Rozmówki rodem z magla
Wczoraj i dzisiaj kilka osób (słownie sześć) pytało mnie mniej więcej w ten deseń: - słyszałeś/słyszał Pan o zatrudnieniu Zwolińskiego w szpitalu? I co ty/Pan na to? – Nie, pierwsze słyszę – odpowiedziałem za pierwszym razem i: - tak już słyszałem – za następnymi. – A pytaliście mnie, jak lokalna komórka PiS-u, w osobie radnego Kardasza, robiła skok na „pecowski transport węgla". Pies z kulawą nogą nie był wtedy zainteresowany moim zdaniem, tak że sam musiałem zgłaszać się na ochotnika do odpowiedzi:). Niby to dlaczego mam coś o tym sądzić. Chyba mam prawo nie mieć zdania – próbowałem metody na odczepnego. – No tak, ale jesteś/jest Pan w tej Radzie Społecznej szpitala? - I co z tego? Nikt nas nie pytał o zdanie, tak jak zawsze zresztą w tego typu sprawach. Zadaniem Rady nie jest bowiem opiniowanie zatrudniania nowych pracowników do szpitala. Z przeszłości pamiętam, że parę razy zgłosiłem się na ochotnika do opiniowania kilku zwolnień – usiłowałem coś tam cierpko dodać.
Ostatni telefon wykonał jakąś godzinkę temu w tej sprawie kolega, bardzo zbulwersowany zarówno owym zdarzeniem, jak i moim brakiem podniecenia z tego powodu. W końcówce pogaduchy, która się najwyraźniej nie kleiła, rzekłem mu coś takiego: - Słuchaj, w stadnym odruchu bezkształtnego, anonimowego tłumu głosujemy na podanych na tacy kandydatów, bez własnego procesu myślowego. Za chwilę, w tym samym stadnym amoku, chcemy zdejmować z piedestału wczorajszych bohaterów. Co my zrobiliśmy z tym naszym szacunkiem do autorytetów? Czym dzisiaj jest stanowisko burmistrza? Czy to dobrze, że wczoraj wsadzamy na ten urząd w zgodnym odruchu tysięcy ramion, a dzisiaj raduje nasze serca widok bezrobotnego Burmistrza? Mnie nie raduje i ten widok jest dla mnie okropny, niezależnie od tego, co ja sądzę o dokonaniach tego czy owego Burmistrza i stylu sprawowania przez niego władzy. Oczywiście otwartym pytaniem jest, kto powinien w pierwszym rzędzie o tym zatrudnieniu pomyśleć. Ale, niezależnie od odpowiedzi, której niech sobie każdy udzieli na prywatny użytek, widok wczorajszych bohaterów tłumów, którzy dzisiaj mają szlifować bruk, jest karykaturą naszej wspólnoty lokalnej. Za łatwo wybieramy, za szybko wy...... Chciałem powiedzieć – wyrzucamy. – Kapujesz? – odpowiedź kumpla zachowam dla siebie:).


Kontakt:
Możesz Gregor dopowiedzieć
czy według ciebie kazdy ustępujący burmistrz powinien mieć zapewnione miejsce pracy na co najmniej kierowniczym stanowisku? Czy radnych to też dotyczy w imię szacunku do autorytetów. Piszesz na Kardasza, ale Zwolińskiemu sie należy? Bez owijania w bawełnę
Proste pytania:)
@Marian:Nie dostaniesz gotowej odpowiedzi na wszystkie twoje wątpliwości. Mój wpis miał je właśnie zasiać.
Żaden z Burmistrzów po upływie swojej kadencji "nie spadł na cztery łapy". Czy to znaczy, że byli tacy słabi? Czy może oznacza, że to my wybieramy niezbyt przemyślanie? Jaki jest dzisiaj status społeczny stanowiska burmistrza, Pierwszego podobno Obywatela Lubartowa? Jeśli Pierwszy, to dlaczego nie ma gwarancji, że także najlepszy, najmądrzejszy, najbogatszy i najskuteczniejszy? Dlaczego nie kandydują ludzie niezależni finansowo albo politycznie? Dlaczego wśród kandydatów nie ma ludzi, którzy "mają gdzie wrócić"? Czy objęcie tego stanowiska stanowi awans w dalszej karierze zawodowej lub politycznej? Czy może jest zwieńczeniem tej kariery? Jeśli zwieńczeniem, to co z okresem między zwieńczeniem a emeryturą? Dlaczego zatem ważniejsze od rozwoju lokalnej społeczności ważniejsze staje się budowanie swego zaplecza personalnego? Czy niektóre z patologicznych zjawisk związanych z pełnieniem tej funkcji nie wynikają właśnie z niepewności, co do dalszych losów osoby ją sprawującej? Te i inne pytanie postaw sobie sam, i odpowiedz, jeśli chcesz, także sam.