Prezes spółdzielni nasyła prokuratora na burmistrza
- Pozbawienie oświetlenia budynków, które zamieszkuje ponad 1600 osób niewątpliwie sprowadza niebezpieczeństwo dla ich życia i zdrowia, a także zagrożenie dla mienia w wielkich rozmiarach, a w szczególności dotyczy to ok. 500 samochodów parkujących na pogrążonym w ciemności parkingu i przy budynkach – pisze prezes Tomasiak w zawiadomieniu do prokuratury o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa. Jego zdaniem na działanie burmistrza jest paragraf w kodeksie karnym.
Chodzi o następujący zapis: Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach poprzez unieruchomienia urządzenia dostarczającego energię.
Do zawiadomienia prezes dołączył bogatą dokumentację, która opisuje przebieg sporu spółdzielni mieszkaniowej z władzami miasta.
Przypomnijmy: burmistrz Lubartowa uważa, że prawo zabrania mu płacenia z budżetu miasta za oświetlenie spółdzielczych terenów, bo nie są to place i drogi publiczne. Latem poinformował Lubzel, że nie będzie płacił za 23 latarnie. Energetycy je wyłączyli. Za kilka dni taki sam los spotka kolejne 19 latarni a w styczniu – około 200 pozostałych.
- Oświetlamy te kategorie placów i ulic, za które jesteśmy odpowiedzialni – komentuje burmistrz Zwoliński zawiadomienie prokuratury. – To prezes ściąga niebezpieczeństwo na mieszkańców nie płacąc za oświetlenie terenów spółdzielczych.
Prezes Tomasiak podpiera się opinią Regionalnej Izby Obrachunkowej, która wypowiedziała się, które ulice może oświetlać samorząd. – Wynika z niej, że miasto może płacić za oświetlenie spółdzielczych terenów, jeśli w ten sposób chce poprawić tam bezpieczeństwo – mówi prezes.
Burmistrz stanowisko RIO interpretuje inaczej. – Miasto może doświetlić konkretny teren: częśc ulicy, przejście jeśli uzna, że jest na nim niebezpiecznie, a nie wszystkie spółdzielcze place i ulice.


























Kontakt: