Referendum odwoławcze w Lubartowie - za i przeciw
Przeciwstawne obozy narzucają dyscyplinę, liczą szeregi i zbierają siły. Czy powinniśmy poddać się logice konfliktu: kto nie z nami, ten wróg? Proponuję pokrótce zważyć główne argumenty i okoliczności, bez względu na sympatie bądź antypatie personalne:
1. Lokalizacja sortowni – to bezwzględnie błąd władz miasta. Brak rzeczywistych konsultacji społecznych, żonglowanie sondażem, brak alternatywnych lokalizacji, chaotyczna koncepcja urbanistyczna to tylko niektóre z możliwych zastrzeżeń.
2. Oświetlenie terenów spółdzielczych – z formalnego punktu widzenia rację ma Burmistrz Zwoliński. Nie wyjaśniono jednak bezpośredniego i czasowego związku między zmianami w przepisach a zaprzestaniem finansowania oświetlenia przez miasto. Zamiast dać wciągnąć się, moim zdaniem, w zasadzkę populizmu przygotowaną przez p. Tomasiaka, powinien np. zaproponować przejęcie nieodpłatnie przez miasto spornych placów i ciągów komunikacyjnych i tym samym zagwarantować dalsze finansowanie oświetlenia przez miasto.
3. Wyprowadzenie Ośrodka Kultury z ulicy Cichej – oczywista, według mnie, wina leży po stronie p. Tomasiaka. Nie wykazał on bowiem, jakie były rzeczywiste koszty utrzymania LOK-u ponoszone przez spółdzielnię, nie zaproponował jakiegoś stałego, obiektywnego algorytmu wzrostu czynszu, odmówił zgody na mediację osób trzecich. Obecny stan zagospodarowania lokalu po byłym Domu Kultury tylko potwierdza chybioną „eksmisję”. Uważam, ze w tej sprawie „ofiarą” byli mieszkańcy i władze miasta.
4. Sprawa placu „pobałwankowego” – oczywisty błąd władz miasta. Nie sądzę jednak, by rozbiórka bałwanka mogła być poważnym zarzutem wobec burmistrza. Poważniejszym zastrzeżeniem może być to, że pozorną retoryką patriotyczną przykrył tylko banalny zamiar sprzedaży nieruchomości. To mi wygląda na oportunizm.
5. Podatek śmieciowy – sprawa dyskusyjna. Jego wprowadzenie wymaga koordynacji z sąsiednimi gminami. W przeciwnym razie, będziemy „importowa攜miecie do nas. Można by też bezwzględnie wymagać umów na wywóz śmieci z instytucji i domków jednorodzinnych. Proponuję, by przy okazji referendum n/t sprzedaży placu zapytać o to mieszkańców Lubartowa. To jest właśnie dobra okazja na tego typu konsultacje.
6. Dlaczego wniosek ma dotyczyć tylko burmistrza? - przecież powyższe zarzuty można odnieść generalnie do władz miasta, także do Rady Miasta. Burmistrz ma gwarantowaną, niewzruszoną większość 11-tu radnych, którzy legitymizują jego politykę. Ci ludzie zostaną. Jeśli organizatorzy referendum odwoławczego sprzeciwiają się sposobowi sprawowania władzy w Lubartowie, to bazą takiego uprawiania polityki jest Rada Miasta, a nie jego Burmistrz. Widzę tu sprzeczność, która uprawnia tezę o personalnych powodach próby wyeliminowania Burmistrza Zwolińskiego z lokalnej polityki. Ponadto lepszym powodem dla takiego wniosku, powtarzam – łącznie z odwołaniem Rady Miasta, był koniec ubiegłego roku, gdy to wzmiankowana Rada przegłosowała podobno niedemokratyczny statut, który odbierał głos opozycji. Wtedy należało ewentualnie złożyć ten wniosek łącznie wobec Burmistrza i Rady Miasta.
7. Co po hipotetycznym odwołaniu Burmistrza? – Premier powołuje Komisarza. Jest pewne, że będzie to ktoś z Platformy Obywatelskiej, której jedyny radny w Radzie Miasta jest jej Przewodniczącym. Czyli mamy pełną kontynuację polityki, wobec której tak protestują organizatorzy referendum. Prawdopodobne, ze Komisarzem powołanym przez Premiera będzie obecny Wiceburmistrz, albo wprost kandydat PO na nowego Burmistrza Lubartowa. W takim ujęciu lubartowska PO może być cichym sprzymierzeńcem „pozytywnego” rozstrzygnięcia referendum, bowiem wtedy jej kandydat miałby ułatwione zadanie w nowych wyborach, poparcie aparatu władzy samorządowej i byłoby na kogo zrzucić ewentualne niedociągnięcia wspólnie przecież sprawowanej władzy. Czy aby na pewno o to chodzi organizatorom referendum?
Można by znacznie bardziej szczegółowo opisywać przedstawione powyżej tezy i przywoływać inne. To uczyńmy jednak sami na swój własny użytek i na swoją odpowiedzialność.
Ja wiem, jak się zachowam. Proponuję, by też każdy z nas zastanowił się indywidualnie we własnym sumieniu…
Gregor


























Kontakt:
ad nr 1.
lokalizacja sortowni to drażniąca dla mieszkańców sprawa, bo śmierdząca. Nikt nie chciałby mieszkać w pobliżu choćby 1 kilometra od takiej sortowni. Mimo zapewnień, że nie będzie śmierdziało. Kiedyś oglądałam reportaż w tvp o kobiecie, która składowała w swoim mieszkaniu znalezione na śmietniku "skarby". Smród z tego lamusa czuli nawet przechodzący pod blokiem ludzie. A przecież i mieszkanie było zamknięte i klatka schodowa też...
nr 3
Dobrze, że doszło do tego rozwodu. Pomieszczenia LOK to był obraz nędzy i rozpaczy. Zaczęliby się spierać kto ma to remontować a tak każdy poszedł w swoją stronę.
zzz...
zzz...
Dzięki Łaskawco!
powiedział burmistrz Grzegorz Gregorowicz który pogodził się właśnie z utratą 300 zyli i jako swój chłop przemówi do Ciemnogrodowiczan trafiającą mową zrozumiałą i wytłumaczy nam o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Dzięki łaskawco!
burmistrz Gregorowicz?
dlaczego nie? może da przyzwolenie kierowcom do szybszej jazdy po mieście, po spożyciu większej ilości piwa, będzie fajnie
o suchy zrobił się dowcipny
tak nie dojje, nie doczyta i tak pisze.
problem
w tym właśnie,że faktycznie kto nie z nami- ten wróg. O ile dobrze pamiętam już na koniec 2008 proponowaliśmy rozmaitym "siłom" w Lubartowie referendum nt. placu, targu, śmieci. Te rozmaite "siły" nie miały woli do współinicjowania tegoż. Skupiliśmy się zatem na celu, który przyświecał manifestacji. Czyli - braku zgody na sprzedaż placu.
Popieram stanowisko Gregora
nie wchodząc w sprawę merytorycznie a uwzględniając jedynie zasadę Monteskiusza, że towarzystwo dobiera sobie człowiek jak ksiązki.