Kara śmierci
Sprawa rzekomego porwania Madzi, które od początku było rzekome dla wielu obserwatorów, przywołuje we mnie ciągoty do wszczęcia dyskusji o sensie kary śmierci. Wiem, że akurat ten przypadek nie kwalifikuje się do "rozwiązań ostatecznych", ale jest tyle bestialstwa wokół, przed którym cywilizowane społeczeństwo staje bezbronne. Choćby w obliczu najcięższych zbrodni wobec dzieci, które, z uwagi na swoją naturalną niewinność, powinny być szczególne chronione. Praktyka wymiaru sprawiedliwości jest jednak, niestety, inna,
Oto moje niegdysiejsze tezy za przywróceniem kary śmierci:
I.Ekwiwalentność wobec zbrodni.
II. Społeczna akceptacja.
III. Moc odstraszania.
IV. Ostateczna eliminacja zagrożenia.
V. Likwidacja kosztów społecznych.
VI. Ład moralny.
VII. Zadośćuczynienie.
VIII. Personifikacja prawa do obrony.
IX. Predestynacja społecznych rygorów.
X. Odpowiedzialność hegemonem wolności.


Kontakt:
Jestem przeciw
I. Umowna. Dla kogo jest ona ekwiwalentna? Dla społeczeństwa, dla pokrzywdzonych, czy dla ofiary?
II. Społeczeństwo zaakceptuje to, co jest akceptowane przez liderów, polityków, autorytety(od tego są) itd. Dlatego tak ważna jest rola autorytetów w życiu społecznym.
III. Statystyki mówią inaczej. Nie liczy się kara, liczy się jej nieuchronność, związana z wykryciem sprawcy.
IV. Jesteśmy cywilizowani, a to zobowiązuje do szukania humanitarnych rozwiązań.
V. Kwestia organizacyjna
VI. Idźmy dalej. Eliminacja w zarodku, czystość „genetyczna”(właściwy dobór naturalny)
VII. Nie mam pojęcia, czy rodziny czują satysfakcję po akcie zemsty
VIII. Proszę o rozwinięcie
IX. j/w
X. nie dotyczy
.
Jestem przeciw
karze śmierci.
Kto jest podmiotem zbrodni?
Niezależnie od metod jakich użył Rutkowski w doprowadzeniu matki Madzi do przyznania się, to mój głęboki sprzeciw budzi , jak to media i niektórzy specjaliści od siedmiu boleści rozpaczają nad krzywdą moralną, jakiej doznała od niego. To przerażające.
Jest to relatywna moralnie próba odwrócenia rzeczywistych wartości etycznych. U jej źródła leży socjologiczne podejście, że podmiotem zbrodni jest kat, a nie jej ofiara. Idąc dalej tym tropem, społeczną troską należy otoczyć zbrodniarza, nie zaś ofiarę i jej bliskich. Istotniejsze dla takiego poronionego spojrzenia jest freudowskie i dostojewskie dociekanie poza personalnych przyczyn zła, niż opieka i ochrona życia poszkodowanych. W takim ujęciu kat też jest ofiarą. Miał mianowicie ciężkie dzieciństwo, był bity, do szkoły chodził pod górkę, mama kazała wynosić śmieci i myć wieczorem zęby etc. To są wszystko podobno czynniki łagodzące i usprawiedliwiające dokonany zbrodniczy czyn
Moim zdaniem, doszliśmy już do ściany, do całkowitego wręcz odwrócenia pojęć. O Madzi niedługo wszyscy zapomną. Będą się natomiast rozczulać nad ciężką dolą sprawczyni. To zupełnie chore. Może chorzy już jesteśmy wszyscy?
P.S.
Ad. VIII. Podmiotem zbrodniczego czynu jest ofiara i to przede wszystkim do niej, lub jej najbliższych, należy moralne prawo jego oceny.
Ad. IX. Wymierzanie kary powinno być uwolnione od chwilowych tendencji i powinno zmierzać nieuchronnie do odpokutowania zgodnego z prawem naturalnym.
Ad. X. Chcesz być wolnym, musisz odpowiadać za skutki tej wolności. Zabiłeś - ....(proszę mi tu nie wciskać Hammurabiego).
Ad. VIII. Podmiotem
@Gregor:Ad. VIII. "Podmiotem zbrodniczego czynu jest ofiara i to przede wszystkim do niej, lub jej najbliższych, należy moralne prawo jego oceny."
Moralne (podkreślić - moralne), czyli ma prawo go ocenić i wnioskować o wymiar kary (choćby śmierci) jako oskarżyciel posiłkowy. czyli ma prawo wniosku o odpowiadający swojej krzywdzie wymiar kary, ale o jej wysokości decyduje ostatecznie sąd. Inaczej byłoby to samosądem, nie prawem.
Ad. IX. Predestynacja społecznych rygorów.
"Wymierzanie kary powinno być uwolnione od chwilowych tendencji i powinno zmierzać nieuchronnie do odpokutowania zgodnego z prawem naturalnym."
Przeznaczeniem społecznych rygorów jest wyznaczenie ram dla zwyczajowego zachowania. I te zwyczajowe, czy też moralne nakazy/zakazy dla czynienia dobra są punktem wyjścia dla prawa stanowionego. Nazywanego pozytywnym, bo nie ma w nim ocen moralnych. Czyli tego, co zastrzega pan wyłącznie dla pokrzywdzonych. Nie ma tu sprzeczności?
I jeszcze to...
http://interia360.pl/artykul/wybaczmy-cudzym-przesladowcom,51431
Przedwczesne "zapędzanie w kozi róg"...
..."Moim zdaniem, doszliśmy już do ściany, do całkowitego wręcz odwrócenia pojęć. O Madzi niedługo wszyscy zapomną. Będą się natomiast rozczulać nad ciężką dolą sprawczyni. To zupełnie chore. Może chorzy już jesteśmy wszyscy?..." Cytat Gregora. Przecież zarzut może zmienić się w każdej chwili. I co wtedy? Chyba Gregor czasami, a nawet dość często, przesadzasz. Chociaż mogłeś zostać sprowokowany. Bez odzewu.