, bo tylko żylaków od takiego daremnego zbierania dostać można.

JĘDRYSZKA TY TCHÓRZU GDZIE JEST MÓJ ARTYKUŁ ?

ted
Jan z miasta
Jan z miasta pon., 2011-04-04 12:38

...

Kiedyś prywatyzacja miała być panaceum na wszelkie bolączki gospodarki teraz pora na nowy "fetysz" w postaci euro.
W przypadku służby zdrowia taką rolę ma pełnić komercjalizacja.
Komercjalizujemy szpital i natychmiast zaczynamy pławić się w dobrobycie jak emeryci II filaru.
cyt. " Komercjalizacja, moim zdaniem, poprawi jakość obsługi pacjentów i zahamuje spiralę zadłużania szpitali."
Jakim to cudem jednostka kierowana przez tych samych ludzi i należąca do tego samego właściciela nagle ozdrowieje i wręcz zacznie przynosić dochody ?!
Jeśli to możliwe, to dlaczego nie stało się to do tej pory ?
kto zatrudnia kolejnych "fachowców" ?
Kto sprawuje nadzór właścicielski ?
cyt." Szpital może też zbankrutować, przez co jego kierownictwo weźmie się wreszcie za nieudawane zmiany i za solidną robotę."
A teraz kierownicto do solidnej roboty nie jest zobowiązane ?
A jaki dyrektor kierujący się "komercyjnymi wytycznymi" zdecyduje się na przyjmowanie pacjentów poza kontraktem mając na uwadze fakt, że NFZ latami zwleka z wypłacaniem nadwykonań i "nie kuca" nawet przed sądem.
W przypadku zagrożenia zycia musi ? :) OK A kto będzie to rozsądzał pod presią kosztów ? A ci, którzy są "tylko letko chore" co mają zrobić ? Gdzie szukać pomocy ? Niby zawsze można pożyczyć w prowidencie, żeby starczyło na opłacenie "pozakontraktowej" usługi lekarskiej ...

Obyśmy zdrowi ...

Niespotykanie spokojny człowiek
THU6
THU6 pon., 2011-04-04 14:11

popieram

@Jan z miasta:

wszystko wygląda pięknie jeśli NFZ płaciłby za wykonaną prace i pozwolił ja wykonywać, a nie ogłaszał jakieś konkursy i kazał jeździć do lekarzy do innych miast i co więcej czekać wszędzie w kolejkach

jak to mówią: ryba psuje się od głowy, naprawianie płetw nic nie da ;]

ted
ted pon., 2011-04-04 12:44

Jak ci idzie patrzenie w lustro Dariuszu?

JĘDRYSZKA TY TCHÓRZU GDZIE JEST MÓJ ARTYKUŁ ?

ted
Dariusz Jędryszka
Dariusz Jędryszka pon., 2011-04-04 14:36

Mogłoby być lepiej, w lustrze

Mogłoby być lepiej, w lustrze twarz coraz starsza.
Gdzie jest Pański artykuł?
Tak jak przekazywałem już osobom, które do mnie w sprawie tego tekstu dzwoniły, (widać w Lubartowie o nim się już "mówi") nie jestem w redakcji jedyną osobą, która ma uprawnienia akceptacji nadsyłanych tekstów. Jest nią też, a może przede wszystkim, redaktor naczelny. Przekazywałem też, że zajęcie stanowiska w tej sprawie będzie możliwe zaraz po weekendzie.

Komandos Foki
Komandos Foki pon., 2011-04-04 19:13

Gratujuję Panie

Gratujuję Panie Grzegorzu
Przedstawił Pan definicję komercjalizacji i prywatyzacji w bardzo rzeczowy,logiczny i zrozumiały sposób.Mam nadzieję,że po przeczytaniu tego tekstu niektórzy pracownicy szpitala będą od dzisiaj spać spokojnie.
Proszę jednak mieć na uwadze fakt,iż Pańskie teksty mogą być niezbyt zrozumiałe dla prostych i niezbyt wykształconych ludzi z uwagi na bardzo naukowy styl jakiego Pan używa.Takich ludzi przecież nie brakuje.
Obawiam się również tego, czy Pańskie wywody raczy zrozumieć i wyciągnąć z nich jakieś wnioski kadra kierownicza szpitala wśród której królują osoby z wyższym eksternistycznym wykształceniem.

Andrzej Nowak
Andrzej Nowak pon., 2011-04-04 21:38

KOMERCJALIZACJA???

Panie Grzegorzu

Komercjalizacja szpitala jaknajbardziej wpłynie na chwilową kondycję finansową szpitala.
Ale jeżeli kierownictwo szpitala nie będzie miało dalszej misji i wizji tej placówki to nic się nie zmieni.
Dziś by uratować ten szpital potrzebne są gruntowne zmiany organizacyjne, finansowe i kadrowe.
Potrzebne są progrmy rozwojowe poparte finansami z funduszy europejskich, optymalizacja procesów i procedur na stanowiskach pracy, poprawy funkcjonowania etyki w kontaktach z pacjentami itd.
Sama komercjalizacja lub prywatyzacja to nie jest jeszcze pełny sukces.
Muszą zadziałać mechanizmy, które zmobilizują kadrę kierowniczą i pracowników do radykalnych pozytywnych zmian.
Czy ten artyków jest zwiatunem nadchodzących zmian?
Czy już się pojawił pełny program rozwojowy dla szpitala a ja go przegapiłem?

Andrzej Nowak
bartek
bartek pon., 2011-04-04 21:56

sama prawda

zgadzam się z Panem Grzegorzem, jedyny sposób na uzdrowienie tego szpitala to utworzenie spółki, która będzie mogła rywalizować na rynku i działać jak prawdziwa firma.
Jan z miasta z miasta napisał: "Jakim to cudem jednostka kierowana przez tych samych ludzi i należąca do tego samego właściciela nagle ozdrowieje i wręcz zacznie przynosić dochody ?!"
każdy kto pracuje w prywatnej firmie wie jaka jest zasadnicza różnica między pracą w takiej firmie a pracą w budżetówce. Tam nie płacą Ci za siedzenie tylko za wykonaną pracę. Jest nacisk na wykonanie planów, cięcie kosztów etc. Zrobisz to dostaniesz premię, nie zrobisz to nagrody nie ma.
Natomiast jeśli chodzi o szpital to jeśli przyszedłby prawdziwy manager (który wie jakie ma postawione cele i pracuje dlatego, że jest specjalistą, a nie dyrektorem z politycznej nominacji i póki robi tak, że władzy słupki poparcia nie spadają, to ma pracę) to pierwsze co by zrobił, żeby poprawić wynik to byłoby cięcie kosztów. A że koszty pracy to największe obciążenia szpitala to wiązałoby się ze zwolnieniami.
1. Po co szpitalowi portiernia i zatrudnianie kilku pracowników żeby tylko siedzieli - można kupić szafki na kluczyk a koszt jest jednorazowy.
2. Dlaczego szpitalna stołówka prowadzi jedynie skromny barek szpitalny, przecież zarabiać mogłaby na siebie gotując na sprzedaż czyli catering itp.
3. Na co szpitalowi dwa budynki, jak w jednym dwa oddziały są puste i można wszystko przenieść do jednego i zaoszeczędzić na eksploatacji.
4. Czemu mamy tyle salowych (pracujących dzień i noc) skoro na większości oddziałów praca ta ogranicza się do przemycia podłogi na salach i rozdawaniu jedzenia. A co z resztą czasu pracy? Możebyć ekipa sprzątająca, która obsługuje cały szpital, a nie na każdym oddziale inne zasady. A czy w szpitalu jest dzięki temu czysto? Wystarczy wejść na główne schody gdzie latają kłębki kurzu, leżą opatrunki chorych ...
5. "A jaki dyrektor kierujący się "komercyjnymi wytycznymi" zdecyduje się na przyjmowanie pacjentów poza kontraktem mając na uwadze fakt, że NFZ latami zwleka z wypłacaniem nadwykonań i "nie kuca" nawet przed sądem" szpital sprzedaje dług firmie windykacyjnej, co prawda nie ma 100% kwoty, ale nie traci.
6. Samo sprzedanie tzw. "starego szpitala" pozwoliłoby pozyskać szpitalowi milony zł na inwestycje w sprzęt.
7. Dlaczego w szpitalu nie powstanie przychodnia medycyny pracy? w powiecie istnieje mnóstwo dużych i małych firm, a zakład pracy zatrudniając pracownika musi skierować go na badania.. czemu firma dogaduje się np. z luxmed-em lub powiatowy urząd pracy z inną firmą. A można to zlecić szpitalnej przychodni.
8. Pomyślcie ile pieniędzy ta firma wydaje na energię elektryczną. Czy nie można świetlówek zastępować ledami, co prawda są dużo droższe ale ta inwestycja się zwraca. Jedna Swietlówka ma moc 30-40W a podobnie swiecąca ledowa max 10W. Swieci kilkanaście razy dłużej, a kasa na to znajduje się dzięki niższym rachunkom.
9. Czy szpital nie płaci pieniędzy do PFRON za zbyt mały % zatrudnienia niepełnosprawnych? Każda taka osoba to zysk dla firmy.
10. Można pozyskać dofinanoswanie do 45 % na kolektory słoneczne do ogrzania wody.
11. Czy ktoś policzył jakie pieniądze przyniesie termomodernizacja takiego kolosa.
12. Czy szpital oferuje firmom telekomunikacyjnym itp możliwość montowania na nieużywanym dachu stacji przekaźnikowych itp?

Mieszkaniec1
Mieszkaniec1 wt., 2011-04-05 11:26

Taaak

Wszystko Pięknie Gregor, wręcz BOSKO..... zapomniałeś dodać że przez 4 lata z Bielińską tworzyłeś własnie tam to co teraz chcesz zmienić..... rozumiem że to Twój rachunek sumienia......

rychu
rychu wt., 2011-04-05 18:01

Gregor Specjalista

Mieszkaniec1.. brawo, bardzo trafny komentarz. Gregor kreuje się jako specjalista prawie od wszystkiego, a przecież przez 4 lata miał szansę się wykazać. Widać chciał biedaczysko ,ale nie mógł, a teraz...... nie chcem ale muszem./cytując klasyka/

rychu