drukuj
Policja ratowała przez zamarznięciem matkę z synem. Byli u sąsiadów
Utworzono: 06-02-2010, godz. 09.45, Ostatnia aktualizacja: 06-02-2010, godz. 09.45
Kobieta opowiadała, że wcześniej dodzwoniła się do matki, która skarżyła się, że jej syn nie wrócił jeszcze do domu. Miała pójść go szukać. Gdy znowu zadzwoniła – nikt w domu nie odbierał telefonu.
Policjanci pojechali pod wskazany adres, w jednej ze wsi w gminie Abramów. Nikogo nie było w domu. Matkę i jej syna odnaleźli u sąsiadów. Na tym interwencja się zakończyła.
- Nie lekceważymy takich sygnałów – mówi Artur Marczuk, z lubartowskiej policji. – Gdyby te osoby się nie odnalazły, ruszyłyby poszukiwania.


























Kontakt:
to znaczy że córka która
to znaczy że córka która mieszka daleko od matki zadzwoniła do tej matki a potem ta matka nie odbierała i wtedy ta córka zadzwoniła na policję, że się nie może dodzwonić do matki...? ciekawy scenariusz. NO ale w gruncie rzeczy dobrze że policja nie lekceważy takich sygnałów, bo często i gęsto może dochodzić do tragedii