drukuj

Sport wyczynowy, sport szkolny, rekreacja...

W wielu starostwach, miastach Lubelszczyzny wprowadzono programy stypendialne dla sportowców osiagających określone (w regulaminie) wyniki sportowe w dyscyplinach olimpijskich. Czy podobny regulamin pojawi się kiedyś w Lubartowie?

REKREACJA >SPORT SZKOLNY >SPORT WYCZYNOWY

Tytuł celowo ma pobudzić do dyskusji i wniosków na temat działalności, a w zasadzie finansowania przez miasto i starostwo stowarzyszeń sportowych, zwanych także klubami- w Lubartowie.

Pozwolę sobie przedstawić swój punkt widzenia. Moim zdaniem rekreacja przy aktualnej wiedzy dotyczącej wartości postaw prozdrowotnych, podobnie jak w krajach nazwijmy „wyżej rozwiniętych", powinna stawać się osobistą sprawą obywateli, w tym rodzin. W Polsce nadal życie sportowe dzieci i młodzieży, w tym rekreacja, w zasadzie koncentruje się w szkołach. Sądzę jednak, że podstawowym, statutowym zadaniem klubu jest prowadzenie szkolenia sportowego w wybranej dyscyplinie, a w związku z tym udział we współzawodnictwie i dążenie do uzyskiwania jak najlepszych wyników sportowych. I tu pojawiają się pytania, jak pogodzić te różne, moim zdaniem, oczekiwania – ze strony dysponentów środkami, w tym przypadku z budżetu miasta. Czy jest jakiś regulamin oceniający i określający potrzeby klubów? Podobno jednym z kryteriów komisji, która przydziela, czy wnioskuje o środki, jest liczba zawodników? Czy jednak bierze się pod uwagę poziom sportowy, uzyskiwane wyniki, który to cel jest podstawowym powodem powoływania klubu? Bardzo ważną kwestią jest wreszcie, czy jednakowo traktuje się dyscypliny olimpijskie i nieolimpijskie? Wrócę do tytułu: rekreacja, sport szkolny (przez małe „s"), czy Sport wyczynowy? Co jest najważniejsze dla miasta, jako dysponenta środków w tym obszarze- dla klubów? Z 18-letniej perspektywy mogę sam stwierdzić, że wybór, także dla naszego klubu, był trudny. Były okresy fascynacji wynikami, dążenie do podniesienia poziomu sportowego. Z reguły pojawiała się wówczas refleksja, że przecież jesteśmy zbyt małym, słabym klubem (w domyśle- ze zbyt małym budżetem), żeby to kontynuować. W ostatnich latach pojawiły się inne możliwości pozyskiwania środków na tzw. sport masowy (dla mnie jest to nadal jednak rekreacja); mam na myśli m.in. środki z funduszy „alkoholowych", na szczeblu gminy czy ministerstwa i uważam to za trafny wybór. W tym momencie, moim zdaniem, środki na rekreację, czyli na dobrowolne zajęcia dla uczniów w wybranej przez nich dyscyplinie sportu, powinny właśnie pochodzić z tych w/w źródeł. Sport szkolny korzysta z kolei z oddzielnych funduszy miasta i starostwa, które przeznaczane są na organizację zawodów, do których uczniowie powinni przygotować się przede wszystkim na lekcjach wychowania fizycznego. Pozostaje wreszcie Sport wyczynowy i to właśnie w tym kierunku powinna być zwrócona uwaga klubów, a środki m.in. pochodzić również z funduszu promocyjnego – dla klubów mających określone wyniki w dyscyplinach olimpijskich (w lekkiej atletyce są to klasy sportowe)

Zaznaczam, że swoje poglądy wyrażam całkowicie prywatnie .

Jestem emerytowanym nauczycielem. Aktualnie uważam się za działacza w sferze kultury fizycznej, pełnię funkcję prezesa, trenera w stowarzyszeniu kultury fizycznej MKL Nefryt- ze statusem organizacji pożytku publicznego (nr KRS - 0000204585).
W. Nowak
Autor:W. Nowak

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
W. Nowak
W. Nowak ndz., 2011-09-11 13:21

tekst powielony i nieco poprawiony

Przemyślenia powstały jeszcze w 2008 roku. Teraz wiem, że pojawiły się nowe rozwiązania jak np. programy stypendialne (w starostwach i miastach) dla zawodników osiagających określone wyniki- w dyscyplinach olimpijskich.

W. Nowak
W. Nowak pon., 2011-09-12 11:13

Zamieszczone są już moje poglądy...

na temat rozróżnień w kulturze fizycznej: rekreacja, sport szkolny, sport kwalifikowany (klubowy)

prezes
prezes pon., 2011-09-12 19:04

Panie Nowak

mam dla pana szacunek za konsekwencję w temacie.

W. Nowak
W. Nowak wt., 2011-09-13 09:40

do prezesa

Dzięki panie Prezesie. W tym momencie chodzi mi o to, żebym mógł wypłacać 100-złotowe miesięczne stypendium za uzyskanie II klasy sportowej -ze środków otrzymanych z miasta, dla J.Pydysia. Tak się praktykuje w wielu klubach - albo są osobne programy stypendialne (za określone klasy sportowe i medale). Powiem więcej, ja stypendium wypłacam cały czas. Jeżeli nie będzie akceptacji (napisałem pismo), to pokryję te wydatki np. ze swojego wynagrodzenia. W sumie powininem odzyskać oprócz tego ponad 3000 zł, ale jak to bywało co roku (wyjątkiem był ubiegły rok), raczej nie będzie na to szans. Chodzi o wydatki, których po prostu nie można uwzględnić w otrzymanej dotacji, np. koszty pośrednie typu łączność (telefony, korespondencja), księgowość, prowizje bankowe..., niektóre przejazdy (chociażby na treningi do Lublina), do Ośrodka Medycyny Sportowej (zawodnicy przechodzą specjalistyczne badania co pół roku) plus za wyjazdy na zawody w miesiącu marcu (przed podpisaniem umowy z miastem). Można więc czasem zrozumieć moją frustrację (jak to określiła kiedyś Sierotka), gdy porównujemy się do budżetów innych klubów, sekcji. Dodam, że lekka atletyka ciągle się rozwija, także w województwie lubelskim; aktualnie zarejestrowanych jest 25 klubów LA (są województwa z liczbą blisko 100 klubów LA)...