drukuj

Pożar w Jedlance Starej: Zbiórka pieniędzy dla pogorzelców

– Idzie zima. Żeby choć zrobić dach, bo to, co zostało, wytrzyma tylko do pierwszego śniegu – mówi Andrzej Bartkowicz, właściciel spalonego domu

Dom Bartkowiczów z Jedlanki Starej nie nadaje się do zamieszkania. Ogień strawił pomieszczenia na pierwszym piętrze. Dwunastoosobowa rodzina zastała bez dachu nad głową.

Gdy w poniedziałkowy wieczór wybuchł pożar, w domu było ośmioro dzieci z rodzicami. Dwójka pozostałych dzieci mieszka w szkolnych internatach.

– Najmłodszy syn spał w pokoju na górze – mówi Andrzej Bartkowicz, właściciel gospodarstwa, w którym wybuchł pożar. – Około godziny 22 zawołał, że czuje dym. Żona mnie obudziła, myślała, że piec się zadymił. Wyszedłem z pokoju na korytarz, a tam już było pełno dymu.

Był tak gęsty, że nie dało się zejść na parter i uciec. Rodzina Bartkowiczów została odcięta na pierwszym piętrze. Wydostali się przez okno na balkon, potem na daszek przybudówki, a stamtąd na ziemię. 14-letnia dziewczyna rozcięła sobie nogę szkłem. Pogotowie zabrało ją do DSK w Lublinie. Miała przejść operację zszycia naczyń krwionośnych.

– Pierwsi na miejsce dojechali strażacy z OSP – mówi Jarosław Maluga z lubartowskiej straży pożarnej. – W domu było dużo dymu, spalił się strop między piętrami, stopiło ocieplenie dachu i elementy drewniane. Budynek nie nadaje się do zamieszkania. Nasza akcja trwała pięć godzin.

Nową blachę na dachu Bartkowiczowie położyli zaledwie w ubiegłym roku. Mieszkali na dole, stopniowo remontując górę. Już wiadomo, że muszą zacząć od wymiany dachu. Spaliły się też meble, ubrania, a pomieszczenia na dole trzeba osuszyć, bo zalała je woda użyta do gaszenia.

Wczoraj przed spalonym domem zebrało się kilkunastu mężczyzn gotowych do pomocy. Czekali na przedstawiciela firmy ubezpieczeniowej, który miał oszacować straty do wypłaty odszkodowania. Na ile ono wystarczy – nie wiadomo.

– To pracowici ludzie – mówi o pogorzelcach Jacek Koziński, wójt Uścimowa. – Mają rodzinę na miejscu, mieli się gdzie podziać. Nie musieliśmy dla nich organizować lokum.

Już wczoraj zebrała się komisja budżetowa Rady Gminy, która zadeklarowała, że z kasy gminy do pogorzelców trafi 15 tys. zł.

– Przygotowujemy na ich rzecz zbiórkę publiczną, pomoc zadeklarował proboszcz i szkoły – dodaje wójt. – Liczymy, że do zimy uda się dom zabezpieczyć.

Według strażaków, prawdopodobną przyczyną pożaru była niesprawna instalacja kominowa.

Z pomocą dla pogorzelców można się zgłaszać do Urzędu Gminy w Uścimowie: tel. 81 852 30 45.
oraz wpłacać pieniądze na konto:

BS Łęczna o/Uścimów
32 8693 0006 2003 2000 4389 0001

Zdjęcia

  • – Idzie zima. Żeby choć zrobić dach, bo to, co zostało, wytrzyma tylko do pierwszego śniegu – mówi Andrzej Bartkowicz, właściciel spalonego domu
  • Pogorzelcy potrzebują teraz pomocy

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać