drukuj

Miś w Lubartowie: Dzieci podziękowały tańcem

Kategorie: Tagi:
"Miś" w świetlicy MOPS Fot. K. Zienkiewicz

W poniedziałek misie i słodycze trafiły do podopiecznych świetlicy prowadzonej przez MOPS a za kilka dni otrzymają je dzieci, którymi opiekuje się PCK.

Dzieci odwdzięczyły się pokazując taneczne figury.

- Były uradowane, nie tylko dlatego, że dostały paczki ale też, że przy okazji mogły pokazać co potrafią – mówi Elżbieta Wąs, która pomagała w zbieraniu prezentów i pakowaniu ich do paczek.

 

 

Wspierających „Misia” było wielu: począwszy od spółdzielni mieszkaniowej, która udostępniła pomieszczenia do magazynowania prezentów, firmę Graf-kom, (wydrukowanie plakatów), firmę Dario (zapewnienie mikołajkowych siatek), PSS Jedność (udostępnienie sklepów, w których można było zostawić prezenty).

 

A te były zbierane m.in. w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, przedszkolach, Wyższej Szkole Pedagogicznej im. Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, urzędzie miejskim, starostwie.

 

Przy okazji trafiły do nas dwa monitory komputerowe, które również będą służyły dzieciom w lubartowskich świetlicach.

Zdjęcia

  • "Miś" w świetlicy MOPS Fot. K. Zienkiewicz
  • Miś" w świetlicy MOPS Fot. K. Zienkiewicz

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Ela Was
Ela Was wt., 2009-12-08 18:52

No tak proszę Państwa, jak to

No tak proszę Państwa, jak to się mówi „Święta, Święta i po Świętach”. Usiadłam sobie podumać, po tym całym zamieszaniu wokół „Misia”. Akcja się skończyła, czas zbilansować dokonania. Dzięki portalowi MM mieliśmy przyjemność brać po raz pierwszy udział w akcji charytatywnej i teraz jest co wspominać...Absolutnie nie zamierzam się chwalić, jak to wspaniałomyślnie udało nam się doprowadzić akcję do finału, nic z tych rzeczy! Prawdą jest, że wszyscy, do których się o pomoc zwracaliśmy chętnie ją nam ofiarowali, ale w tej chwili mam zamiar podzielić się z Wami problemem, z jakim się spotkałam. Przed przybyciem naszego Świętego Mikołaja dało się odczuć w świetlicy wielkie poruszenie. Dodatkową sensację wzbudzali Panowie z aparatem fotograficznym, a tego, co działo się już po przybyciu Świętego, tego nawet najlepszy aparat fotograficzny nie odda. Dzieciaki bardzo chciały pokazać się z jak najlepszej strony, popisywały się swoimi umiejętnościami i widziałam, że czuły się najważniejszymi bohaterami tego dnia! I wtedy pojawił się problem. Zaczepił mnie kilkunastoletni chłopak mówiąc: „proszę Pani, ja wiem, że nie ma żadnego Świętego Mikołaja”. Opowiedział mi pokrótce historię biskupa i czekał, co ja na to. Miałam wrażenie, że prowokując mnie mówi coś zupełnie innego. „Niech mnie Pani przekona, że On jest”. To najtrudniejsze pytania, których nie można zbyć niczym. Pomyślałam- Co teraz? (dotąd to była łatwizna) Wiesz co- powiedziałam- na pewno masz dużą wiedzę na ten temat, ale pomyśl, skoro nasz bohater był bardzo dobrym człowiekiem, to może Tam wyrobił sobie porządne chody i coś jeszcze może...Pomyśl, gdyby ci wszyscy dorośli ludzie, którzy się do naszych mikołajek przyczynili, nie mieli cienia wiary w Świętego, to czemu mieliby robić dla Was cokolwiek?
Chłopak zaczął wątpić w zwątpienie, a i ja mam mniejsze wątpliwości...
Pozdrawiamy