Lubartowskie witacze
Na poczatku śpieszę z wyjaśnieniem znaczenia zawrtego w moim liście do redakcji słowa "witacz".
"Witacz" to instalacja informacyjno-reklamowo-promocyjna, umieszczana przy drogach wjazdowych i wyjazdowych do miejscowości oraz na granicach regionów.
W Lubartowie są cztery takie budowle na drodze do Kamionki, Kocka, Lublina i Parczewa.
Jeszcze przed przed wakacjami Lubartów obiegła wiadomość, że
Wydział Infrastruktury Miasta Lubartów prowadzi działania zmierzające do wymiany starych, zniszczonych „witaczy” rozmieszczonych na drogach dolotowych do miasta
Nowe witacze mają kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych i jeśli będą dodatkowe środki na ten cel pomysł zostanie zrealizowany może jeszcze w tym roku.
Postanowiłem przyjrzeć się sprawie bardziej szczegółowo. Wybrałem się do miejsc gdzie usytuowane są witacze, porobiłem fotografie , dokonałem oględzin, zaciągnąłem opinii budowlańca. W opinni wielu osób, również mojej obecne witacze to bardzo solidne budowle. Żelbetownowe konstrukcje na betonowym postumencie wzbogacone są o
metalowe napisy z datą nadania praw miejskich, z napisem Lubartów i herbem.
Ogladając "witacze" doszedłem do wniosku, że od bardzo wielu lat nikt się nimi nie interesował . Są brudne, farba wyblakła, litery pordzewiały, niektóre ukradziono. Zupełnie niwidoczny jest witacz na drodze do Kamionki, zarósł brzóskami i krzakami - kilkuletnimi. Inny na drodze do Parczewa został "ozdobiony" napisem Górnik .Koło niego rośnie kilkuletnie drzewo.
Najgorzej przedstawia się stan techniczny witacza przy drodze do Lublina - wyrwano napis Lubartów, wyrwano datę założenia miasta, pojawił się napis " tylko Motor" Ten witacz jest najbardziej narażony na dewastacje - położony przy głównej trasie w dostępnym miejscu, kolo chodnika.
Od kilku, kilkunastu lat te budowle nie były remontowane, stan ich nie jest zadawalający, ale można by przywrócić ich estetykę i funkcjonalność. Koszty takiej renowacji nie byłyby wysokie. Uzupełnienie ubytków, pomalowanie betonowej konstrukcji i elementów metalowych, ich uzupełnienie. Po takiej renowacji oraz wycieciu drzew , które je zasłaniają stare witacze wypiękniałyby i mogłyby służyć miastu przez wiele lat.
Nowe też kiedyś się zniszcą, zarosną drzewami i będą w złej kondycji, jeśli nie będzie się o nie dbać.Też będą wymagały remontów. Nasuwa mi się taki przykład - dawne przedszkole w centrum miasta też jest w złym stanie - dlaczego? - bo właściciel o nie nie dba, niszczeje. A kiedyś służyło dzieciom i ich mieszkańcom. Nic nie jest wieczne, a każda rzecz, wymaga dbałości. W przypadku witaczy jej zabrakło.
Co do walorów estetycznych starych witaczy to są różne opinie , jednym się podobają, innym nie. Podobnie będzie z nowymi. Mnie osobiście podobają się stare. Jak mówi spolszczone, łacińskie przysłowie " o gustach i kolorach się nie dyskutuje".Natomiast wydawanie kilkudziesięciu tysięcy na nowe " witacze" uważam za niezasadne.
W sytuacji gdy mieście jest tak wiele potrzeb. Ludzie czkają na chodniki, nowe ulice - choćby na Osiedlu Szaniawskiego - na modernizację ulic czekają mieszkańcy ulicy Słonecznej, Żeromskiego, ulicy bocznej do Wandy Śliwiny , którą dojeżdża się do torów. Może lepiej te środki wyłożyć na cele użyteczne - budowę domu kultury, stadionu. Stare witacze mogą służyć miastu jeszcze wiele lat. Po remocnie, wycięciu drzew będa estetyczne i funkcjonalne i będą dobrze promować miasto Lubartów.
Jan Stanisław Ściseł
Radny Miasta Lubartów



























Kontakt:
szkoda pieniedzy
Wyszczotkować druciakiem napisy, unigrunt położyć, blaszki z napisami informacyjnymi przybić i koniec.
Witacze
od wielu lat zamiast "witać " tylko szpecą wjazd do miasta :(
Stare witacze są ok.
Stare witacze były wporządku. Odnowić, zostawić.
marna wizytówka
uważam, że Pan Ściseł dobrze zrobił, poruszając ten temat. Fakt, że o stare witacze Miasto od dawna nie dba. Są brudne. A jedyni, którzy się zainteresowali witaczami, to tani graficiarze.Przyjezdni mają zapewne nieciekawe wyobrażenia co do sprawujących tu władzę. Wyobrażają sobie brudnych, zarośniętych ludzi.
Uważam też, że planowane, wykonane z blachy monumenty nie poprawią na długo wizerunku miasta. Jeśli po kilku latach mają wyglądać jak te stare, to rzeczywiście szkoda pieniędzy. Chyba że olśnieni blaskiem nowych witaczy decydenci będą o nie dbać, jak o własne, papierowe wizytówki.