drukuj

Panie Burmistrzu- zapraszamy na referendum!

Referendum w sprawie losów placu Piłsudskiego odbędzie się 2 maja

Stanowisko Ratusza nawołujące do pozostania w domu jest niczym innym, jak produkowaniem sobie następnych Pinokiów, czy innych kukiełek. Przecież tu wcale nie chodzi o to: kto, dlaczego i za ile.

Tylko po to, żeby nie iść. Bo a nuż się uda i będzie głupio. A niektórym nawet wstyd.

 

Odpowiedzi na pytania referendalne są dwie: TAK lub NIE.

Specjalnej wiedzy oprócz posiadania własnego zdania nie wymagają.

 

A z kolei niektórzy wymagają „niemania” własnego zdania.

Idea Stowarzyszenia MOL została zainspirowana faktem, że szeregowy obywatel ma trudności z załatwieniem wielu spraw dotyczących rozwiązań nie tylko indywidualnych, ale także dotyczących większej grupy mieszkańców.

 

Żebyśmy wszyscy zyskali poczucie, że faktycznie jesteśmy współgospodarzami naszego miasta i jako tacy mamy prawo uczestniczyć w procesie decyzyjnym dotyczącym ważnych spraw w mieście.

 

Ja rozumiem, że w przypadku Placu ludzie mają nie iść, bo „powiedział przecież, że w tej kadencji…”.

Powiedział. A w budżecie jest. I dlatego jest referendum, bo nie jest tak, jak jeden z drugim powiedział. I w sumie nawet powiedzieć decyzyjnie prawa nie miał.

 

Właściwie Plac Piłsudskiego tyle waży, że aż bezcenny. Bo ileż to już się za tę kwotę nabuduje i nastawia…

 

Wypada podziękować Panu Burmistrzowi, oraz pozostałym koalicjantom za tak duże zaangażowanie emocjonalne w sprawę referendów. I za troskę o zdrowie obywateli, żeby się nie przeziębili, podejmując decyzję w sprawie swojego miasta. Być może wychodząc naprzeciw trosce uda się nam zorganizować jakiegoś zaprzyjaźnionego Indianina, czy też inną „babkę mądrą”, żeby pogoda dopisała.

 

 

I zapraszamy go na głosowanie, żeby - jako obywatel Lubartowa - również wziął w tych decyzjach udział.

Bo my tego głosu ani tzw. zwykłym mieszkańcom, ani tym bardziej Włodarzom – nie odbieramy.

Zgadza się – głos nam czasem odbiera na to, co słyszymy...

 

                Jeżeli zabudujemy całą Lubelską budynkami, to zróbmy jeszcze przejścia dla pieszych nad ulicą i Lubartów w całości będzie miastem tunelowym. A najlepiej zejdźmy wszyscy do podziemi (mam nadzieję, że jakieś są) i wtedy problemu komunikacyjnego nie będzie.

 

 Tu przypomina mi się porównanie zabudowy do szczerbatych zębów… powiedziałabym, że zdaje się, tylko w sztucznej szczęce odstępów między zębami nie ma, żeby uniknąć uszkodzeń.

Wprawdzie pogubiłam się już w argumentacji, czy Plac sprzedać w razie, jeśli nie wystarczy, czy bo wyłamane zęby to są w przestrzeni, czy bo po prostu nie uchodzi. Nazwa nie uchodzi.

 

Ale to przecież zupełnie nie ważne, albo ważne niezupełnie.

Najważniejsze, żeby frekwencji nie było. I w ogóle nie istotne, że w ten sposób zamiast lekcji demokracji mamy modelową lekcję bierności.

 

Tak to dziarsko maszerując, z jasnym wzrokiem patrząc w przyszłość, pokażemy naszym dzieciom – patrz synu – tu Starostwo, tu Ratusz, tu Urząd Gminy, a tu – nie przychodzi się głosować. I żebyś mi się nie ważył przestępować progu lokalu wyborczego póki żyję!

 

Może to głupio zabrzmi do Władz Miasta, jako organu nadrzędnego, ale wychowanie rodzinne, obywatelskie i patriotyczne to jeden z obszarów działalności edukacyjnych przedszkola. Głupio, nie?

 

Kiedy rozmawia się z mieszkańcami, gros osób mówi – pani, oni i tak zrobią, co chcą.

Referendum to rzeczywisty wpływ na to, co w mieście się dzieje. Akcja pod tytułem – siedzę w domu, ja nie idę jest typowa dla przeciwników referendów.

 

Czytam pytania typu – po co te referenda - o plac, o odwołanie, przecież wkrótce wybory?

I sama zastanawiam się – skoro niedługo wybory - skąd ten paranoiczny lęk przed oceną? Bo przecież referendum niewątpliwie jakąś oceną sprawowania władzy jest ?

 

Koszt referendów będzie taki sam, bez względu na Twoją Mieszkańcu obecność, czy jej brak. Tłumaczenie, że to jest mój wybór, jest żadnym tłumaczeniem i żadnym wyborem, o ile jakieś zdanie na temat przedmiotu referendum mam. Jeśli go nie mam – zgoda, zostaję w domu, bo nie mam zdania. W innym wypadku idę swoje zdanie przedstawić.

 

Zastanawia mnie fakt, czy równie ochoczo do pozostania w domu nawoływania usłyszę przed wyborami… W interesie Nas wszystkich powinno leżeć, aby Lubartów nareszcie miał okazję pozytywnie w świadomości naszej i innych zaistnieć. Mam na myśli fakt, że nie jesteśmy miastem „zaciemnionych” mieszkańców, lecz światłych obywateli.

Współpraca: Anna Gryta

Zdjęcia

  • Referendum w sprawie losów placu Piłsudskiego odbędzie się 2 maja
Ela Was
Autor:Ela Was

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
stodiabłów
stodiabłów śr., 2010-03-31 19:28

g...no nie referendum!!!

Jeden szef jest. Co Lucek powie...ekhm...święte (tfu)

bułahaha
spiaca krolewna
spiaca krolewna czw., 2011-01-06 17:31

zzz...

zzz...

Doman
Doman czw., 2010-04-01 08:44

Weź udział w referendum!

Takie okazje dla wyrażenia własnego, ważnego politycznie zdania zdarzają się nader rzadko w Lubartowie. Warto więc pójść i wypowiedzieć się w ten sposób pokazując władzom Lubartowa,że mieszkańcy to nie grupa posłusznych podwładnych, ale osób faktycznie decyzjnych w tym mieście. Weź udział w referendum!

mieszkaniec
mieszkaniec pt., 2010-04-02 12:09

szok

dla mnie szokiem jest takie stanowisko burmistrza i radnych. To wyraźna oznaka że oni z wysokosci swoich stołków traktuja ludzi jak ciemna masę. Do tego sa tak pewni braku konsekwencji wyborczych, za wyrażanie takich pogladów, że mówia to publicznie. To inaczej mówiąc, nie wysilajcie się na myślenie bo my wiemy lepiej co wam potrzebne. po 20 latach samorządności miasta to przerażające. To tak jak w PRLu.