drukuj

Czarna dziura na mieście i szklane paciorki w urnie

Likwidują u nas Rejon Energetyczny. Niebawem Lubartów przestanie być też siedzibą Sądu Rejonowego. Onegdaj zlikwidowano kolejowe połączenie pasażerskie z Lublinem. Ta urocza niegdyś miejscowość, powoli ale nieuchronnie, staje się peryferyjną sypialnią Lublina. Miejscem, które się wspomina i pamięta, ale z którego uciekają nawet najbardziej wytrwali. Dlaczego?

Po trosze przyczyn jest wiele. Postępująca centralizacja miejsc pracy, procesy demograficzne, nieuchronna degradacja wschodnich dzielnic kraju, błędy rządzących i brak instynktu samozachowawczego rządzonych.

Bo oto w ostatnich wyborach parlamentarnych głosowaliśmy „jak nam w duszy grało", ale bardziej chyba, jak nas poinstruowali i pouczyli partyjni liderzy. Nie zagłębiając się w partyjne sympatie, praktycznie każda partia ( z nielicznymi wyjątkami) traktuje nasz teren jak „region surowcowy". Mamy jedynie dostarczyć im, liderom, głosów. Dostarczając kiełbasy wyborczej, chcą tylko importować nasze kartki wyborcze. Potrzebują tylko naszego głosu. Nasze problemy, nasze sprawy są nieistotne. Nasze miejskie elity, nawet my, statystyczni obywatele, daliśmy się w ten schemat wtłoczyć. Głosujemy na liderów, lekceważąc i pomijając lokalnych kandydatów. Im dalej mieszka lider, tym lepiej. Z tym większymi wypiekami na ustach słuchamy na zamkniętych zebraniach partyjnych, jak to ów lider ma ciężko w Warszawie. Jak ciężko walczy o nasze sprawy i jak nas bardzo prosi o głosowanie, gdy przyjdzie pora.

A przecież każdy z tych liderów ma macierzysty wyborczy rejon. Dostał tam jeszcze więcej głosów. Tam też jest Rejon Energetyczny, którego pewnie trzeba będzie bronić. Tam też jest Sąd, który mogą przenieść. Tam także jest wiele szans na miejsca pracy, które np. mogą trafić do Lubartowa.

I jak myślicie, co tacy lokalni liderzy partyjni i jednocześnie posłowie zrobią? Przyjadą Do Lubartowa na okazyjne spotkanie, „pochylą się" na waszymi kłopotami, wyrażą głęboki żal i współczucie, po czym wrócą do siebie i pomyślą: nie straciłam ich poparcia, ale miejsca pracy zachowałam też u siebie.

W Lubartowie z PO wygrała Joanna Mucha, z PiS Elżbieta Kruk I Małgorzata Sadurska. Kto wie coś może o ich praktycznych i wymiernych dla miasta Lubartowa efektach. Nawet ich o to nie oskarżam. Oskarżam natomiast nas, że liczymy, no właśnie na co?

Dopóki zatem nie pójdziemy po rozum do głowy, dopóki mieszać w głowach będą nam lokalni zależni od centrali politrucy, dopóki do naszych uszu dostęp będą mieli sprzedajni działacze, walczący głównie o własne stołki, dopóty będziemy pisać uchwały, podejmować stanowiska, strajkować, hałasować, biadolić i narzekać. Wszystko to bezskutecznie i za późno. 

Mam ileś tam lat i na tyle doświadczeń, by na niektóre sprawy reagować pobłażliwe, na inne zaś bez zbędnej zwłoki.
Gregor
Autor:Gregor

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Ela Was
Ela Was pon., 2012-02-20 18:30

raport "mniejszości" ;)

Nie uczęszczałam na zamknięte zebrania partyjne,  w których uczestnictwo wywoływałoby rumieniec na mojej twarzy. Słuchałam wszystkich, tych z prawa i tych z lewa, żeby wyrobić sobie zdanie o każdym z możliwych i wybrać najlepiej. Mniejsza z tym, jak wyszło...

Żałuję bardzo, że częściej głosujemy przeciwko, niż "za" i dopóki nic się nie zmieni...nic się nie zmieni.

robert lubartów
robert lubartów pon., 2012-02-20 21:12

Mucha siada

Panie Gregor,Panie Gregor ma Pan rację ,ale po co to wszystko? Wystarczy Panu sił by ciągnąć ten wózek świadomości? Przecież każdy "rumieniec" na wagę wyborcy.

Robert Tomala