drukuj

Policja ratowała przez zamarznięciem matkę z synem. Byli u sąsiadów

Policjanci szybko zareagowali na alarmujący telefon

Lubartowską policję postawił na nogi telefon z drugiego końca Polski. Kobieta alarmowała, że nie może się skontaktować z matką, która wyszła szukać swego syna.

Kobieta opowiadała, że wcześniej dodzwoniła się do matki, która skarżyła się, że jej syn nie wrócił jeszcze do domu. Miała pójść go szukać. Gdy znowu zadzwoniła – nikt w domu nie odbierał telefonu.

 

Policjanci pojechali pod wskazany adres, w jednej ze wsi w gminie Abramów. Nikogo nie było w domu. Matkę i jej syna odnaleźli u sąsiadów. Na tym interwencja się zakończyła.

 

- Nie lekceważymy takich sygnałów – mówi Artur Marczuk, z lubartowskiej policji. – Gdyby te osoby się nie odnalazły, ruszyłyby poszukiwania.

Zdjęcia

  • Policjanci szybko zareagowali na alarmujący telefon

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
lubartowianka
lubartowianka sob., 2010-02-06 15:33

to znaczy że córka która

to znaczy że córka która mieszka daleko od matki zadzwoniła do tej matki a potem ta matka nie odbierała i wtedy ta córka zadzwoniła na policję, że się nie może dodzwonić do matki...? ciekawy scenariusz. NO ale w gruncie rzeczy dobrze że policja nie lekceważy takich sygnałów, bo często i gęsto może dochodzić do tragedii