Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem. Ślady ideologii w Lubartowie
Przy okazji zbliżającej się rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 r. może warto pomyśleć w szerszej perspektywie o staraniach innych narodów o niepodległość.
O swoje niepodległe państwo walczyli również Żydzi podobnie jak Polacy. W latach 20-tych XX wieku powstała np. założona przez Władymira (Zeeva) Żabotyńskiego (1880-1940) w Rydze, na Litwie, organizacja młodych bojowników żydowskich, której celem było ufundowanie państwa Izrael. Nazywała się ona Betar. Członkowie Betaru chcieli iść drogą wspierającego ich Józefa Piłsudskiego – od własnych legionów do wywalczenia niezależnego państwa. Mogli uczestniczyć w ćwiczeniach organizowanych przez wojsko polskie. Żabotyński (sam odszedł od religii mojżeszowej) opracował tzw. Hadar (słowo oznaczało: godność, niezłomność, szlachetność, honor), czyli kanon moralny dla rozwoju członków stowarzyszenia. Zachęcał do ustawicznego kształcenia (sam znał biegle 10 języków), a także dbałości o kondycje fizyczną.
Głównym celem działania organizacji, było krzewienie wśród ludności żydowskiej zamieszkującej Europę zachowań i poglądów patriotycznych oraz przygotowanie jej na powrót do Palestyny i walkę o własne państwo. Jej nazwa pochodziła od słów "Brit Josef Trumpeldor" i odwoływała się do bohaterskiej śmierci Josepha Trompeldora w obronie Tel Hai w marcu 1920 r. Podczas II wojny światowej członkowie Betar walczyli w żydowskiej organizacji zbrojnej podczas powstania w getcie w Warszawie. Po ustanowieniu niepodległego państwa Izrael, ruch Betar został włączony do partii politycznej Herut, a następnie do Likudu. Betar w okresie swojej największej świetności w Polsce, liczył 50 tysięcy członków. Właśnie ta organizacja zmieniła ducha Żydów i w efekcie doprowadziła do wywalczenia przez nich niepodległego państwa po II wojnie światowej. Sam Żabotyński przewidział Holokaust i jeszcze w 1939 r. namawiał Żydowskich obywateli by uciekali z Europy. Niewielu uwierzyło w masowe pogromy, jakie zapowiadał.
Z Narodem Żydowskim związany jest historycznie od wielu wieków również Lubartów. Pierwsi Żydzi pojawili się w Lubartowie pod koniec XVI w. W XVIII w. lubartowska gmina stała się drugą co do wielkości (po Lublinie) gminą żydowską w województwie lubelskim. W 1820 r. w Lubartowie mieszkało 3150 osób, w tym 1985 Żydów (63%). Siedem lat później, w 1827 r. liczba ludności żydowskiej wzrosła do 2074 osób (57,5%). W 1900 r. w Lubartowie mieszkało 6870 osób, w tym 3855 Żydów (56%).
W 1913 r. w Lubartowie mieszkało 8220 osób, w tym 4466 Żydów (54%).
Od 1929 r. w mieście działały też organizacje młodzieżowe, m.in. syjonistyczna He-Chaluc (Pionier) oraz Związek Żydowskich Harcerzy „Brith Trumpeldor". W 1939 r. Żydzi stanowili już jedynie 42% mieszkańców miasta Lubartowa. Ogółem w latach 1940-1942 do Lubartowa przybyło (przywieziono) ok. 35 tys. Żydów umieszczonych w lubartowskim getcie. W czerwcu 1942 r. w getcie znajdowało się 3.134 osoby, w tym około 2.000 uchodźców. Z lubartowskiego getta do obozów zagłady w Bełżcu i Sobiborze oraz na Majdanek wywieziono wówczas około 3.000 Żydów, a około 300 – 500 osób rozstrzelano na miejscowym kirkucie przy ulicy Cichej. Ostateczna likwidacja getta w Lubartowie miała miejsce 24 października 1942 roku, kiedy to około 300 pozostających w mieście Żydów zostało przesiedlonych do Piask Luterskich. 29 stycznia 1942 roku pozostali w mieście Żydzi zostali rozstrzelani na miejscowym kirkucie, zaś w lutym 1943 roku Niemcy ogłosili Lubartów miastem „wolnym od Żydów" (Judenfrei).
Lata okupacji przeżyło łącznie około 40 Żydów z Lubartowa.
Część ukrywała się w domach ludności polskiej, część – w okolicznych lasach. Po wojnie ocaleni Żydzi lubartowscy wyjechali do Palestyny, Francji lub USA. W 1947 r. w Paryżu grupa Żydów lubartowskich założyła Ziomkostwo Lubartowskie. W Tel Awiwie lubartowscy Żydzi ufundowali pomnik ku czci pomordowanych ziomków. Na pomniku widoczny jest wizerunek lubartowskiej synagogi.
(www.sztetl.org.pl, Tygodnik Solidarność Nr 43 (kś) i inne net).



























Kontakt:
Myśli poplątane
Świetnie, że z portalu mm dowiaduję się, że wczoraj obchodzony był Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem. Cały artykuł poświęcony jest jednak tylko Żydom. Dla mnie faszyzm to Hitler, oczywiste zresztą. Więc dodam od siebie zwięzłą, nieuczesaną (w znaczeniu prostym językiem) opinię o Hitlerze w kontekście...Stalina. Pamiętam zażarte dyskusje, który był większym tyranem. Były opinie, że Stalin, bo mordował także swoich w wielkich ilościach. Natomiast, moim zdaniem, dla Polaków groźniejszy jednak był Hitler, bo przecież zakładał po likwidacji Żydów także eksterminację Słowian lub mieli służyć realizacji ideologii faszystowskiej w roli niewolników, siły roboczej. Stalin pokonał Hitlera i Słowianie ocaleli. No i co dalej?... (40 lat komunizmu- jak wczoraj powiedział Rostkowski, żeby w razie czego, czyli kryzysu, było na kogo zrzucić winę- 22 lata transformacji/kapitalizmu to za mało; tak na marginesie )...Ano (jak mówi Kret w pogodynce) nasi politycy, szczególnie z prawicy, ponieważ muszą mieć wrogów, upatrzyli sobie za największego (w historii?) Stalina. Katyń, Katyń, Katyń. Smoleńsk, Smoleńsk, Smoleńsk. Tymczasem np. Rosjanie nie domagają się zadośćuczynienia za miliony swoich ofiar, m.in. jeńców zagłodzonych także na polskiej ziemi w czasie II wojny (oczywiście przez hitlerowców), a ostatnio zaczęli bardzo (jak mówią) owocną współpracę z Niemcami w dziedzienie energetyki (oczywiście chodzi o rurę po Bałtyku). Dla nas dobrze, moim zdaniem, że do władzy w Polsce nie doszła skrajna prawica. Wtedy to już wojna z Rosją wisiałaby w powietrzu (żartowałem).