Wariacje na temat referendum placowego
Wariacje n/t referendum placowego
Klamka zapadła, referendum w sprawie losu placu „pobałwankowego” im. Józefa Piłsudskiego w Lubartowie rozstrzygnie się 2 maja 2010 r. Ano właśnie, co tak naprawdę rozstrzygnie to referendum?
Po pierwsze – samo pytanie: „czy jesteś za sprzedażą placu im. J. Piłsudskiego w Lubartowie na cele komercyjne” budzi wątpliwości. Zakłada ono bowiem, że można zatem, bez względu na wynik referendum, sprzedać owy plac na „cele niekomercyjne”. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak kiepski żart, ale można to sobie wyobrazić. Przecież w planie zagospodarowania przestrzennego ten obszar zaklasyfikowany jest jako ZP/UC, czyli „zieleń publiczna i usługi komercyjne”. Możliwy jest więc przetarg na sprzedaż placu na „usługi niekomercyjne”, albo na zieleń publiczną. Po nabyciu nie można wpisać do aktu notarialnego ograniczeń prawa własności, czyli np. zakazu oferowania przez nabywcę usług komercyjnych . Wydaje się, że pytanie referendalne powinno się odnosić do samego aktu sprzedaży, bez podawania celu.
Po drugie – jak długo wynik referendum będzie wiążący? Przepisy nie określają tego wprost. Wygląda na to, że wynik referendum będzie ważny tylko przez tę kadencję, czyli praktycznie do wyborów samorządowych. Przecież założenie, że „na zawsze” nie ma sensu. Są i takie opinie prawne, że już na następnej sesji po referendum można podjąć przeciwne referendum rozstrzygnięcia. Ale przeważa pogląd, że referendum, w sprawach innych niż odwołanie, obowiązuje na czas kadencyjności organów samorządu.
Po trzecie – wyobraźmy sobie, że wynik referendum będzie ważny i obywatele Lubartowa opowiedzą się przeciw sprzedaży placu. Dalej są już same niewiadome. Organizatorzy referendum starannie unikają jednoznacznych deklaracji n/t dalszych losów placu. Nawet ich rozumiem; nie chcą bowiem skłócać przeciwników sprzedaży z wielu przeciwstawnych sobie powodów. Ale te konflikty i tak wybuchną. Jedni nie chcą sprzedaży placu z żalu za rozebranym „bałwankiem”. Drudzy przeciwnie – cieszą się z rozbiórki symbolu dyktatury, ale mają pretensje do władz, że ci nie budują w to miejsce jakiegoś symbolu niepodległościowego. Gdy zniknie wspólny przeciwnik - oportunistyczne władze miasta, utajone sprzeczne motywacje z pewnością wybuchną.
Po czwarte – teraz załóżmy, że referendum będzie nieważne, czyli nie pójdzie do urn co najmniej 30% uprawnionych do głosowania. Wtedy władze mogą przecież uznać, że oznacza to przyzwolenie społeczne na sprzedaż tego placu, co może wręcz przyśpieszyć całą procedurę.
W sumie, pozytywny (czyli zakaz zbycia)) wynik referendum odłożyć może kwestię sprzedaży najwyżej do końca roku. Negatywny zaś może doprowadzić do sprzedaży jeszcze przed wyborami…



























Kontakt:
Myśle, że intencje referendarzy
są dobre, bo nie leży im pomysł stawiania tam kamienicy. I szkoda będzie jesli zabraknie frekfencji a co niektórzy zaczną krzyczeć ile to pieniędzy zmarnowano, że ludzi sprzedaż placu nie obchodzi.
wariacje referendalne
Z zainteresowaniem przeczytałem na blogu relacje pani Wąs artykulik. Myślę ,że dobry
artykuł do gazetki w wiejskiej w szkółce. Zapomniała pani jak mój "kiedyś" kochany PIS
skundlił się z SLD.Broni pani placu na którym przesiadują tylko pijaczkowie zajmując ławki. Mam nadzieję ,że jeśli pani Jublewska - spiker telewizyjny Tomasiak , Żyśko ,
Tracz i Kardasz przerżniecie referendum to złożycie rezygnację z bycia radnymi.
Gregor nie dreptaj tak bo i tak może powtórzyć się Ostrów.
wariacje referendalne
Z zainteresowaniem przeczytałem na blogu relacje pani Wąs artykulik. Myślę ,że dobry
artykuł do gazetki w wiejskiej w szkółce. Zapomniała pani jak mój "kiedyś" kochany PIS
skundlił się z SLD.Broni pani placu na którym przesiadują tylko pijaczkowie zajmując ławki. Mam nadzieję ,że jeśli pani Jublewska - spiker telewizyjny Tomasiak , Żyśko ,
Tracz i Kardasz przerżniecie referendum to złożycie rezygnację z bycia radnymi.
Gregor nie dreptaj tak bo i tak może powtórzyć się Ostrów.
z pewnością będą krzyczeć, że pieniądze zmarnowano
Ci co niektórzy dali sobie powód do późniejszej satysfakcji. Teraz krzyczą, że referendum to marnotrawstwo. Gorszym marnotrawstwem jest ustalenie terminu na 2 maja. Jeśli nie będzie frekwencji, to będzie to wyłącznie wina rządzącej koalicji. I kto zmarnotrawi pieniądze? Przypomina mi się hasło ub. stulecia wypisz wymaluj pasujące do dyplomacji lubartowskiej: panu to ja mogę nogę podać.
a cóż to w Ostrowie było slawoj111???
jeśli chodzi o plac, to moim ugruntowanym już zdaniem, trochę zieleni w mieście nikomu nie zaszkodzi, a tylko poprawi wizerunek naszego konsumpcyjnego społeczeństwa lubartowskiego
konsumpcja wina na ławeczkach
konsumpcja wina na ławeczkach to niedługo będzie widok archaiczny :-) do sprawy placu i całej tej wojny koalicyjno - obywatelskiej podchodzę z dużą rezerwą. Ale jako mieszkanka nie chcę kolejnego markeciku w betonowym klocku, który zasłoni kolejny odcinek ulicy.
ADWOCE
Sławoj111-ale elaborat wysmarowałeś.....żeby kogoś krytykować trzeba chociaż szkołę podstawową ukończyć.DNO.
Anno
Droga Anno ja już jestem w gimnazjum.
"artykulik", "do gazetki", "w
"artykulik", "do gazetki", "w szkółce"... gdyby ktoś tak do mnie mówił poczułbym się lekceważony. Z pewnością tak poczuła się odresatka komentarza i taki był twój zamiar slawoj111? Pod pseudonimem łatwiej jest lekceważyć innych, prawda? chociaż niektórym i z podniesioną przyłbicą przychodzi to łatwo, a niedaleko patrzeć, na ratusz chociażby.