drukuj

Wójt Gminy Lubartów

Zdjęcie 1 z 1
Wójt Gminy Lubartów
Wójt Gminy Lubartów

Wójt Gminy Lubartów

autor: Gmina Lubartów Zdjęcie pochodzi z: Wójt gm. Lubartów odpowiada radnemu: Postawione na głowie
  • Wójt Gminy Lubartów

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Kurczakowski
Kurczakowski wt., 2010-03-02 10:58

niejaki Piotrek

napisał tu na portalu niedawno ciekawy wniosek, który zapadł mi w pamięć, więc powtórzę: Ni stąd ni zowąd przed wyborami okazuje się że tyle spraw jest do załatwienia w rozmaitych gminach. A radni piszą teraz o tym listy otwarte. To co oni robili do tej pory? Trzeba było wcześniej rozliczać wójta i zarzucać mu wybiórcze inwestycje, a nie dopiero teraz.

rafpaf
rafpaf wt., 2010-03-02 12:16

dlaczego pan wójt nie

dlaczego pan wójt nie zareagował tak otwarcie na taki jeden artykuł o dotacjach unijnych . uważam, że bardzoej mu zaszkodził niż list otwarty jakiegos tam radnego

niki
niki śr., 2010-03-03 12:25

Panie Wójcie trochę honoru......

Po ostatnim "liście rozpaczy" opublikowanym w mediach w którym P.Wójt straszy sądem redakcję lubartów24 za publikację na temat rankingu gmin ;straciłem do niego resztę szacunku.
Prawda jest taka: Gmina Lubartów jest najgorszą gminą w wojewodztwie w pozyskiwaniu środków unijnych . To jest prawda udowodniona na liczbach i żadne "czary mary" Wójta " ani jego "strachy na lachy" tego nie zmienią . Ta odpowiedź którą napisał radnemu napewno jest tyle samo warta co jego ostatni list. Trochę honoru by się zdało.... Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i zabrać się za konkretną robotę. Jego zarobki są podobno najwyższe w powiecie i powinny do czegoś zobowiązywać - tak dla samej przyzwoitości.
Tylko winni się tłumaczą!

Kurczakowski
Kurczakowski śr., 2010-03-03 13:04

zwyczajnie nie daje sobie w kaszkę dmuchać

a ja uważam, że tłumaczą się ci którzy nie dają sobie w kaszę dmuchać. Daj spokój niki. Zawsze będzie tak, że wierchuszka będzie uprawiała minipatriotyzm lokalny w inwestycjach. I jeśli wojewoda, prezydent, wójt czy burmistrz zrobili drogę tam a nie tu, to najczęściej się okazuje że jakąś mieli do tego miejsca słabość i nie chodziło niestety o zwykły niewinny sentyment. Myślę że wójt na czarach się nie zna. Sąd redakcji nic nie zrobi, nie o sądy tu chodzi tylko o przyzwoitość i grę fair play, a tu pozostaje już tylko wymiana zdań między panami.

mieszkaniec
mieszkaniec pt., 2010-03-05 18:53

do Kurczakowskiego

Nie wiem dlaczego uważasz, że rok wyborczy jest złym czasem dla wyświetlania pewnych faktów, które pewnie gotowały się gdzieś wewnątrz rady od początku jej kadencji. Taki list otwarty to bardzo skuteczne jak się okazuje narzędzie i niezła motywacja dla wójta.
Gra o tyle jest nieczysta, że pan wójt ma dwudziestoletnie doświadczenie w takich gierkach i nie jednego radnego już wyprowadził w pole a do tego stoi za nim murem sztab urzędników obawiających się jakichkolwiek zmian w urzędzie. Do tego wójt dysponuje odkładaną na tą okazję gminną kasą, która pomoże wykazać jego gospodarność i zaradność.
Za to radny z opozycji może sobie pokrzyczeć na sesji aż mu gardło spuchnie a i tak przegłosują go Ci, którym wójt pomógł zdobyć miano zaradnego realizując ich obietnice wyborcze.
Rok wyborczy to idealny czas na zadawanie niewygodnych pytań, bo nasi gminni i powiatowi prominenci dwoją się i troją aby podlizać się wyborcom.
W tym roku zapewne najwięcej będzie przeciętych wstęg a czego się nie da skończyć to przynajmniej zostanie rozbabrane na tyle aby „ciemny lud to kupił” (cytując klasyka) i zapisał jako przejaw aktywności i zaradności władzy.
Gdyby taki list pojawił się na początku kadencji to być może wójt w ogóle by go nie zauważył i nie zareagował a teraz nawet jakieś pismo wysłano do powiatu a inne się odnalazło w gminie.
Oby więcej takich radnych w naszych samorządach. Władzy trzeba patrzeć na ręce i zadawać trudne pytania, bo inaczej bardzo szybko dochodzi do przekonania, że ma monopol na dobre rady i nieomylne rozwiązania.

Kasjopea
Kasjopea pt., 2010-03-05 19:27

Zgadzam się, że list otwarty

Zgadzam się, że list otwarty opublikowany w roku wyborczym, a właściwie w okresie przedwyborczym, to bardzo skuteczne narzędzie. Władzy trzeba patrzeć na ręce i zadawać pytania. Osobiście chciałabym mieć w pobliżu takiego radnego, który zawalczyłby o chodnik albo choćby o pobocze. W liście otwartym lub w jakiś inny sposób. Aby skutecznie i głównie przez wzgląd na swoich wyborców.