Włamywacz zdemolował piwnicę radnego z Lubartowa
– Wątpię, że to przypadek, może ktoś chciał, żebym bardziej pilnował domu a nie zajmował się takimi sprawami jak tablica, po którą zgłosiłem się do urzędu – mówi radny.
W czwartek Krzyszczak przyszedł do urzędu miejskiego w Lubartowie po tablicę upamiętniającą katastrofę smoleńską. W czerwcu ktoś zostawił ją na placu w centrum Lubartowa. Tablica została usunięta, bo władze miasta uznały, że położono ją tam nielegalnie. Przez kilka miesięcy nikt się do niej nie przyznawał. Aż do czwartku.
Informację o tym, że zgłosił się po njią radny Krzyszczak opublikowaliśmy jeszcze tego samego dnia.
Krzyszczak mieszka w bloku w Lubartowie. – W czwartek wieczorem wszystko jeszcze było w porządku – opowiada. – W piątek rano zauważyłem, że ktoś uciął haki przy drzwiach do piwnicy i dostał się do środka.
Obok jest kilka innych piwnic, ale złodziej nawet nie próbowałsię do nich dobrać. Z piwnicy Krzyszczaka zabrał kilka drobiazgów i stare skrzypce. Potem dokładnie zdemolował pomieszczenie.
Radny uważa, że kradzież nie była przypadkiem.
- Złodziej dokładnie wiedział do kogo przychodzi: okradł tylko moją piwnicę, przyszedł ze odpowiednim sprzętem, którym bez problemu przeciął grube haki – mówi.
Radny zawiadomił policję.


























Kontakt:
kłopoty z pamięcią
Czy to ma być przedwyborczy chwyt marketingowy? Kto wiedział, że w Lubartowie mamy radnego wojewódzkiego? Może ktoś mnie oświeci, co zrobił dla naszego miasta? Dziwne, że w czasie kampanii wyborczej wróciła nagle pamięć i odwaga do przyznania się do tablicy. A może to długofalowe zaplanowane działanie? Ale mam nadzieję, że ludzie nie są naiwni i potrafią to ocenić.
Dzięki spiaca krolewno za wyszukanie linku http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20061028/NEWS0... .
Ludzie powinni mieć świadomość na kogo oddają głos.
Oczywiście "przypadek"
Kampania na całego - nikt o biedaku nie pamiętał ani o Samoobronie, aż tu nagle zły zbir zapragnął ugotować sobie zupę z ziemniaków pana radnego...
Porafrazując pewną reklamę: "mój sposób na udany duet":D
Jestem ciekaw czy przesłanie wyklejone na tylnej szybie, swego czasu krążącego po Lubartowie, busa "Dyrektorze Banku Spółdzielczego oddaj pieniądze!" (lub coś w tym stylu) nie było przypadkiem skierowane do "poszkodowanego"?
działania radnego
Bardzo proszę o informacje, jakie działania w poprzedniej kadencji podjął Pan jako radny samorządu województwa?
Po takim pytaniu można dostać mdłości.
@scijan:To pytanie radnego Ścisła przypomina mi opowieść o zebraniu aktywu partyjnego z lat 50-tych.Prowadzący zebranie chcąc wdeptać w błoto niewygodnego uczestnika zebrania zapytał go: towarzyszu Kowalski co towarzysz zrobił aby zapobiec agresji amerykańskiej na bratni naród koreański?Pytanie Ścisła ma identyczną głębię.Odwrócę nieco sytuację.O ile wiem radny Krzyszczak był częstym gościem na Sesjach Rady Miasta w Lubartowie.Panie radny Ściseł ile razy zwrócił się Pan do Krzyszczaka z jakąś sprawą o pomoc w Sejmiku,o załatwienie czegoś dla Lubartowa, czy choćby o jakieś informacje.Niech Pan nie doprowadza czytelników do wymiotów.
Pani Barbaro
Proste pytanie i nic więcej - chęć poznania działalności kolegi z samorządu wyższego szczebla. Rzeczywiście Pan Radny był kilka razy na sesji Rady Miasta, informował o pracach Sejmiku Wojewódzkiego. Nie mówił nigdy o swoich inicjatywach. Chciałbym je poznać, jeśli były . Uważam, że w moim pytaniu nie ma żadnej chęci wdeptania w błoto i żadnej głębi, którą Pani przedstawia. Kilka razy rozmawiałem z Panem Krzyszczakiem o bieżących sprawach samorządu.
Jesteśmy zdani na samych siebie
Taki wniosek wyciągnęłam po pismach skierowanych do Marszałka naszego województwa i Wojewody Lubelskiego ( luty 2009 ), gdy rozpaczliwie szukaliśmy pomocy w kwestii zmiany lokalizacji ZZO. Szkoda mojego czasu i tych, którzy zbierali podpisy osób negujących lokalizację przy ulicy Lipowej.
Odnośnie głosowania
Ludzie wcale nie muszą głosować na p. Krzyszczaka, żeby ponownie wszedł do sejmiku. Wystarczy, że zagłosują na listę, z której startuje, a pewnie to zrobią.
W poprzednich wyborach p. Krzyszczak wcale nie otrzymał dużo głosów - miał ich najmniej ze wszystkich radnych 3251 (następny w kolejności już 5458) i także mniej niż niektóre osoby z innych list, które do sejmiku się nie dostały. Rzecz w tym, że Samoobrona otrzymała ilość głosów dającą im jedno miejsce w sejmiku, a p. Krzyszczak był pierwszy na liście tej partii. Ba, p. Krzyszczak mimo najmniejszej liczby głosów był nawet vice-przewodniczącym sejmiku.
http://wybory2006.pkw.gov.pl/kbw/wynikiOkregJdn.html?okreg=060000-RDA/2
Więc teraz:
jeśli p. Krzyszczak ma na liście PiSu numer x, a PiS uzyska x lub więcej mandatów w sejmiku, to ów pan zostanie radnym niezależnie od tego, ile głosów otrzyma on sam. Zadecyduje suma głosów oddanych na wszystkich kandydatów z listy PiS, a nie głosy oddane konkretnie na tą osobę.