drukuj

Po co zrobiliśmy to referendum. Podsumowanie

Inicjatorzy referendum placowego zaczęli od zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie przedsięwzięcia

Upłynęło już kilka tygodni od referendum „placowego”. W sam raz tyle, żeby emocje już opadły. Inicjując referendum w sprawie Placu im. J. Piłsudskiego uważaliśmy, że o takich zmianach powinni mieć prawo decydowania wszyscy mieszkańcy Lubartowa.

 Na początku mieliśmy trochę żalu, że nasze starania poszły na marne. Forma,  którą starano się ośmieszyć idee referendum, przez zadawanie niepoważnych pytań typu: czy teraz w Lubartowie będziemy w referendum wypowiadać się na temat koloru elewacji tego, czy innego budynku? - nie tyle śmieszy, co zasmuca.

                Przypomnę, że grupa inicjatorów wraz z różnymi środowiskami, które się pod tym podpisały albo nie(ich decyzja, którą szanujemy) zebrała w ciągu ośmiu dni ponad trzy tysiące podpisów!

To, że w wyniku  referendum Rada Miasta nie podjęła stosownej uchwały zawdzięczamy małej frekwencji. Fakt.

Faktem jest również, że ponad dwa tysiące osób pofatygowało się do urn wyborczych tego dnia- gratulujemy postawy obywatelskiej. Pamiętam głosy krytyczne, które podniosły się po badaniu OBOP-u: 500 osób, taki koszt! (ok.8 tys.zł), zawiłe pytania! Kto je wymyślił? Czy to jest grupa reprezentatywna dla całego miasta? Jakim prawem ktoś się za mnie wypowiadał! Wówczas napisaliśmy do Pani Urszuli Krassowskiej prośbę o wyjaśnienie procedury przy konstruowaniu sondażu. Uzyskaliśmy wyczerpującą odpowiedź na nasze pytanie.

                Inicjując referendum w sprawie Placu im. J. Piłsudskiego uważaliśmy, że o takich zmianach powinni mieć prawo decydowania wszyscy mieszkańcy Lubartowa. W naszym przekonaniu, zarówno ta decyzja, jak i decyzja w sprawie lokalizacji ZZO, a także przeniesienia targu – powinna być oddana w ręce mieszkańców. Wszystkich. Gdyby zatem z inicjatywą przeprowadzenia referendum w tych sprawach wyszła Rada Miasta, bądź Burmistrz – mieliby nasze poparcie. Sądzimy, że zaangażowanie wszystkich stron i różnych organizacji dałoby większe szanse na wysoką frekwencję. Udział w kampanii referendalnej spowodowałby możliwość wyczerpującego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości i mieszkańcy przekonani do któregoś z rozwiązań, mogliby iść do urn z poczuciem faktycznego współsprawowania władzy we własnym mieście.

                Przekonaliśmy się jednak, że budowanie poczucia wspólnoty jest trudne. W dzień głosowania, na spacerze ul. Lipową, spotkaliśmy mieszkankę Lubartowa, która oświadczyła, że na referendum nie idzie, bo Plac jej nie interesuje, ale  „zrobilibyście coś z tym chodnikiem”.

Poczucie wspólnoty kończyło się zatem na linii horyzontu, co między zabudowaniami daje niestety dość bliską odległość.

Rozumiemy potrzebę zbudowania chodnika przy ul. Lipowej, jak również rozumiemy obawę mieszkańców tej ulicy, związanych z lokalizacją ZZO. Oczywiste jest, że zarówno chodnik, jak i lokalizacja ZZO są dla nich priorytetowe. Tak, jak priorytetowy okazał się problem psich kup dla niektórych mieszkańców osiedla Słowackiego, od których usłyszeliśmy o tym, przy okazji rozmów na temat lokalizacji przystanku autobusowego po obu stronach ulicy Szaniawskiego - przy bramie cmentarnej, oraz na rogu Szaniawskiego i Cmentarnej.

Czy będziemy zbierali podpisy pod referendum w tych sprawach? – Nie. Nie z obawy przed krytyką.

Podobnie, jak uciążliwy brak chodnika, jak i mało estetyczny powszechny problem psich odchodów – wymagają powzięcia odpowiednich decyzji, czy egzekwowania istniejących przepisów.  Dlatego m. in., rozumiejąc te potrzeby, dotarliśmy do przepisów w sprawie przestrzegania czystości i porządku i przygotowaliśmy, dla wszystkich zainteresowanych, dostępny do ściągnięcia na naszej stronie internetowej  gotowy wniosek do złożenia właściwemu urzędowi. Mamy nadzieję, że to rozwiąże problem.

W naszym przekonaniu (i ku temu zmierzają wszystkie nasze działania) nie jest istotne skąd wziął się ten, czy ów problem. Istotne jest natomiast, że dla poczucia wspólnoty, wszyscy powinniśmy być zainteresowani, żeby konflikty zaistniałe w mieście (niezależnie od ulicy, której dotyczą) rozwiązywać. Tam, gdzie pojawiają się  wątpliwości – rozmawiać.

                Nie dziękujemy za udział w referendum, ponieważ uważamy że w tej sprawie pełniliśmy rolę wyłącznie służebną. Każdy, kto poszedł na referendum nie zrobił tego dla wyrazów uznania, lecz z poczucia powinności. Gratulacje.

Stowarzyszenie Miasto Obywatelskie Lubartów

Współpraca: A.Gryta,E.Wąs

Zdjęcia

  • Inicjatorzy referendum placowego zaczęli od zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie przedsięwzięcia

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Zdzicho
Zdzicho wt., 2010-05-25 11:21

moje podsumowanie

Moje podsumowanie jest takie, że organizatorzy referendum przypomnieli elycie rządzącej w naszym pięknym mieście że należy ono wlasnie do mieszkańców i nie jest niczyim prywatnym folwarkiem.

nowy
nowy wt., 2010-05-25 11:41

lekcja dla każdego

Referendum było lekcją dla jego pomysłodawców jak i władzy. I pomimo takiego wyniku, pewnie przez następne 10 lat nikt placu nie będzie sprzedawał

Piotrek
Piotrek wt., 2010-05-25 12:30

morał

A morał tej bajki jest taki:
Zaczęło się od referendum a skończyło na psiej kupie...

stodiabłów
stodiabłów wt., 2010-05-25 17:33

Eeee tam

@Piotrek:

Jak im psia nie pasowała, to będą mieli ludzkie bobki :)))
Ten przystanek to będzie idealne miejsce na rozkoszne oddawanie się wypróżnianiu!
Mmmniam

bułahaha
Kurczakowski
Kurczakowski wt., 2010-05-25 13:42

Może morał nie za ciekawy, ale

niewątpliwie na mieście zatrzęsło portkami

mieszkaniec L
mieszkaniec L wt., 2010-05-25 16:35

Podsumowanie jest następujące

Podsumowanie jest następujące - w jednym czy w drugim referendum wcale nie chodziło o to, że zbliżają się kolejne wybory i nie ma sensu brania udziału w referendach, ale o to, że LUBARTOWSKIE SPOŁECZEŃSTWO JEST BARDZO, ALE TO BARDZO OGRANICZONE I NIE INTERESUJĄ GO LOSY NASZEGO MIASTA. Brak zainteresowania i dbanie tylko o czubek własnego nosa to są najważniejsze priorytety mieszkańców. A potem pretensje, że Lubartów marnieje w oczach. Nasuwa się kolejny wniosek, mianowicie taki, że dla mieszkańców nic nie warto robić. Bo i po co ? Może jak zaczną tonąć właśnie w psich odchodach, własnych śmieciach, łamać nogi na podziurawionych chodnikach i jezdniach - może wtedy docenią to, że ktoś chciał dla nich coś zrobić. Ale i w to też wątpię. Przykre ale prawdziwe.

Derik
Derik śr., 2010-05-26 03:07

mieszkańcu

Tłumacz sto razy a i tak nie pojmiesz. Nie poszliśmy na referendum właśnie dlatego bo zależy nam na rozwoju Lubartowa i w ten sposób sprzeciwiamy się inicjatorom !!! Temat oklepany, ale widzę, że i tak nigdy nie zrozumiesz o co tutaj chodzi. A teraz wytłumacz mi dlaczego nazywasz mieszkańców idiotami? Dlatego tylko że nie wzięli udziału w kretyńskim głosowaniu? A co do placu, to pani J. skoro tak jej zależy na rozgłosie, może niech zakupi ze dwie śmietniczki i postawi na skwerku(mam nadzieje że kiedyś parkingu) bo papierka nie ma gdzie wyrzucić. Lecz proponuje tym razem z własnej kieszeni czym otrzymała by moje poparcie i zapewne kilku innych.

"No gdzież..."
mieszkaniec L
mieszkaniec L śr., 2010-05-26 19:14

Derik - ''A teraz wytłumacz

Derik - ''A teraz wytłumacz mi dlaczego nazywasz mieszkańców idiotami? '' - niczego tłumaczyć nie będę, bo to nie ja nazwałam tak mieszkańców tylko TY. I mam prawo mieć własne zdanie czy to Ci się podoba czy nie. A co do śmietników to oprócz Jublewskiej jest wielu innych radnych i tych z koalicji jak i z opozycji, którzy również mogą się wykazać ale jakoś tego nie robią.

Derik
Derik czw., 2010-05-27 05:10

lewy

Napisałeś i to caps lock-iem że.. "społeczeństwo jest ograniczone" czyli obraziłeś mieszkańców Lubartowa, więc nie zdajesz sobie sprawy z tego co napisałeś co jest niepokojące.2. inni radni nie robią z siebie posłańców "bałwana" i nie wydurniają się robiąc zabawne referenda.Więc skoro pani J. zależy na placu to niech się postawi. A teraz wiesz już co możesz ..bo temat schodzi z afisza.

"No gdzież..."