Wystawa w rocznicę stanu wojennego w LOK. Przynieś swoje pamiątki
Pamiątki z archiwum rodzinnego można przynosić do Lubartowskiego Ośrodka Kultury przy ul. Lubelskiej 68 (budynek Gimnazjum nr 2), od poniedziałku do piątku w godz. 8 - 16.
W tym roku przypada 30-lecie wybuchu stanu wojennego. Lubartowski Ośrodek Kultury z tej okazji postanowił 13 grudnia zorganizować wystawę z pamiątkami z tamtych czasów.
– Chcemy przybliżyć lubartowianom to, co działo się w tym czasie, w samym Lubartowie i jego okolicach – mówi Iwona Niewczas, instruktor LOK. – Idea ma na celu zebranie pamiątek z tego okresu. Pamiątek szeroko rozumianych, czyli zdjęć, znaczków, prasy podziemnej, która wtedy była drukowana, plakatów. Może znajdą się broszurki, flagi i to, co zachowało się w rodzinnych archiwach. Chcemy też zaprosić osoby, które w tamtym czasie czynnie uczestniczyły w różnych akcjach, aby opowiedziały nam o swoich przeżyciach.
Organizatorzy chcą wspomnianą wystawą pokazać młodym ludziom, co się wtedy działo. Czas, który 30 lat temu był trudny, dramatyczny, czasem nawet tragiczny.
Wystawa uzupełniona będzie maratonem filmowym. Tydzień po wystawie przewidziana jest projekcja dwóch filmów: „Człowiek z marmuru" i „Człowiek z żelaza", które opowiadają o tamtych czasach.
Pamiątki rodzinne są bardzo cenne, dlatego też każda przyniesiona będzie udokumentowana, a po wystawie zwracana. Zapraszamy wszystkich mieszkańców do wspólnego stworzenia niezwykłej wystawy z tamtych czasów.
Emilia Kosek


























Kontakt:
nie popieram, ale nie przesadzajcie
" ..... Czas, który 30 lat temu był trudny, dramatyczny, czasem nawet tragiczny..."
trudny, dramatyczny a czasami nawet tragiczny to jest teraz z powodu braku pracy, w tamtym okresie bezrobotni dostawali nawet nakaz pracy. A praca i płaca to podstawa życia.
Mam
Znalazłam właśnie swoją wkładkę na kartki!
też mam
ale wcześniej nie miałem wkładek na cukier, mąkę i inne rzeczy i mogłem je kupić bez żadnych ograniczeń. To tylko tym okresie zabrakło, przed stanem wojennym i po stanie wszystko było.
Jadjan
@jadjan:Powiem ci kolokwialnie: przestań pieprzyć głupoty i kompromitować się.
gregor ile masz lat
ja nie wyczytałem, ja to przeżyłem i wiem
To masz za cały komentarz...
http://katalog.bip.ipn.gov.pl/listNames.do?idx=G&katalogId=4&pageNo=1&na...
Do tego to( znajdź Lubartów)
@Gregor:http://www.darpoint.pl/pages/wos.htm i to: http://czerwonybor.pl/historia.html
ja nie mówię, że było wspaniale
ale tak przy okazji, gdzie te spełnione 21 postulatów, gdzie te wypłacone 100 tyś. dla każdego, gdzie ta druga Japonia.
O to zapytaj....
@jadjan:...Bolka i jego najbliższe otoczenie oraz jego dzisiejszych apologetów. Ja byłem tylko "mięsem armatnim" (zapewne tak jak ty) z jakiegoś peryferyjnego Lubartowa.
a moze ja tak opisze
wspomnienia mojej siostry i jej rozpacz, która straciła pracę i nie miała za co żyć, a była już za stara, tak uważali pracodawcy, natomiast do otrzymywania emerytury za młoda.
Polecam do odsłuchania
Bardzo ciekawa rozmowa
http://www.polskieradio.pl/9/1363/Artykul/477234,Legenda-podziemia-w-God...
To ja napiszę trochę od siebie
Po pierwsze Gregor, skoro jesteś taki doświadczony w tej walce o wolność, powiedz mi o jaką niepodległość walczyli na przykład dzisiaj, 11.11. w stolicy nasi narodowcy? Po drugie, czy ktoś wie, ile kosztują polskich podatników odszkodowania wypłacane sukcesywnie byłym represjonowanym działaczom Solidarności czy innym weteranom wojennym walczącym swego czasu o tę wolność? Podobno walczyli o ideę. Odnośnie wojska- mam na myśli tzw. obowiązkowy, jeszcze niedawno, pobór wojskowy. Niektórzy uważają, że to była czasem dobra szkoła, ucząca też samodzielności i dyscypliny. Osobiście nie przepadałem za ćwiczeniami wojskowymi rezerwy w zimie, na poligonie w Nowej Dębie. Ale jednak, nawet przed i w okresie stanu wojennego, gdy tam mnie powoływano, to starałem się podołać obowiązkom, od d-cy plutonu, przez d-cę kompanii, do szefa sztabu batalionu. Takim skromnym facetem jestem, po prostu starałem się, nie „olewałem”, ja wojsko traktowałem poważnie. Do czasu, gdy powiedziałem „dość” samemu d-cy lubelskiego garnizonu- niech inni „migacze” mnie zastąpią. Kilka lat temu byłem też ciekawy, czy odnotowano mnie w IPN-ie, tak na wszelki wypadek, bo noszę popularne nazwisko. Otrzymałem oficjalne zaświadczenie (nr 489/2005), że nie. Wracając do sporów ideologicznych, ale tych przyziemnych. Wiemy, że w PRL-u wiele osób wykonywało fikcyjną pracę, jak wspomniał jadjan- każdy miał zagwarantowane prawo, a nawet czasem obowiązek pracy. Ważne, że po jakimś czasie, krótszym czy dłuższym (znajomości jak zawsze miały znaczenie) można było to spółdzielcze, niemal „darmowe” od państwa, mieszkanie otrzymać. Myślę, że wielodzietne rodziny miały łatwiej w PRL-u aniżeli dzisiaj. Przede wszystkim żywność była relatywnie tania. W latach 80-tych i 90-tych, co roku zimą i latem mogłem zorganizować bez większych problemów niedrogie (co prawda siermiężne) obozy dla licznej grupy dzieci i młodzieży. Za studia, jak dotąd, nie ma wielkich opłat - w porównaniu do Anglii czy USA. Itd. Nie licytujmy się, czy generalnie było lepiej. Zależy dla kogo. Teraz lepiej radzą sobie ci, którzy mają dobrze płatną pracę lub nieźle prosperującą firmę. Ale powiększa się, moim zdaniem, grupa ludzi, której wiedzie się gorzej aniżeli za PRL-u. Dodam jeszcze, że w latach 80-tych czy na przełomie 80/90-tych niektórzy ogromnie zyskali, inni stracili na dewaluacji/denominacji ? złotego (może jakiś ekspert finansowy mógłby na ten temat się wypowiedzieć, bo to ciekawa sprawa). Sporo było inwestycji, w Lubartowie również. Potocznie ujmując ludzie mieli pieniądze, ponieważ w sklepach brakowało towaru, ale nie było też tylu dłużników, jak obecnie. Po stanie wojennym- nastąpiła oczywista izolacja od świata zachodniego, co miało swoje reperkusje. To były inne czasy, nawet samochodów było mniej nie tylko u nas, nowinki techniczne z reguły mogły „przychodzić” jak zwykle z postępem technicznym, z Zachodu. Z nimi demokracja, kapitalizm czy wolny rynek -„jak zwał tak zwał” (przepraszam za zapożyczenie)... i nowe problemy. A do Unii Polskę wprowadziła lewica. Proszę jeszcze na koniec „o spokojną, rzeczową dyskusję, o nie obrażanie epitetami”...(jeżeli będzie polemika).
Wycofuję
pytanie do Gregora. Zgodzimy się, że awanturę wywołali zwykli chuligani, w większości tzw. kibole? Sprowokowała mnie niezbyt uprzejma riposta do jadjana. Co do kartek, uważam że żywność była za tych czasów naprawdę tania (i może m.in. próbowano ograniczyć popyt wprowadzając te kartki_- nonsens?, a może ciut prawdy; chociaż też wiadomo, że w dużych ilościach eksportowano np. mięso na Wschód- w ramach tzw. wymiany towarowej, nie wiem, czy tak niekorzystnej, jak przedstawiała wówczas Solidarność...) itd. Zgadza się, że gospodarka była niewydolna, jak również- że były oczywiste restrykcje po wprowadzeniu stanu wojennego...
Bez komórek, internetu
Człowiek nie był uwiązany do komórki, uzależniony od internetu. Ech.......
Nie jestem ekonomistą,
nie działałem w "sferze gospodarczej", więc nie powininem się chyba wypowiadać na te tematy. A jednak teraz nurtuje mnie m.in. zagadnienie kartek. Więc spróbujmy wyobrazić sobie obecnie sytuację gospodarczą Polski bez współpracy gospodarczej z Europą Zachodnią i nie tylko. A tak było po wprowadzeniu stanu wojennego. Może nie było tak źle z polską gospodarką, a na pewno nie było tylu bezdomnych, głodnych (dzieci?- może teraz bardziej media problem nagłaśniają?) i potrzebujących wsparcia ludzi...Obawiam się, że efektem tej akcji może być jednostronne, nieobiektywne przedstawienie sytuacji w kraju początka lat 80-tych.itd. Wydajność pracy była o wiele niższa, bo nie było takiego przymusu ekonomicznego jak obecnie i to już była jedna z przyczyn upadku tamtego systemu. Teraz jednak z kolei wraca inne polityczne zagadnienie- wyzysku.... Może ktoś bez inwektyw spróbuje skorygować te luźne uwagi? Skoro temat został wywołany. Mam nadzieję, że nie będzie ukierunkowany tylko poglądami politycznymi.
Jeszcze
zauważyłem błąd merytoryczny cyt. "wybuchu stanu wojennego". Samo to sformułowanie wydaje się być tendencyjne. Jeszcze niedawno podawano opinię społeczeństwa polskiego na temat "wprowadzenie stanu wojennego". Nieznaczna większość Polaków nie potępia tegoż wydarzenia, a przychyla się do zdania, że uratowało to Polskę przed wojną domową...
Pamiętam,
że rozprzężenie gospodarcze przed wprowadzeniem stanu wojennego było w Polsce ogromne. Oczywiście wmawiano, że ludziom z Solidarności chodzi wyłącznie o politykę, ale czyż tak nie było w przypadku większości wodzów tego wówczas 10- milionowego związku „zawodowego”? Ja też wtedy należałem do Solidarności, bo nie podobała mi się fasada „demokracji” monopartyjnej PZPR. Ale wiele rzeczy również nie podobało mi się w Solidarności. Miałem wrażenie, że naprawdę nie wszystkim zależało wówczas na pracy, co dzisiaj z perspektywy jest zrozumiałe- bo nie było właścicieli, a tych którzy chcieli w imieniu właścicieli- państwa, zaprowadzić jakiś ład w (państwowych- „niczyich”?) zakładach pracy, czyli dyrektorów firm, wywożono na taczkach (o, może ktoś przyprowadzi do LOK-u taczkę z okresu strajków Solidarności- jako przykład buntu, ale również braku szacunku dla pracy, moim zdaniem). Nie dziwmy się więc, że okresowo, w tym chaosie gospodarczym, były kartki, a jedynym rozwiązaniem stała się z czasem zmiana systemu polityczno-gospodarczego. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby wówczas, w okresie tego wielkiego rozprężenia, sama Solidarność mogła zapanować nad sytuacją. Chyba, że z pomocą Zachodu, NATO, szczególnie USA, ale przecież to było nierealne przy ówczesnej militarnej potędze ZSRR. Solidarność przetrwała, ale z hasłami obecnie- moim zdaniem, lewicowymi.
Pamiętacie ten wierszyk?
Kto ty jesteś ? - komercjuszek,
Jaki znak twój - pusty brzuszek,
Gdzie jest mięso? - w obcym kraju,
W jakim kraju? - ja nie znaju ...
Oczywiście, że wprowadzono stan wojenny, żeby (skłaniam się ku Pana opinii) uchronić kraj przed zamętem.
Czy dzieliliśmy świat na Tamtych - Złych i Nas -Dobrych? Raczej tak bym tego nie ujęła. Z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się, że (idealizuję;) w tamtych czasach wszystko było bardziej czytelne..Wiedzieliśmy dobrze z kim można rozmawiać, a z kim o pewnych rzeczach nie należy mówić. Była to taka wzajemna - milcząca akceptacja, bo byliśmy sąsiadami, żyliśmy obok siebie, wspólnie się bawiliśmy itd. W dniu ogłoszenia stanu wojennego miałam lat 13. Ktoś powie - to nie wiek na poważne rozmowy. Nieprawda. Myśmy tym żyli.
Co stało się potem? A, to już zupełnie inna historia...
Niepokoi mnie jeszcze jedna rzecz, a mianowicie - gdzie są dziś ludzie Lewicy? Dlaczego na ten temat się nie dyskutuje? Czy ta cisza oznacza, że się wszyscy ze sobą pięknie zgadzamy? A to podobno w tamtym okresie kwitnąca cenzura ograniczała Nam wyrażanie własnych przekonań :))
PS.
To gorzki śmiech...
Tak myślę,
że buntownicy często z samej natury, charakteru, byli, są i będą. Pytanie, czy takie bunty (czy burdy- wczorajsze?) mogą być wykorzystywane, np. przez polityków... Zastanawiam się nad wczorajszymi zamieszkami w Warszawie. Kiedyś pierwsze, może nawet podobne bunty, również nazywano chuligańskimi. Tu jednak swoją frustrację wyładowuje młodzież, wówczas byli też robotnicy, przeważali młodsi - właśnie buntownicy... Może bredzę.
Wtedy,
podobno (czerwonymi literami piszę?; ciekawe), robotnicy walczyli o godniejsze życie, wyższe płace, a przy okazji z ZSRR - o wolność (moim zdaniem, ekstremalnego komunizmu w PRL-u, po śmierci Stalina, nie było). O co teraz może walczyć młodzież? To pytanie do ewentualnych polemistów...Na pewno ustrój się nie zmieni. Poza tym mamy dług wobec Unii- przypominają o tym tablice wystawiane przy różnych inwestycjach z udziałem środków unijnych...
Ewentualna Polemistka ;)
O co teraz walczy młodzież? Z tym jest różnie.
"Jedna" młodzież działa w klubie wolontariusza, pomagając w znoszeniu trudów dnia codziennego."Druga" młodzież walczy o szerokość chodnika, tzn. ile wychylę się na boki, tyle mojego. Odpowiedzialnie trzeba przyznać, że to My - starsze pokolenia- przekazujemy im pewne wartości.
Prawo do godnego życia, o które się upominamy, nie jest spisane czerwoną czcionką. Wobec tego, każdy kto popiera ten postulat powinien być nazwany socjalistą(?). Nie spotkałam się nigdy z manifestacją, której uczestnicy domagali się prawa do kartonowego pudła, przy nawiewie ciepłego powietrza z systemu klimatyzacji...Albo z rewolucyjnym hasłem "Precz z obiadem!"
mieliśmy żyć godnie
"... O co teraz może walczyć młodzież? .."
o pracę i godne wynagrodzenia bo mamy dużoooo młodzieży i to z Lubartowa i okolic, gdzie wyjechali za granicę, bo jak już dostaną pracę to za żałosne wynagrodzenie bo 1 tys. - 1,5 tys. to już luksus. I jak tu przeżyć mając rodzinę, a nawet i bez.
Owszem
Elu, jadjan... itd.? Mogę być, a nawet „czuję się” liderem lewicy lubartowskiej, ujmując to nieskromnie. Jeżeli ktoś „chce mi zagrozić”- niech zabierze głos w publicznej dyskusji, przede wszystkim ze mną. Owszem, Zbyszek M. był godnym przeciwnikiem...Ja wtedy tam nie „pasowałem”. I teraz też nie muszę. Mam satysfakcję, dzięki demokracji- że mogę pisać, a nie znajduję godnych przeciwników z lewicy- więc rzucam rękawicę...
I bardzo dobrze!
@W. Nowak:W związku z tym, że sama mam lewicowe poglądy(jako członek SDPL-może już były..) - rękawicy nie podejmę :)
Fajnie
jest się tak pobawić...Na tym kończę swoje komentarze. Czytelnicy nie znoszą powtarzania się komentatora. Zresztą mamy także inne problemy i obowiązki.
Znalazłem
tekst- informację o wystawie, do którego napisałem ten komentarz:
Rocznica stanu wojennego.
11 XII w niedzielnym głównym wydaniu dziennika TV, korespondentka TV (M.Stepan?) stwierdziła z akcentem: stan wojenny był zły! I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby minutę wcześniej nie przytoczono wyników sondażu OBOP?: 51% Polaków uważa, że wprowadzenie stanu wojennego było uzasadnione, 36% jest przeciwnego zdania....Tymczasem właśnie spikerka podsumowuje temat jednoznacznie. Należę do tych, którzy uważają, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie! Dodam też, że przed 13 XII 1981 roku odczuwałem atmosferę zbliżającej się konfrontacji, a nawet wojny domowej. W drugim dniu obowiązywania stanu wojennego otrzymałem rozkaz (wojskowi przyszli osobiście) natychmiastowego zgłoszenia się do wojska. Poszedłem po 2 następnych dniach i tym wyraziłem na swój sposób „jakiś tam” protest...
I
@W. Nowak:w tamtym czasie dwa dni zwłoki były dla władzy sygnałem dezaprobaty, lub samej tylko wątpliwości.
Ale musiałem stanąć do raportu
przed dowódcą garnizonu lubelskiego i po żolniersku (czyli w formie meldunku) poinformować o przyczynie zwłoki. Powiedziałem szczerze (choć oględnie), że mam już dość tych tzw. "ćwiczeń rezerwy", że z pewnością znajdą innych na moje miejsce (jeżeli głębiej zajrzą do swoich przepastnych szuflad)...Zaznaczam, że byliśmy w odwodach (" na wszelakij słuczaj""?)
Rocznicowo. Korzystając z gościnności portalu
na którym nie tylko „miele się lubartowskie ziele” (takie autorskie trywialne wtrącenie) i m.in. dlatego, że czyta mnie bystra Ela W. pozwolę sobie na kolejny rocznicowy historyczny skrót myślowy. Oczekiwałem ataku ze strony ekstremisty, np. prawicowego... Ale widocznie nie jestem zbyt lewicowy. Więc w tym skrócie myślowym stawiam m.in. tezę, że większość ważnych funkcjonariuszy PZPR, chociażby tych z KW w Lublinie (znałem niektórych), podszywała się w PRL-u pod lewicowców (siebie mógłbym zaliczyć dzisiaj- do „poziomek”, stawiałem np. niewygodne pytania odnośnie demokratyzacji). Oni dobrze znali kapitalizm, jeździli tam bez przeszkód. Mieli zaplanowane interesy jeszcze przed oddaniem władzy, przecież byli najlepiej zorientowani, co się opłaca w nadchodzącej gospodarce wolnorynkowej. Zauważmy przy okazji, że przeważająca większość członków „Solidarności” wierzyła wówczas w hasła socjalistyczne, które były ujmowane także w postulatach. Ale nie potępiam okrągłego stołu ani oczywiście imiennie uczestników tychże porozumień. Myślę, że w pierwszym szeregu z obu stron byli ideowcy, jednak nieuchronna zmiana ustroju nie pozostawiała złudzeń ludziom znającym kapitalizm, szczególnie tym bardziej wykształconym...(bo moim zdaniem, większość szeregowych członków Solidarności nie przewidywała takich drastycznych konsekwencji; ale to to już było...-/ad przytaczana też tutaj przyśpiewka). I raczej już nie mój problem. Wypalam się chyba politycznie. Nie będę zanudzać. To tylko takie rozmyślania rocznicowe.
Jednak "ku pamięci", bo pamięć kształtuje tozsamość...(≈JP II)
Nie należałam do PZPR, ale przyznaję się do poglądów lewicowych (dot. przede wszystkim sprawiedliwości społecznej, jako najważniejszego z postulatów).
Subiektywnie: wspomnienia, które zachowałam nie są kronikarskim zapisem wydarzeń, jako nastoletnie dziecko pamiętam bardziej emocje, które towarzyszyły tamtym chwilom. Wszędzie – przed, po i w międzyczasie – obok życia, które toczyło się „normalnie”(w końcu wróciliśmy do szkoły) tematem nr 1 była polityka. Nie mam zamiaru idealizować, ale kiedy - jako „młodsza młodzież”- dowiedzieliśmy się, że internowano męża naszej pani od fizyki, staraliśmy się - jako przejaw naszej solidarności - o poprawniejsze;) zachowanie. Nigdy potem nie odczułam tak silnego poczucia wspólnoty. Chociaż podobno tylko „pierwszy elementarz” jest tak ...kolorowy;)
Z perspektywy upływu lat i biegu zdarzeń uważam, że Pana ocena jest sprawiedliwa.
Tylko edytowałem,
bo te słynne ćwiczenia rezerwy odbywały się przed i w okresie stanu wojennego (dlatego komentarz zmienił miejsce?)
Zamiast ogladać 13.XII.
po głównym dzienniku TV film propagandowy (solidarnościowy?) wolę jednak pisać. Ja nie popadam z jednej skrajności w drugą... Dzisiaj 13.XII. podano, że NATO (!dlaczego NATO i dlaczego dzisiaj?) ujawniło, jakoby interwencja sowiecka w 1981 roku nam nie groziła. Prawdopodobnie nie, bo mogłoby to rozpętać większą wojnę. Moim zdaniem także z powodu zapewnień dowództwa polskiego wojska, że sami zapanują nad sytuacją. Frontalny atak na odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego zarówno ze strony premiera, jak opozycji jednak mnie zastanawia. Nie rozumiem tej wewnętrznej sprzeczności także w TV, gdzie z jednej strony pada stwierdzenie, że nie powinno się świętować takich rocznic, a zaraz potem wyrażany jest żal, że 20% młodzieży nic nie wie o 13 XII....Wmawia się, że na sklepowych półkach był wówczas tylko ocet. Ja nie pamiętam takich obrazków ani jakiejś głodówki. Natomiast brakowało mi podrobów, widocznie miałem dość szynki...Z kasyna nie korzystałem.
I jeszcze jedno albo dwa
- można to oceniać z dystansem, ja piszę poważnie: Premier nie powinien pognębiać Generała, bo dzięki temu (stanowi wojennemu) mieliśmy wysoki przyrost naturalny, który moim zdaniem chroni nas obecnie przed większym kryzysem...Uważam także, że mimo restrykcji Zachodu (nadrabiano to stamtąd pomocą humanitarną i dolarami dla podziemia...) państwo polskie radziło sobie nieźle. Przede wszystkim zapanował przynajmniej jakiś ład, bo tego rozprężenia i bałaganu przed 13 .XII. było za dużo! I pewnie za dużo było też chętnych do dzielenia się władzą oraz profitami...
Na odzyskanie przez Polskę
suwerenności (odzyskanie niepodległości to dla mnie zbyt przesadne określenie) wpłynął zasadniczy czynnik: blok wschodni- ZSRR/Układ Warszawski nie mógł na dłuższą metę współzawodniczyć z NATO/USA w dalszym wyścigu zbrojeń bez uszczerbku ekonomicznego, co zauważył rozumny Gorbaczow...Odpuszczono Polskę, potem innych. Przy okazji. Możliwe, że inaczej oceniano w PRL-u ZSRR w porównaniu do carskiej Rosji (także wskutek indoktrynacji)? Dla mnie wówczas byli to jakby inni Rosjanie, bardziej słowiańscy, przecież przeżyli taką straszną wojnę domową (mam na myśli tę- po rewolucji 1917r....), nie ukrywajmy- wojnę polityczną, ustrojową. Teraz mają tam kapitalizm i też nie wszyscy są zadowoleni.
Zmarnowana dekada...?
Jakże często słyszy się to określenie do lat 1980-89. Użyjmy więc wyobraźni i wyobraźmy więc sobie spokojne przemiany w Polsce np. na przełomie 1981/82 roku...W tamtej sytuacji geopolitycznej, wśród 10-milionowego wrzącego związku „Solidarność”, w którym jednak dominowały hasła naprawy socjalizmu? Wyobraźmy sobie nagłą prywatyzację państwowych molochów, gdzie władzę przejęli związkowcy...itd....
Z cyklu kogel-mogel /to też pamiętam z dzieciństwa; żółtka jajek
ucierane z cukrem/.
Dlaczego nie potępiam stanu wojennego?/ta wystawa jest przedłużeniem działalności IPN?/. Pewnie dlatego, że dla mnie dekada lat 80-tych była najfajniejsza, określając językiem młodzieżowym. Miałem przede wszystkim satysfakcję z wykonywanej pracy...Dla innych lata 80-te również były pomyślne, szczególnie pod względem finansowym. Niektórzy nauczyciele pracę w szkole traktowali jako drugie źródło dochodu, bowiem bardzo opłacalne było np. szkółkarstwo, ogrodnictwo. Mój szwagier też jest tego przykładem. Niedawno kupił samochód za cenę mojego domu (który nabyłem lekko się zadłużając, po sprzedaży M3). Teraz młody człowiek, żeby kupić dom, musi brać kredyt na 30 lat, dwukrotnie wyższy od wartości domu i przy tym bardzo dobrze zarabiać, zdecydowanie powyżej średniej krajowej. Jeszcze wcześniejsze lata 70-te wspominam ze względu na zbliżające się święta (były to również beztroskie studia, gdy państwo opłacało podstawowe potrzeby). A są to smaki podpłomyków, pierogów pieczonych w wiejskim piecu: ze słodkim serem, makiem, kaszą; teraz takich już chyba nie ma (te pierogi pieczone były dość często, kilka razy w miesiącu). Dobrze, że w TV są fajne kabarety, bo IPN już przesadza z tymi smutnymi rocznicami (masakry- jak to poważni brzmi, ale w którym państwie na świecie władza byłaby bezradna, gdyby palono ich siedziby?- w tym przypadku KW PZPR)...I tak w jednej TV podano, że w rocznicę 1970 r. w Szczecinie udział wzięło kikadziesiąt osób, w drugiej- że kilkaset, co nie zmieni faktu, że pracy dla stoczniowców generalnie nie ma....
IPN jest prawicowy dla mnie (to jest moje zdanie- niech będzie prowokacją), ponieważ np./jeden z przykładów/ gloryfikuje tzw. żołnierzy wyklętych, którzy strzelali do swoich, myśleli o III wojnie światowej (Zachodu przeciwko ZSRR), inaczej myślących, pracujących, chcących jednak odbudować ten kraj powojenny pokojowo...(uprzedzając zarzut o homo sovieticus?- przypisuję Solidarności jedynie 30% zasług w przywróceniu suwerenności Polski)... Ale spodobała mi się dzisiaj, tzn.17.12., Solidarna Polska, występując z Janosikowym, czyli propozycją większego podatku od najlepiej zarabiających...Jakby wyprzedzili lewicowców?
i dużo cukru w cukrze :)
Nie śni mi się, powiedzieć o sobie: my - naród.
I nie wydaje mi się, żeby słuszne było gloryfikowanie którejkolwiek ze stron. A właściwie - Pan przynajmniej stara się ocenić sytuację bezstronnie (lub sprawiedliwie).
Nie wiem, czy to skłonność do popadania ze skrajności w skrajność, ale mnie nachodzi taka refleksja, że trudno jest wznieść się ponad przynależność, czy środowisko rodzinne, by dokonać próby bezstronnej oceny, tak stanu wojennego, jak w ogóle czasów po II wojnie światowej.
Prawdą jest, że przez lata o żołnierzach AK nie mówiło się wcale, lub negatywnie.
Ale prawdą jest też, że żołnierze BCh walczyli w obronie swojego kraju. Tutaj – na miejscu. Nie mówię o dowódcach, o tym kto i dlaczego ich inspirował, tylko o zwykłych szeregowcach. Jeżeli przez lata odmawiano prawa do szacunku i pamięci żołnierzom AK, dlaczego tak łatwo zapomina się o chłopach, którzy chcieli bronić po prostu swojego kawałka ziemi, albo o żołnierzach LWP walczących z UPA.
Nie wydaje mi się, żeby tym zwykłym żołnierzom przyświecała jakaś szczególna ideologia, poza obroną swojej ziemi.
I z drugiej strony – nie kojarzę, żebym słyszała o spektakularnej fali emigrantów, powracających do Polski po roku 1989. Do tzw. wolnej Polski.
Można oceniać dowódców, podejmowane przez nich decyzje, czy też decyzje podejmowane przez pojedynczych ludzi.
Natomiast na jednostronną ocenę zwykłych żołnierzy czy AK, czy BCh, LWP w kategoriach czarno – białych, ja się zwyczajnie nie godzę.
Ja się nie wstydzę, że mój dziadek był wychowankiem Uniwersytetu Ludowego w Szycach.
Gloryfikowany „Zachód” nie miał żadnego interesu w suwerenności Polski.
A może ma, ale teraz w stosunku do suwerenności gospodarczej.
A co do czasów ’89+… solidarność, czy obraz narodu stopniowo wyzbywającego się idei solidaryzmu społecznego?
Cytat dot. 21 postulatów: „Strajkujący przedstawili również szereg żądań ekonomicznych i socjalnych. Domagali się przeprowadzenia zmian w gospodarce, aby kraj mógł wyjść z kryzysu. Postulowali zwiększenie wsparcia dla osób wychowujących dzieci. Za ważne uznali też skrócenie wieku emerytalnego i reformę służby zdrowia. W ostatnim postulacie domagali się wolnych sobót.”