drukuj

Marian Starownik albo szklane paciorki...

Marian Starownik albo szklane paciorki...

Całkiem niedawno, gdy była Przewodnicząca lokalnego PiS-u nie zamierzała, ani nawet, jak sądzę, nie śmiała,

by mianować się moją "szefową", jak w owym obrzydliwym nocnym mejlu z 27 listopada ubiegłego roku, a wprost przeciwnie – stać ją było nawet na koleżeńskie podziękowanie, że dzięki mojej koalicyjnej propozycji wobec PSL została wicestarostą Powiatu, lokalne relacje na linii PiS – PSL miały się całkiem dobrze.

Dla ludzi z zewnątrz uosobieniem PSL-u w terenie był „od zawsze" Marian Starownik. Dla mnie też jasne było, że, po zapoznaniu się z wynikami wyborczymi do Powiatu w 2006 r., należało wykonać pierwszy telefon właśnie do niego. Było to tym łatwiejsze, że przez ładnych parę lat byliśmy szefami samorządów w sąsiednich Gminach: On w Uścimowie, a ja w Ostrowie Lubelskim. Chociaż politycznie byliśmy odlegli, to myśl o wspólnej koalicji nasunęła się w sposób naturalny i bezproblemowy. Tak się bowiem składało i składa nadal, że Marian Starownik jest czasem przedmiotem krytyki, ale alternatywy dla niego lokalne, polityczne środowisko, to już jakoś znaleźć nie może. Ta krytyka zresztą odbywa się przeważnie gdzieś w krzaczkach, na uboczu, półgłosem, jest wątła i taka jakaś przepełniona niewiarą i zupełnie nieszczera.

PSL w Powiecie Lubartowskim nigdy nie zdobył większości, ale zawsze jest u władzy. Nieliczni adwersarze PSL-u mogli się więc dogadywać, tworzyć alternatywne koalicje i odsuwać tenże PSL od lokalnej władzy. Jak przychodziło jednak, co do czego, to na wyścigi próbowali przechytrzyć swoich niedoszłych sojuszników i sami zająć pozycję jedynego koalicyjnego partnera PSL-u w Powiecie.

Nie inaczej było zresztą i w 2006 roku. Myślę, że powód tego był prozaiczny: Marian Starownik po prostu przerasta o głowę tych niedowarzonych, lokalnych kacyków doświadczeniem, determinacją w dążeniu do celów i, jak by na to nie patrzeć, politycznym obyciem. Dowodem zresztą, że to fakty jest choćby to, że żadna inna partia i ugrupowanie nie wykształciły lokalnych liderów, których wpływ na bieg wydarzeń byłby porównywalny. Zamiast tego, przed wyborami te inne partie i partyjki przywożą do Lubartowa jakichś odległych od naszych miejscowych spraw liderów, gdzieś z Lublina albo i dalej, i każą nam na nich głosować.

Ci partyjni przybysze „z wielkiego świata" w towarzystwie miejscowych aktywistów, których jedynym zadaniem jest zapewnienie frekwencji, opowiadają okazjonalne frazesy bez znaczenia, rozdając je na lewo i prawo niczym „blade twarze" szklane paciorki Indianom. I tak co 4 lata „w koło Wojtek". W efekcie lobbować nic się nie da, dotrzeć z naszymi lokalnymi sprawami do centralnych decydentów też nie ma jak. Na szczęście są wyjątki; Stowarzyszenie LGR "W dolinie Tyśmienicy i Wieprza", jako jedynie na Lubelszczyźnie otrzymało aż 31 mln dofinansowania. Stowarzyszenie powstało przed kilku laty właśnie z inicjatywy posła Mariana Starownika. Członkami stowarzyszenia jest 12 gmin z powiatu lubartowskiego, parczewskiego i ryckiego.

Dlatego zupełnie świadomie w tych wyborach parlamentarnych do Sejmu będę głosował na p. Mariana Starownika. Do czego namawiam tych wszystkich, którzy chcą skutecznie promować nasze lokalne, gospodarcze, inwestycyjne, rolnicze i społeczne interesy. Bez oglądania się na podpowiedzi „życzliwych" lokalnych politykierów, którzy dostają partyjne zadanie, by jak najwięcej "mięsa armatniego" z naszego terenu głosowało na ich politycznych szefów z Lublina albo z Centrali. Bo to uliczka ślepa i samobójcza, jak pokazuje dotychczasowa praktyka choćby w naszym mieście, czy powiecie.

Dzisiaj spór polityczny i programowy rozstrzyga się na poziomie Warszawy. Na poziomie gminy, czy powiatu potrzebne nam są konkrety. Potrzebne są pieniądze, wpływy i skuteczny lobbing. Tego nie załatwią spadochroniarze przedwyborczy z Centrali. Dla nich Lubartów to tylko miejsce do odfajkowania. Ich rzeczywiste interesy, zobowiązania i środowisko wyborcze jest gdzie indziej. Dla nich jesteśmy tylko dodatkową zdobyczą wyborczą bez dalszego ciągu. Elektorat Mariana Starownika jest tu. Tutaj też należy oczekiwać od niego wsparcia dla samorządów, dla rolnictwa i dla ludzi. Ten rachunek może i musi być jednak proporcjonalny do wyborczego poparcia, którego mu udzielimy. To wydaje się i roztropne, i wzajemnie uczciwe.

Zdjęcia

  • Marian Starownik albo szklane paciorki...
Mam ileś tam lat i na tyle doświadczeń, by na niektóre sprawy reagować pobłażliwe, na inne zaś bez zbędnej zwłoki.
Gregor
Autor:Gregor

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
prezes
prezes pon., 2011-09-12 19:01

szklane paciorki

Wybieram szklane paciorki, a ściślej szkło powiększające. PSL musi stanąć na głowie żeby utrzymać Mariana Starownika w Warszawie, bo synekury rozdane i nie ma czym dzielić

Kim
Kim pon., 2011-09-12 19:28

W tych wyborach ma poważną szansę

Byłoby dobrze, aby ziemia lubartowska wybrała swojego posła. Głosowanie na kandydatów "obcych" jest niemoralne. Tego nie robi społeczność która oczekuje rozwoju i zmiany na lepsze. W Lubartowie doświadczyliśmy tego niejednokrotnie.

Irena
Irena pon., 2011-09-12 20:36

Własne uwagi

Obserwuję osobę pana Gregorowicza od czasu, kiedy został radnym powiatowym z partii PiS. Muszę przyznać, że kibicowałam waszej walce o zmianę miejsca dla sortowni, dlatego trudno jest mi czytać powyższy artykuł. Nie odnajduję w nim bowiem ani jednego słowa, które miałoby związek z naszym problemem. Żałuję, że publicznie nie wyraził pan swojego poparcia dla PSL razem z prośbą o wsparcie dążeń o uwolnienie Lubartowa od plagi smrodu. Mam za wiele lat panie Grzegorzu, żeby co 4 lata inni głosiciele wzniosłych haseł nabierali mnie na swoje gładkie mówki. Od kilkudziesięciu lat nie słucham ludzi, którzy wmawiają mi jaki to tamten zły a drugi wspaniały. Na koniec chciałabym zadać panu pytanie, co pan z tego będzie miał?

Gregor
Gregor pon., 2011-09-12 21:52

Nie widzę związku, Ireno,

@Irena:

Nie widzę związku, Ireno, między moim personalnym poparciem dla p. Starownika, a sortownią. Mam ciągle jak mantrę powtarzać tezy o sortowni? Odnośnie pytania, co z tego będę miał, odpowiadam, że satysfakcję, iż mogę mówić rzeczy, o których niektórzy nie chcą nawet pomyśleć. Nie mam przy tym na myśli poniższych nikczemników, którzy potrafią bluzgać tylko zza krzaków. Ireno, przeczytaj jeszcze raz spokojnie moje uwagi. Bez emocji...

barbara
barbara pon., 2011-09-12 21:04

Poszukiwania...

Ten tekst jest po prostu obrzydliwy.Wazeliniarstwo wychodzi z każdego słowa,a nawet przecinka.W końcu nie ma co się dziwić.Wszystkie partie traktują autora jak trędowatego,nikt nie chce go przygarnąć.Wymyślił więc sobie człowiek,że napisze laurkę Starownikowi i PSL-owi i udzieli mu poparcia(chyba jednoosobowego).Obawiam się,że może to być coś w rodzaju pocałunku niedźwiedzia.

barbara
prezes
prezes wt., 2011-09-13 07:36

materiał wyborczy

W kampanii wyborczej materiały propagandowe powinny być odpowiednio oznaczane, dlaczego nie zrobił tego Dziennik Wschodni?

mieszkaniec
mieszkaniec wt., 2011-09-13 07:52

Nie prawda Barbaro, ten tekst

Nie prawda Barbaro, ten tekst jest po prostu odważny i wiadomo kto go napisał. Starownika można nie lubić za jego poglądy albo styl bycia, ale Gregor dokopał się do sedna. W lubartowskim nie ma dziś innych ludzi na miarę sejmu. Widać to po listach wyborczych pozostałych ugrupowań. Starownik też pewnie byłby do zaakceptowania w Lubartowie, gdyby z pięć razy zmienił partię a dziś był w PO lub w PiS, ale nie w kojarzącym się ze wsią PSL. Ta partia zbyt wielu mieszkańcom Lubartowa przypomina o pochodzeniu ich ojców lub dziadków i działa na nich jak czerwona płachta na byka.
A oni tak się starają zapomnieć i być „prawdziwymi” mieszczuchami.

W. Nowak
W. Nowak wt., 2011-09-13 09:57

do Barbary

Czy wypowiedzi Barbary spowodowane są niespełnionymi aspiracjami politycznymi, uprzedzeniami wobec (wszystkich) polityków? To nie jest pierwszy niewybredny atak. Ja myślę, że to nie jest tak, że ktoś na siłę chce mieć władzę. Są ludzie, którzy lubią politykę (politykować), bo mają do tego prawo. Ale nie można Barbaro, moim zdaniem, tak bezceromonialnie atakować personalnie, przyjmują z góry założoną tezę, że każdy polityk ma na uwadze tylko własny interes...

uamek
uamek wt., 2011-09-13 10:29

Baśka ma racje ... WAZELINA

Baśka ma racje ... WAZELINA

UAMeK
wickes
wickes wt., 2011-09-13 20:59

Wazelina czy nie - kogo to obchodzi...?

Prawdą jest jednak, że Lubartów potrzebuje posła. Prawdą jest też, że patrząc na listy niestety nie można powiedzieć, że aż roi się na nich od lokalnych "mocnych" kandydatów. Ale prawdą jest też stare jak świat powiedzenie, że bliższa ciału koszula! Dlatego też nie trzeba szkalować człowieka, który głośno mówi to co mysli na ten temat - a do tego mówi prawdę. Jakoś nie mogę się doszukać wśród posłów co prawda lubelskich ale z innych miejscowości (czy też nawet z bliskiego Lublina) działań, które przyniosłyby naszemu miastu jakieś wymierne korzyści. Wszyscy kochają Lubartów ale tylko przed wyborami! A potem...(tu zadziałała autocenzura).
Można różnie oceniać artykuł Gregora ale nie można zarzucić tej treści braku zwyczajnej logiki i właściwej oceny sytuacji. Niewątpliwie jest to poparte doświadczeniem a co za tym idzie umiejętnością dokonywania właściwej analizy - szczególnie w sferze większej lub mniejszej polityki...
Swojego czasu niejako z automatu posty lub artykuły autorstwa Gregora oceniałem źle. Często też krytykowałem człowieka... (pod nieco innym nickiem). Jednak mam to szczęście, że mogę sam wybierać prawdę, którą uważam za słuszną. Mam pełną autonomię w swoich poglądach i na pewne sprawy mogę spojrzeć z innej perspektywy. Błądzić jest rzeczą ludzką, najważniejsze jednak jest zachowanie zdrowago rozsądku, który pozwoli opamiętać się we właściwym momencie. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale...
Reasumując... z PSL nie mam nic wspólnego jak i wielu z Was ale uważam, że Lubartów zasługuje na posła a wręcz go potrzebuje. Z kandydatów pochodzących z tej ziemi jedynie p. Starownik ma realne szanse na mandat poselski. W takiej sytuacji wniosek nasuwa się sam... Jak chcemy mieć posła z Lubartowa to schowajmy śmieszne podziały i wynieśmy człowieka do tej godności. Myślę, że więcej dla miasta zrobi PSLowiec z Lubartowskiej ziemi niż POwiec lub PiSowiec z Biłgoraja czy Puław.
Tak wiem, myślę tu czysto egoistycznie - Lubartów i Lubartów. Nie mówię o rozkładzie sił w sejmie i o ewentualnych koalicjach rządzących... Nie mówię o tym celowo... bo kogo w sejmie obchodzi taki Lubartów, co to miasto do tej pory zawdzięcza koalicjom rządzącym...? Władza się zmieniała, koalicje się zmieniały ale te zmiany miały wpływ jedynie na życie naszych czołowych lokalnych politykierów. To trochę jakby inna skala...
Postawmy sobie jako mieszkańcy Lubartowa jeden cel:
Postarajmy się o to, aby Lubartów miał posła...
To miasto na to zasługuje...

prezes
prezes śr., 2011-09-14 07:39

To miasto na to zasługuje...

"Swojego czasu niejako z automatu posty lub artykuły autorstwa Gregora oceniałem źle. Często też krytykowałem człowieka... (pod nieco innym nickiem)"...
Może wickes i Gregor wykażą trochę więcej szacunku dla inteligencji reszty forumowiczów?
"Reasumując, wniosek nasuwa się sam, błądzić jest rzeczą ludzką, myślę tu czysto egoistycznie, czołowych lokalnych politykierów"
Postarajmy się o to, aby dokonać samodzielnego wyboru...

barbara
barbara śr., 2011-09-14 12:07

Nie wystarczy umieć czytać,trzeba to jeszcze rozumieć

Pan W.Nowak niejako w odpowiedzi na mój wpis pozwolił sobie na jakieś stricte polityczne wynurzenia.Otóż wyraźnie chcę powiedzieć,że moich kilka zdań nie było ani pro,ani anty Starownikowi czy PSL-owi.Daleka byłam od nakłaniania kogokolwiek do głosowania na tego czy innego kandydata,na tę czy inną partię.Odniosłam się tylko do treści(ale też i formy) artykułu "Gregora",który z pozycji jakiegoś "autorytetu" stawia wszystkich czytelników MML w pozycji nieświadomego stada i mówi na kogo mają głosować.Przypomina to słynną scenę z filmu Bareji",gdy trener śpiewa do szafy "

barbara
W. Nowak
W. Nowak śr., 2011-09-14 12:44

Wyobraźmy sobie debatę...

z udziałem znanych nam kandydatów do Sejmu RP np.w studio TV lub w sali SM w Lubartowie...Zastanawiam się też, czy te ładne dziewczyny z Lublina, patrzące z latarnianych słupów na potencjalnych wyborców z Lubartowa, kuszą swoją urodą ? itd. Poseł, nie oszukujmy się, to już swego rodzaju zawód, wymagający doświadczenia, obycia, kompetencji...Nie wszyscy mogą sprostać tym wymaganiom. Kandydaci muszą się wyróżniać. Bla, bla, ktoś powie. Owszem, chyba nikt nie ma patentu na mądrość, ale są pewne granice w wypowiedziach, nawet anonimowych. Nie obrażajmy się nawzajem. Każdy chciałby mieć wzorowego kandydata, który posiada cechy altruisty, dobrze byłoby także, żeby zadbał o Powiat Lubartowski, jak niegdyś ś.p. Ryszard Kalbarczyk, też reprezentujący PSL.