Lubartowskie pogotowie wynajmuje lokum od prywatnego właściciela
Decyzję o sprzedaży 60 arowej działki przy ul. Cichej w Lubartowie podjęli jeszcze radni wojewódzcy poprzedniej kadencji. Lubartowskie pogotowie funkcjonowało tam od lat: miało tam dyspozytornię i garaże dla pięciu karetek. Po drugiej stronie ulicy jest szpital.
Lubartowskie starostwo chciało działkę i budynki przy ul Cichej dostać za darmo. Urząd Marszałkowski odmówił.
– Samorząd wojewódzki nie może być dobrym wujkiem i każdą cenną nieruchomość darować innym samorządowcom. Jeśli ta nieruchomość jest tak ważna dla szpitala, to niech ją kupi samorząd powiatowy – tłumaczył nam wówczas Jacek Sobczak, wicemarszałek województwa.
Starostwo do przetargu jednak nie przystąpiło.
– Korzystamy tylko z części tej działki – tłumaczy Jacek Zalewski, wicestarosta lubartowski. – Mamy inne tereny wokół szpitala, na których można pobudować bazę dla pogotowia, można też ją umieścić przy budynku szpitala. A ponadto, dokładnie jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądał system ratownictwa. Nie chcieliśmy więc inwestować miliona złotych w zakup nieruchomości przy ul. Cichej.
Urząd Marszałkowski zlecił wycenę nieruchomości, a potem ogłosił przetarg. Przystąpił do niego tylko Marek Gryzio, lokalny przedsiębiorca.
– Nieruchomość została sprzedana za 1 mln 161 tys. zł – informuje Beata Górka, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
Pogotowie nie musi się przeprowadzać, bo lubartowski SP ZOZ doszedł do porozumienia z nowym właścicielem.
– Nie ma niebezpieczeństwa dla pacjentów, nadal dzierżawimy tę nieruchomość od nowego właściciela. Nie wzrosły związane z tym obciążenia – mówi Łukasz Semeniuk, dyrektor SP ZOZ w Lubartowie.
Umowa dzierżawy została zawarta na czas nieokreślony.
– Pogotowie może z bazy korzystać dopóki zechce – zapewnia Marek Gryzio. – Nie mam planów do tej części działki, którą zajmuje.


























Kontakt:
wind of change...
... zachciało się wolności, to są skutki. Kiedyś taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Coraz częściej mamy wrażenie, że nie wszystko było złe, za tak zwanej komuny...
zgadzam się z ariadną
Nie wszystko było złe za komuny...Na przykład w pewnym okresie? obowiązywał przepis, że najwyższa pensja w Polsce nie mogła przekraczać 3-krotności średniej krajowej. Teraz mamy kilkanaście tysięcy Polaków mających miesięczne dochody - ponad 100 tys. zł. Uważam, że podobnie jak we Włoszech, w ramach walki z kryzysem, ci bogatsi powinni płacić większy podatek "solidarnościowy" (tak to tam nazwali!) i chociaż trochę zmniejszyć średnie (krajowe) zadłużenie Polaków mających 100 razy mniejszy dochód...
Ariadno, co ma piernik do
Ariadno, co ma piernik do wiatraka?
Co ma wspólnego sprzedaż działki będącej własnością województwa do ustroju ?
Uważasz, że jakiś sekretarz KWPZPR powinien zarządzić co ma być zrobione i już. A cała demokracja do kosza? Przecięż, to radni sejmiku postanowili o sprzedaży a co najśmieszniejsze, z Lubartowa decydował o tym, wybrany przez nas, były członek PZPR a potem samoobrony pan Krzyszczak.
Pamiętam jego zjadliwe artykuły publikowane w Lubartowiaku i Wspólnocie.
Napewno taka wolta nie była by mozliwa w poprzednim systemie,
Nie wiem co Tobie i panu Nowakowi się śni, ale chyba wasz sen to głęboka hipnoza.
No, może pan Nowak wspomina swoje dobre, młode lata kiedy to nie musiał się o nic martwić, tylko biegał i biegał.
Bo jeżeli chcecie koniecznie wypróbowac w praktyce ten system to jeszcze jest Korea i Kuba.
Zakładajce, czerwone chusty i w drogę. Tam Wam zaplanują zycie i nie trzeba będzie się o nic martwić.
Tym razem...
wezmę w obronę także Samoobronę. Właśnie kol.Krzyszczak był przeciwny sprzedaży tej działki i grzmiał o tym m.in. w lubartowskich mediach. Ja (myślę, że i Ariadna) nie chcę powrotu komuny, ale uważam że wobec także polskiego wielkiego długu publicznego (nie ukrywajmy, nie jest dobrze) większy ciężar pokonania kryzysu mogliby ponosić ci, którzy w tym kraju "dorobili" sie w zawrotnym tempie, czasem w ciagu kilku lat, od momentu "transformacji", czyli zmiany ustroju...I nie imputujmy czegoś, czego nie napisałem...Chociaż oczywiście- jest to "bolszewia", czyli ideały o większej sprawiedliwości, w historii wypaczane. Na pohybel bolszewikom! Chętnie "popolemizuję", ale najwcześniej jutro, w środę, o podobnej porze...P.s. W młodych latach pracowałem dość ciężko pomagając m.in. w wiejskim gospodarstwie domowym, nie wyjeżdżałem wówczas (do końca studiów) w czasie wakacji na tzw. wypoczynek. Owszem, czasem biegałem...
piernik i wiatrak
Czesem piernik i wiatrak moga miec wiecej wspolnego niz nam sie wydaje. Nie che powrotu komuny, nie napisam tego, wiec nie wiem skad to stwierdzenie. Napisalam tylko, ze nie wszystko bylo zle. Pan Nowak ma racje, odnosnie pensji, podatkow. On pewnie wiecej pamieta z tamtych lat niz ja. W wielu krajach proces zmiany ustroju trwa kilkanascie lat, w Polsce zrobilismy to postawieniem kilku krzyzykow z dnia na dzien. Na tych zmianach dorobili sie ci, ktorzy za bezcen wykupili rozpadajace sie panstwowe zaklady produkcyjne. Przyklad z podworka, nasz Kasprzak, kto do wykupil? I takie kokosy ma z tego Lubartow, zmniejszyło się bezrobocie i ludzie zarabiaja wiecej? A Condor gra mi do dzis i pogra jeszcze drugie tyle lat, a chinski badziew? Porozmawiaj sierotko MaRysiy z ludzmi, którzy pracowali w tamtym systemie i pracuja dzis. Czy bylo tak, ze szef firmy mieszkal w palacach, a szary pracownik zastanawial sie jak przezyc od wyplaty do wyplaty? Wiele kupowalo sie spod lady i stojac w dlugich kolejkach, (to jedna z tych zlych rzeczy minionego ustroju), ale ludzie mieli na to pieniadze. Co z tego, ze teraz szynki i balerony leza jedne na drugich na ladzie sklepowej, jak wielu nie stac na ich zakup, (pomijam jakosc tych wedlin). A sprzęt ADG stoi do wyboru i koloru, a zeby go kupic trzeba brac kredyt. I co to jest niby ta Ameryka?
Co mnie nie podoba się w obecnej Rzeczypospolitej...
Z tych kilkunastu tysięcy milionerów w Polsce (nie ma podobno takich w Lubartowie- a jeżeli są, może się ujawnią?; przecież to nie wstyd, a jedynie ich zaradność) zastanawia mnie na przykład pazerność bankierów; prezesów/właścicieli banków/zarządów, którzy żerują na większości zadłużonych obywateli Rzeczypospospoliej...
Plus także np. znani ludzie z TV Polskiej; prezenterzy itp., którzy nie dość, że są popularni- to jeszcze mają wielkie gaże- wyciągane także z naszych kieszeni w postaci abonamentu (a przecież mają tyle kasy z reklam...). Chociaż nie są to jeszcze milionerzy; większość z nich raczej jest anonimowa, zamieszkuje w dużych miastach...Niektórym się poszczęściło na giełdach.
Ale bolszewia- zaraz mi ktoś przygarnie...
Uważam, że przyzwoitą pensją, dochodem mogłoby być 10 tys. zł miesięcznie, jednak widocznie dla niekórych to za mało.
To takie wyrywkowe uwagi na temat zamożności Polaków w XXI wieku...W liberalnej gospodarce oczywiście naturalne...W zamożniejszych krajach są więksi boss-owie. Nas bardziej razi rosnące rozwarstwienie, ponieważ pamiętamy biedną ? komunę...
A ja swoje-tabu...
Dochody osób prywatnych- temat tabu
Oczywiście osoby prywatne, w przeciwieństwie do tzw. osób publicznych, są prawnie chronione pod tym względem. Natomiast nie rozumiem, dlaczego na przykład pracownicy w prywatnym zakładzie pracy, w których nie ma związków zawodowych, nie mają w ogóle dostępu do informacji na temat dochodów ich szefa, właściciela. To jest dla mnie jeden z minusów gospodarki kapitalistycznej. Jak podały Urzędy Skarbowe, w naszym regionie lubelskim kilkaset osób uzyskało za ubiegły 2010 rok dochody przekraczające milion złotych (w Lubartowie nie wykazano milionera), w kraju- kilkanaście tysięcy. Myślę, że wśród tych najbogatszych Polaków nie ma zbyt wielu osób z aktualnego życia publicznego (rzadko przeglądam tzw. oświadczenia majątkowe prominentów), prawdopodobnie są np. z czasów byłej komuny? Mógłby to być ciekawy temat dla wielu z nas; czytelników, politykierów... Ale nie dowiemy się zbyt wiele o bogatych Polakach spoza życia publicznego. Za komuny była cenzura polityczna, jednak w gospodarce, szczególnie na niższych szczeblach, nie było takich tajemnic. Obecnie taki właściciel, przykładowo szwalni w Lubartowie, zatrudniającej setkę kobiet, wypłaca pracownikom „tygodniówki” po 200-250 zł, miesięcznie obowiazkową minimalną, a sam (podobno- przecież tajemnica) żyje w luksusach. I to budzi mój sprzeciw, bo w pewnym momencie możemy mówić w języku bolszewickim- o wyzysku...
nasza egzystencja
Kryzys za kryzysem...
Rozumiem, że portal społecznościowy jest jakby symbolem demokracji. Można więc pisać na różne tematy, nie tylko związane z Lubartowem? Mnie oczywiście interesuje tematyka regionalna, ale chyba w szerszym kontekście, w tym polityki państwa. Obecnie w mediach dominuje temat Kryzysu, dlatego pozwalam sobie na różne refleksje związane z tym zagadnieniem. Przede wszystkim pytanie, na które należy odpowiedzieć: kto poniesie koszty? Pisząc o bankach miałem na uwadze pojedyncze osoby w tych komercyjnych bankach, z milionowymi gażami. Milionerzy, biznesmeni to przykłady zaradności, ale często też wyzysku. Oczywiście, jeżeli zarobione pieniądze inwestują dla dobra ogółu, w tym tworzenia nowych miejsc pracy, chwała im za to. Obawiam się jednak, że koszty kryzysu najbardziej, jak zwykle, odczują zwykli ludzie, szczególnie ta biedniejsza część Polaków. I to jest po prostu- niesprawiedliwe.