Wójt gm. Lubartów odpowiada radnemu: Postawione na głowie
1) powtarza Pan Radny nieprawdę pisząc, że zginął w Urzędzie wniosek mieszkańców dotyczący oświetlenia w Annoborze. O wątpliwości czy wniosek jest w urzędzie rozmawiał Pana brat - Radny Jarosław Małyska z wójtem Zwolińskim, któremu 22 lipca 2009r. okazano zarejestrowany w kancelarii i skierowany do referatu inwestycji wspomniany wniosek. Na sesji Rady Gminy Lubartów wyjaśniałem już tę sprawę, że wniosek nigdy nie zginął;
2) przy wdrożeniu inwestycji w Lisowie, na którą dostaliśmy 500 tys. zł z PROW-u głosował Pan Radny za jej realizacją, natomiast w przypadku boiska sportowego w Skrobowie to Pan Radny dokładnie wie, że inicjatywa zakupu kontenera jako rozwiązania tymczasowego do chwili zbudowania obiektu zaplecza „z prawdziwego zdarzenia” wyszła od Zarządu Klubu, i dobrze, bo zawodnicy tymczasowo mają gdzie się przebierać, gmina zakup finansowała;
3) pisze Pan, że wójt sprzedał nieruchomość w Skrobowie i to jeszcze z własną sugestią, jakoby działał niegospodarnie, bo cyt; „sprzedał za małe pieniądze budynki i duży teren”. Oświadczam, że Gmina w 1991 roku na wniosek wójta pozyskała z Państwowego Funduszu Ziemi nieruchomość o pow. 0.38 ha z budynkiem garażowym z przeznaczeniem na działalność gospodarczą. Uchwałą z dnia 24 listopada 1997 roku Rada Gminy Lubartów przeznaczyła tę nieruchomość do sprzedaży w drodze przetargu. W wyniku przetargu (29.01.1998r.) Komisja wybrała nabywcę, który zaoferował najwyższą cenę, a następnie w imieniu Gminy oświadczenie woli u notariusza złożyli Pan Stanisław Borzęcki - Zastępca Przewodniczącego Zarządu i Janusz Bodziacki - Przewodniczący Zarządu. Pomysł boiska na tamtym terenie zrodził się w 2006 roku, czyli 9 lat później.
4) Parlament Polski ustanowił dwa podmioty samorządowe (gminy i powiaty), aby zaspokajały potrzeby swoich mieszkańców. Każdy z nich został wyposażony w odpowiednie kompetencje i finanse oraz każdy z nich został zobowiązany do wypełniania swoich, podkreślam swoich obowiązków, w tym również w zakresie bezpieczeństwa – gmina na drogach gminnych, powiat na drogach powiatowych.
Jest stawianiem na głowie i demagogią z Pańskiej strony (mówi Pan o niej
w artykule „Wspólnoty”) obarczanie odpowiedzialnością za bezpieczeństwo na drogach powiatowych – wójtów i gmin. Pomimo jasnego podziału obowiązków
i odpowiedzialności, gminy zabiegają w powiecie o inwestycje i wykładają swoje pieniądze (zawsze kosztem swoich zadań, bo nie mamy jeszcze pieniędzy
w nadmiarze, działając jakoby na „szkodę własnej firmy”), na zadania powiatowe
w tym drogi i chodniki, bo chcą poprawić bezpieczeństwo i jakość życia mieszkańca będącego mieszkańcem gminy i powiatu jednocześnie. Chciałbym uzyskać od Pana Radnego chociaż jeden przykład, gdzie Powiat dołożył do inwestycji, do której zobowiązana jest gmina. Tak też w imieniu naszej Gminy, w przywołanym przez Pana Radnego piśmie z dnia 24 kwietnia 2007 roku, czyli prawie trzy lata temu, po ustaleniach na Konwencie Starosty, Burmistrzów i Wójtów w Ostrowie Lubelskim
w dniu 18 kwietnia 2007r., wystąpiłem do Starostwa Powiatowego w Lubartowie
z wnioskiem o inwestycje powiatowe - drogowe w ramach 10-ciu zadań,
a przebiegających przez Nowodwór, Nowodwór Piaski, Lisów, Trójnia, Skrobów, Skrobów Kol., Wola Mieczysławska, Rokitno, Mieczysławka, Annobór, Annobór Kol., Chlewiska i Łucka Kol. Deklarowaliśmy i deklarujemy własne środki. Dotychczas z udziałem naszych pieniędzy Powiat wykonał w roku 2009 odcinek chodnika w Łucce Kol. oraz prowadzi postępowanie podpisania umowy w ramach RPO na drogę biegnącą przez Lisów – Trójnię. Na pozostałe zadania czekamy. Dodatkowo po uchwaleniu budżetu w bieżącym roku i po sugestii Pana Radnego, wystąpiłem ponownie do Powiatu przypominając o naszych prośbach i deklaracjach. Natomiast niezrozumiałe jest dla mnie postępowanie przyjęte przez Powiat, „jakichś” corocznych konkursów dla wójtów, na zadania powiatowe i mówienie potem, że jedni wójtowie to są lepsi a inni gorsi. Słyszą to od Pana Radnego, słyszałem to podczas Sesji Rady Powiatu, stanąłem w obronie nieobecnego wójta gminy Serniki, kiedy mieszkańcy jednej z wsi, którzy przyszli zabiegać o budowę drogi powiatowej usłyszeli – idźcie w tej sprawie do wójta. Powiat nie jest „żadną władzą zarządzającą” dla własnych, podkreślam własnych zadań, a zobowiązanym ustawowo inwestorem. Żałuję tylko, bo tak odbieram treść słów Pana Radnego, że wizyta u Pana Starosty nie miała na celu wsparcia, o co prosiłem Pana na Sesji, moich starań o inwestycje na terenie naszej gminy, a tylko sprawdzenie czy wójt złożył wniosek w tej sprawie.
Na koniec, ironicznie brzmi dla mnie napisane przez Pana Radnego „Z poważaniem”, kiedy wcześniej, co wykazałem w pierwszej części mojego listu, poprzez powiedzenie nieprawdy, Pan Radny oczernia mnie wobec opinii publicznej.
Janusz Bodziacki
Wójt Gminy Lubartów



























Kontakt:
niejaki Piotrek
napisał tu na portalu niedawno ciekawy wniosek, który zapadł mi w pamięć, więc powtórzę: Ni stąd ni zowąd przed wyborami okazuje się że tyle spraw jest do załatwienia w rozmaitych gminach. A radni piszą teraz o tym listy otwarte. To co oni robili do tej pory? Trzeba było wcześniej rozliczać wójta i zarzucać mu wybiórcze inwestycje, a nie dopiero teraz.
dlaczego pan wójt nie
dlaczego pan wójt nie zareagował tak otwarcie na taki jeden artykuł o dotacjach unijnych . uważam, że bardzoej mu zaszkodził niż list otwarty jakiegos tam radnego
Panie Wójcie trochę honoru......
Po ostatnim "liście rozpaczy" opublikowanym w mediach w którym P.Wójt straszy sądem redakcję lubartów24 za publikację na temat rankingu gmin ;straciłem do niego resztę szacunku.
Prawda jest taka: Gmina Lubartów jest najgorszą gminą w wojewodztwie w pozyskiwaniu środków unijnych . To jest prawda udowodniona na liczbach i żadne "czary mary" Wójta " ani jego "strachy na lachy" tego nie zmienią . Ta odpowiedź którą napisał radnemu napewno jest tyle samo warta co jego ostatni list. Trochę honoru by się zdało.... Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i zabrać się za konkretną robotę. Jego zarobki są podobno najwyższe w powiecie i powinny do czegoś zobowiązywać - tak dla samej przyzwoitości.
Tylko winni się tłumaczą!
zwyczajnie nie daje sobie w kaszkę dmuchać
a ja uważam, że tłumaczą się ci którzy nie dają sobie w kaszę dmuchać. Daj spokój niki. Zawsze będzie tak, że wierchuszka będzie uprawiała minipatriotyzm lokalny w inwestycjach. I jeśli wojewoda, prezydent, wójt czy burmistrz zrobili drogę tam a nie tu, to najczęściej się okazuje że jakąś mieli do tego miejsca słabość i nie chodziło niestety o zwykły niewinny sentyment. Myślę że wójt na czarach się nie zna. Sąd redakcji nic nie zrobi, nie o sądy tu chodzi tylko o przyzwoitość i grę fair play, a tu pozostaje już tylko wymiana zdań między panami.
do Kurczakowskiego
Nie wiem dlaczego uważasz, że rok wyborczy jest złym czasem dla wyświetlania pewnych faktów, które pewnie gotowały się gdzieś wewnątrz rady od początku jej kadencji. Taki list otwarty to bardzo skuteczne jak się okazuje narzędzie i niezła motywacja dla wójta.
Gra o tyle jest nieczysta, że pan wójt ma dwudziestoletnie doświadczenie w takich gierkach i nie jednego radnego już wyprowadził w pole a do tego stoi za nim murem sztab urzędników obawiających się jakichkolwiek zmian w urzędzie. Do tego wójt dysponuje odkładaną na tą okazję gminną kasą, która pomoże wykazać jego gospodarność i zaradność.
Za to radny z opozycji może sobie pokrzyczeć na sesji aż mu gardło spuchnie a i tak przegłosują go Ci, którym wójt pomógł zdobyć miano zaradnego realizując ich obietnice wyborcze.
Rok wyborczy to idealny czas na zadawanie niewygodnych pytań, bo nasi gminni i powiatowi prominenci dwoją się i troją aby podlizać się wyborcom.
W tym roku zapewne najwięcej będzie przeciętych wstęg a czego się nie da skończyć to przynajmniej zostanie rozbabrane na tyle aby „ciemny lud to kupił” (cytując klasyka) i zapisał jako przejaw aktywności i zaradności władzy.
Gdyby taki list pojawił się na początku kadencji to być może wójt w ogóle by go nie zauważył i nie zareagował a teraz nawet jakieś pismo wysłano do powiatu a inne się odnalazło w gminie.
Oby więcej takich radnych w naszych samorządach. Władzy trzeba patrzeć na ręce i zadawać trudne pytania, bo inaczej bardzo szybko dochodzi do przekonania, że ma monopol na dobre rady i nieomylne rozwiązania.
Zgadzam się, że list otwarty
Zgadzam się, że list otwarty opublikowany w roku wyborczym, a właściwie w okresie przedwyborczym, to bardzo skuteczne narzędzie. Władzy trzeba patrzeć na ręce i zadawać pytania. Osobiście chciałabym mieć w pobliżu takiego radnego, który zawalczyłby o chodnik albo choćby o pobocze. W liście otwartym lub w jakiś inny sposób. Aby skutecznie i głównie przez wzgląd na swoich wyborców.