Szwajcarzy dają drugą szansę dla sortowni
- Dostaliśmy od strony szwajcarskiej druga szansę – mówi Janusz Bodziacki, burmistrz Lubartowa. – Oczekuje ona od nas szybkich działań w sprawie przeniesienia Zakładu Zagospodarowania Odpadów.
Lubartów z funduszu szwajcarskiego może dostać aż 40 mln zł na budowę ZZO i rekultywację wysypisk śmieci. Problemy budzi lokalizacja inwestycji.
Związek Komunalny Gmin Ziemi Lubartowskiej, w którym Lubartów ma największe znaczenie, posiada teren przy ul. Lipowej. Wszelka przygotowana dokumentacja dotyczy pobudowania sortowni na położonej tam działce. Takiej lokalizacji sprzeciwiają się mieszkańcy Lubartowa: ZZO powstałby zaledwie 250 m od zabudowań.
Miasto na razie nie ma innej działki. Ostatnio pojawiła się szansa na ulokowanie sortowni w gminie Lubartów.
Władze miasta mają stronie szwajcarskiej do końca listopada przedstawić harmonogram działań zmierzających do ulokowania sortowni w nowym miejscu.


























Kontakt:
I o to szło!
"Władze miasta mają stronie szwajcarskiej do końca listopada przedstawić harmonogram działań zmierzających do ulokowania sortowni w nowym miejscu."
Uważamy, że osiągnęliśmy cel, do którego cały czas dążyliśmy. Mamy nadzieję, że dla dobra wszystkich, uda się Władzom ZKGZL osiągnąć kompromis.
Dalej niż bliżej
Uważam, że sytuacja w zakresie zmiany lokalizacji sortowni przedstawia się dramatycznie źle;
Po pierwsze - z cytowanej w artykule wypowiedzi p. Burmistrza odczytuję dwa wnioski:
1. Jeśli Szwajcarzy oczekują od władz "szybkich działań w sprawie przeniesienia ZZO", to znaczy, że dotychczasowe działania tychże władz uważają za zbyt opieszałe. Co, moim zdaniem, jest wnioskiem zupełnie w świetle faktów oczywistym.
2. Jeśli oczekują "działań w sprawie przeniesienia ZZO" to znaczy także, że dofinansowanie przez nich budowy przy ulicy Lipowej jest już całkowicie nierealne.
Po drugie - stanowisko Rady Gminy Lubartów jest zupełnie nie do przyjęcia. Można je tłumaczyć nieodpowiedzialnym stanowiskiem Rady Miasta Lubartów z dnia 12 lipca, w którym usiłowano "podyktować" ( a i to na szczęście w złagodzonej przez PO formie) Gminie Lubartów sposób postępowania. W następstwie owego nieszczęsnego "stanowiska" Rada Gminy 22 lipca odmówiła zajęcia się nim, mimo obecności na sesji Rady Gminy Burmistrza i Przewodniczącego Rady Miasta. Było to swoistym afrontem, usprawiedliwionym okolicznościami sprawy. Ale jednak afrontem. Obecnie postawione przez Radę Gminy Lubartów warunki są niestety pokłosiem całkowitego, moim zdaniem, braku zaufania do miejskiego samorządu. Zwolnienie z opłat ( nie wiadomo na jak długo) okolicznych miejscowości spowoduje, że całkowite koszty, które się przecież nie zmniejszą, pokryją inne Gminy i miejscowości położone dalej. Tym samym opłata jednostkowa będzie większa. Inny warunek: pierwszeństwa w zatrudniania dla mieszkańców Gminy jest za względów prawnych całkowicie nie do zaakceptowania. Zwolnienie z dopłat oświatowych także przeniesie ten obowiązek na innych.
Po trzecie - lubartowskie władze lokalne, głównie z powodu własnego oportunizmu mają bardzo ograniczone pole manewru: albo zgodzą się na kapitulację, nie dbając o przyszłość i sensowność całego przedsięwzięcia, albo należy poszerzyć pole manewru o udział w negocjacjach osób " nie umoczonych" w kunktatorstwo i zaniechania. Potrzebna jest po prostu "świeża krew". Sądzę po prostu, że ciężar gatunkowy problemu ZZO przerasta siły, możliwości, kompetencje i dar przewidywania skutków aktualnych władz lokalnych. Teraz właśnie potrzebna jest polityka "wszystkie ręce na pokład". Osobiście wątpię jednak, by lokalni autorzy i zwolennicy izolacjonizmu, i ograniczania swobody wypowiedzi, którzy "panują" w mieście, mogli się na to zdobyć.
Nie jest tak źle dramatycznie jak niektórzy sądzą
No to ja mogę już ten harmonogram przygotować...oczywiście nie za darmo, tylko niech Pan Burmistrz ogłosi szybko konkurs na to opracowanie...
Naiwny:))
@Jarosław:Demokracja lokalna, w pewnych szczególnych przypadkach, polega na tym, że wynik konkursu znany jest przed konkursem:)) Tak, że nie masz szans...
Więcej optymizmu...
Grzegorz więcej optymizmu. Trzy lata protestów za nami. Sądzę, że teraz pójdzie szybko, gdy strona szwajcarska narzuca terminy. Wiesz dokładnie, że druga szansa była już w maju – uczestniczyłeś przecież w rozmowie w ambasadzie. Zapraszam Cię na koncert Chóru Ziemi Lubartowskiej – 13 listopada br. godz. 19 Klasztor Ojców Kapucynów. A już dziś o 19.15 „Zaduszki artystyczne”. To świetna forma terapii.
Wariacje wokół tematu...
@bjublewska:No właśnie Bogusiu, nasze władze od maja ( a właściwie to od samych wyborów:)) ) zajmowały się samymi sobą i w zasadzie jedynie duperelami, typu: niby wspólny a od początku nierealny program powyborczy ( a propos - czy ktoś zna jaki to był program:))? ), pozwolenie na budowę przy Lipowej ( w tej chwili to niepotrzebna makulatura), zbyteczną a kosztowną ankietą, przyglądaniem się, sprawdzaniem ( np. czy ogon jest z przodu, czy z tyłu:)) ), budżetowaniem, którego nie ma:)), służeniem, standardami i tym podobnymi pozornymi działaniami. Mamy już listopad, a jesteśmy dalej, niż bliżej. Mam poczucie straconego czasu. Władzom za to (nie)odpowiedzialnym polecam lekturę Marcela Prousta " W poszukiwaniu straconego czasu":)). Może go odzyskają:).
P.S. Najlepszą terapią na pesymizm jest....wrodzony optymizm i wierność kantowskiemu imperatywowi: "Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie". I tego się będę trzymał:)). Czego i Tobie życzę...
Proponuję
żeby Gregor i Bogusia (spoufalam się, ponieważ moja zawodniczka B. N. życzy sobie zdrobnienia), wzorem najbardziej aktualnie rozpoznawalnej w kraju politycznej trójki muszkieterów (byłych, z PiS-u) przedstawili swój lubartowski program polityczno-wyborczy..., alternatywny do obecnego w Lubartowie (którego, jak zauważył Gregor, nie ma?). Bo jak rozumiem, walka się zaczęła, wcześniej...Ale oczywiście poważnie myślę, że jest okazja, chociażby na portalach, potencjalnym wyborcom dużo wcześniej przedstawiać swoje wizje rozwoju miasta, powiatu...