Oskarżony o olbrzymie wyłudzenie: Bedę mówił i ujawnię nagrania
Pod koniec lat 90-tych, Zbigniew D., z wykształcenia technik-ogrodnik, podpisał ze spółdzielnia mieszkaniową dwie umowy za pomoc prawną. Chodziło doprowadzenie do zwrotu pieniędzy ze Skarbu Państwa za wybudowanie infrastruktury na spółdzielczych osiedlach.
Spółdzielcy wypłacili na konto jego firmy 120 tys. złotych honorarium. Spółdzielnia odzyskała aż 7,6 mln zł, ale jak uktrzymuje prokuratura wystarczyło tylko złożyć odpowiedni wniosek w urzędzie wojewódzkim.
Zbigniew D. dostał też 440 tys. zł za poprowadzenie sprawy przeciwko Urzędowi Miasta w Lubartowie. Spółdzielnia zamierzała wytoczyć proces o odzyskanie pieniędzy za budowę osiedlowej infrastruktury, ale w końcu z tego zrezygnowała.
Prokuratuta oskarżyła Zbigniewa D. o wyłudzenie. Według aktu oskarżenia wprowadził w błąd władze spółdzielni twierdzeniami, że jest „mecenasem” o imoże ja reprezentować w sądach.
Proces miał się rozpocząć o godzinie 9.30. Przez cały dzień Zbigniew D. i jego adwokat składali w Sądzie Okregowym w Lublinie wnioski, które miały spowodować odroczenie procesu. Najpierw chcieli zawieszenia procesu, potem zmiany sędziego i prokuratura, umorzenia postępowania a na koniec zakazania pisania o procesie. Nic nie wskórali.
Ostatetecznie proces ruszył. Zbignierw D. zdążył tylko zapowiedzieć, że będzie dużo mówił i dysponuje nagraniami, na które będzie się powoływać. Następna rozprawa w połowie grudnia.


























Kontakt: