Czarną koszulkę z sercem założyłam na znak solidarności ze Stowarzyszeniem Pomocy Dzieciom "Niech się serce obudzi" im. Jana Pawła II w Lubartowie. Wspieram akcję odliczania 1 % podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Podziel się z innymi, nawet jeśli masz niewiele.
fakty. Zwłaszcza referendum dotyczące losów Placu Piłsudskiego z referendum dotyczącym odwołania burmistrza Lubartowa. Znajomi którym opowiadam,że tu w Lubartowie zapowiadają się przed wyborami dwa referenda, nie chcą wierzyć w taki demokratyczny potencjał naszego "grodu" :)
Prawo polskie jest i tak łaskawe dla rodzin. Na przykład weźmy taki norweski urząd Barnevernet. W ubiegłotygodniowym Przekroju można było przeczytać o nim mrożący krew w żyłach artykuł pt. "Złodzieje dzieci". Fragment: "Fatalną opinię na temat Barnevernet mają nie tylko poszkodowani rodzice. Nordycki Komitet Praw Człowieka (NKPC) co roku zgłasza do Rady Europy i ONZ przypadki „naruszania przez norweskich urzędników praw rodziny do prywatności i wolności”. Według komitetu imigranci, bezrobotni i rodzice samotnie wychowujący dzieci często padają ofiarą biurokratycznej nadgorliwości, a „niektórzy rodzice zastępczy mają przyjmować wychowanków głównie dlatego, że to się finansowo opłaca. A tu cały artykuł: http://przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,6383.html
Zgadzam się, że list otwarty opublikowany w roku wyborczym, a właściwie w okresie przedwyborczym, to bardzo skuteczne narzędzie. Władzy trzeba patrzeć na ręce i zadawać pytania. Osobiście chciałabym mieć w pobliżu takiego radnego, który zawalczyłby o chodnik albo choćby o pobocze. W liście otwartym lub w jakiś inny sposób. Aby skutecznie i głównie przez wzgląd na swoich wyborców.